Biskupia Kopa to świetny pomysł na spędzenie weekendu z rodziną/przyjaciółmi. (fot. Marek Koteluk)

Wyprawa na Biskupią Kopę

Yael Adler: „Skóra. Fascynująca historia”, Wydawnictwo Feeria Science, 2017

Skóra. Fascynująca historia.

Za niskie pensje farmaceutów i techników farmaceutycznych wcale nie ponoszą winy sieci apteczne.

Zarabiamy za mało

W roku 1820 Rada Lekarska opracowała pierwszą Ustawę dla aptek. Według niej zezwolenie na założenie apteki mógł otrzymać farmaceuta po uzyskaniu dyplomu aptekarza bądź magistra farmacji.

Serwitor, uczony, sprzedawca

Czy chorzy na nadciśnienie mogą pić kawę? Czy pomiary ciśnienia można wykonywać na prawej ręce?

Fakty i mity o nadciśnieniu

Leki, których nie było

Leki, których nie było

Czy pacjenci czasami pytają Was o lek, którego nazwy nigdy wcześniej nie słyszeliście? Istnieje duża szansa, że dowiedzieli się o nim z filmu…

Melange, Quientus, Valkyr, Prozium, Ladder, Zydrate, NZT, Gambutrol… Informacji o tych lekach niestety nie ma w Bazie Leków i Środków Ochrony Zdrowia (BLOZ), ani żadnej innej bazie leków na świecie. Oto są bowiem produkty lecznicze, które zostały wymyślone na potrzeby Hollywood. Leki, których nigdy nie było, a mimo to zapadły w pamięć pacjentów/widzów na tyle mocno, by pytali o nie w aptekach i u lekarzy.

Leki, narkotyki i świat medycyny to nieprzebrane źródło inspiracji dla Hollywood. Trudno zliczyć filmy, w których istotną rolę fabularną odgrywały pigułki o najróżniejszych kształtach i kolorach. W końcu któż nie pamięta dwóch miękkich kapsułek – jedna w kolorze niebieskim, a druga w kolorze czerwonym – jakie Morfeusz zaoferował Neo w filmie „Martix” (1999)?
Ile osób zapragnęło niepozornej tabletki NZT, która dawała nadludzkie zdolności bohaterowi filmu „Jestem bogiem” (2011)? Właściwości, jakie hollywoodzcy scenarzyści często przypisują fikcyjnym lekom, bywają zadziwiające. Gdyby istniały naprawdę z pewnością zrobiłyby furorę…

Niekwestionowanym hitem sprzedażowym byłaby bez wątpienia Bacta – substancja przyspieszająca gojenie ran, pochodząca z planety Thyferra. Lek ten pojawił się w filmie „Gwiezdne Wojny: Imperium Kontratakuje” (1980). Dzięki niemu możliwa była nawet regeneracja odciętych kończyn i poważnych ubytków tkanek.

Osobom z takimi urazami z pewnością przydałby się również Novril. To silny lek przeciwbólowy znany z filmu i powieści Stephena Kinga „Misery” (1990). A gdyby nie pomagał, to zawsze można sięgnąć po Zydrate. Jego działanie można było po raz pierwszy zobaczyć w musicalu „Repo: The Genetic Opera” (2008). Dzięki jednemu zastrzykowi tego silnego środka przeciwbólowego, pacjent był gotowy znieść każde cierpienie.

Wyobraźnia scenarzystów filmowych nie zna granic. Dowód tego dali w filmie z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej – „Uciekinier” (1987). Jego akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, gdzie skazańcy odsiadujący wyrok mogą zyskać wolność przez udział w specyficznym programie telewizyjnym. Jego zasady są proste: kamery śledzą ich pojedynki z zawodowymi mordercami, w których stawką jest wolność. W filmie pojawiają się pigułki o dość jednoznacznej nazwie Ortho Pure Procreation Pills. Ich zażycie ma powodować zajście w ciążę. To dość ciekawa wizja przyszłości biorąc pod uwagę fakt, że obecnie zdecydowanie popularniejsze i łatwiej dostępne są tabletki działające antykoncepcyjnie.

Pigułki z „Uciekiniera” z pewnością cieszyłyby się ogromnym zainteresowaniem bohaterów „Ludzkich dzieci” (2006). Film ten ukazuje świat niedalekiej przyszłości, w którym największym problemem ludzkości jest utrata zdolność prokreacji. Globalna bezpłodność pogrąża świat w chaosie i depresji. Firmy farmaceutyczne niezdolne rozwiązać tego problemu, proponują więc inne wyjście z beznadziejnej sytuacji – Quietus. To samoobsługowy zestaw do bezbolesnej i szybkiej eutanazji, rekomendowany i refundowany przez Rząd…

Innym sposobem na walkę z depresją w takiej sytuacji mógłby być cudowny antydepresant o nazwie GLeeMONEX, który pojawił się w filmie „Brain Candy” (1996). Niestety zażywający go pacjent musiałby liczyć się z dość kłopotliwymi efektami ubocznymi – napadami euforii i zanikami pamięci. Alternatywę mogłoby stanowić Prozium. Bohaterom filmu „Equilibrium” (2002) pozwalało ono na całkowite wytłumienie jakichkolwiek emocji. Jego codzienne stosowanie miało doprowadzić do powstania idealnego społeczeństwa – skoncentrowanego na pracy i rozwoju oraz pozbawionego agresji. Natomiast ucieczkę przed koszmarami zapewniłby Hypnocil stosowany przez bohaterów trzeciej części „Koszmaru z ulicy wiązów” (1987). To lek uniemożliwiający zaśnięcie, dzięki któremu mogli oni uniknąć spotkania z Freddim Kruegerem.

Gdyby jednak jakimś cudem przyszło nam spotkać się z czarnym charakterem chcącym zrobić nam krzywdę, warto mieć w zanadrzu kilka innych filmowych pigułek. Na początek idealny byłby Valkyr – środek zwiększający siłę i dający znajomość wschodnich sztuk walki, którego działanie zademonstrowano w filmie „Max Payne” (2008). Gdyby jednak to nie wystarczyło, przydatny może okazać się Ladder. To preparat, który w obrazie „Drabina Jakubowa” (1990) podawany był żołnierzom, aby wyzwolić w nich agresję i zwiększyć skuteczność na polu walki. W przypadku nieskuteczności dotychczasowych pigułek, bronią ostateczną w walce ze złoczyńcami mógłby być z pewnością CPH4 – tajemniczy narkotyk, który w filmie „Lucy” (2014) pozwolił Scarlett Johansson rozprawić się z tajwańską mafią. Wielka szkoda, że efektem ubocznym jego zastosowania okazała się… przemiana w komputer.

Oczywiście scenarzyści pomyśleli również o bardziej przyziemnych potrzebach postaci filmowych. Na problemy z zatwardzeniem stworzyli między innymi Turbolax, który przetestowali bohaterowie komedii „Głupi i głupszy” (1994). Gdyby fikcyjne leki istniały naprawdę, hitem sprzedażowym z pewnością byłby również Retinax V – preparat stosowany w leczeniu dalekowzroczności. Niestety pewna część pacjentów byłaby na niego uczulona, jak to miało miejsce w przypadku Jamesa T. Kirka w filmie „Star Trek II: Gniew Khana” (1982). W rezultacie słynny kapitan statku Enterprise do czytania musiał jednak używać okularów.

Filmowe leki można by wymieniać w nieskończoność. Niektóre z nich posiadały właściwości, o których współczesna farmacja i medycyna mogą jedynie pomarzyć. Zdarzały się jednak i takie, które leczyły schorzenia jak najbardziej realne – np. Dypraxa, lek na gruźlicę wymieniany w „Wiernym ogrodniku” (2005) czy Gambutrol z „Egzorcyzmów Emily Rose” (2005) leczący padaczkę. Z pewnością marzeniem milionów ludzi na cały świecie byłby też Prexilin, skuteczna w 100% szczepionka na HIV z filmu „She Hate Me” (2004). Zresztą kto wie… może większość tych leków już istnieje, tylko o tym jeszcze nie wiemy?

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.