Kupuję leki w… sklepie

Kupuję leki w… sklepie

Autor: MGRfarm

To co tu napiszę pewnie wywoła kontrowersje, ale nie przeszkadza mi miano jedynego farmaceuty w tym kraju, który nie chce wycofania leków ze sklepów czy stacji benzynowych. Sam je tam często kupuję i jestem przekonany, że są w takich miejscach potrzebne.

Kontrowersyjny nagłówek? Ok – to teraz trochę studzimy emocje… Leki w miejscach bardziej dostępnych są potrzebne, ale to nie znaczy, że powinny one być poza jakąkolwiek kontrolą i logiką. Jestem przeciwnikiem ich całkowitego wykopywania z takich miejsc. To byłoby hipokryzją, bo niech podniesie rękę farmaceuta, któremu choć raz nie zdarzyło się kupić leku przeciwbólowego w sklepie, kiosku czy na stacji benzynowej. Nie oszukujmy się – też to robimy, podobnie jak i nasi niefarmaceutyczni rodacy.

Dostęp do leków w takich miejscach jest po prostu potrzebny. Słyszałem kiedyś świetny argument o kierowcy TIR, którego boli głowa. Czy naprawdę chcemy go zmuszać, żeby w środku nocy zjeżdżał z autostrady i szukał dyżurnej apteki w mieście, którego nie zna? A może chcielibyśmy, żeby jechał dalej z tym bólem głowy i spowodował jakiś wypadek? Niech już kupi te tabletki przeciwbólowe na stacji benzynowej czy innym MOP-ie. Wszyscy na tym skorzystamy.

Zresztą w dobie aptekarzy, którzy ciągle protestują i odmawiają dyżurowania w nocy, niedziele i święta, absolutnie niezrozumiałe byłoby upieranie się przez nasze środowisko by zabronić poza aptecznej sprzedaży leków przeciwbólowych.

Nie oznacza to jednak, że powinno wszystko zostać tak jak jest. Bo jest źle. Leki w sklepach są źle przechowywane. Są elementem sprzedaży przykasowej, gdzie robi się na nie przeceny. Ekspedientka nie potrafi opowiedzieć tyle o leku co farmaceuta. Łatwiej w takich miejscach kupić fałszywy lek… i tych problemów można by mnożyć w nieskończoność. Dobrze zatem, że Ministerstwo Zdrowia w końcu się tym zajęło. Niedawno opublikowano rozporządzenie, które mocno ogranicza liczbę leków poza aptekami. Było o tym głośno w mediach. Kiedy zobaczyłem tę listę, wiedziałem jednak, że nie brał udziału w jej tworzeniu żaden farmaceuta…

A wiem o tym, dlatego, że znalazło się na niej kilka leków, które są zaprzeczeniem leczenia doraźnego, a wręcz stanowią niebezpieczeństwo dla osób chcących je zażywać. Weźmy chociażby tego kierowcę TIRa. Jedzie autostradą i doskwiera mu swędząca wysypka albo katar. Postanawia zjechać do stacji benzynowej i kupić sobie loratadynę. Bierze dwie tabletki (bo to duży chłop w końcu), wsiada do samochodu i jedzie dalej. Jak myślicie, co zdarzy się dalej? Będzie mu się chciało spać? Spowoduje wypadek? Zostawiam to Waszej wyobraźni.

Brakiem wyobraźni wykazał się urzędnik Ministerstwa Zdrowia, który na wykazie umieścił też omeprazol i esomeprazol. Leki, które trzeba brać na czczo potraktował jako leki doraźne na zgagę. Gdzie tu sens? A co z interakcjami, o których coraz częściej się mówi przy tych lekach?

Generalnie dobrze, że lista leków, które można sprzedawać poza aptekami się skróciła z ponad pięćdziesięciu do jakichś 18. Ale moim zdaniem powinna ona być jeszcze krótsza. I opakowania leków powinny być mniejsze – ale to chyba akurat też znalazło się w tym projekcie. Nie miałbym też nic przeciwko temu, żeby sklep zatrudniał farmaceutę, który byłby odpowiedzialny za kontrolowanie co jakiś czas czy leki są tam dobrze przechowywane. Ale zdaję sobie sprawę, jaki opór by ten pomysł napotkał ze strony małych sklepikarzy. Kogo by na to było stać?

Innymi słowy – leki poza aptekami powinny zostać. Są tam po prostu potrzebne i zaprzeczanie temu faktowi byłoby hipokryzją. Ale trzeba zrobić wszystko, żeby były to leki najważniejsze i najbezpieczniejsze. Trzeba też wyedukować klientów jak powinni takie leki stosować - i to nie przydługawą ulotką, której nikt nie czyta, tylko prostym komunikatem (a wręcz obrazkami / piktogramami, bo z umiejętnością czytania ze zrozumieniem w naszym narodzie jest ciężko).

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.