Gdy w ostatnim czasie pojawia się w mediach głośny temat rezydentów, apteczne pokoje socjalne nie pozostają obojętne na skomentowanie tego w odpowiednim tonie. (fot. Shutterstock)

Poza czubek własnego nosa

 Stosowanie substancji konserwujących regulowane jest przepisami prawnymi, a na opakowaniach produktów musi znajdować się oznaczenie stosowanego środka. (fot. Shutterstock)

Konserwanty w żywności -...

Niskie pensje techników to kwestia różnicy wykształcenia czy braku szacunku? (fot. Shutterstock)

Ile powinien zarabiać technik...

Z pewnością bacznym czytelnikom nie umknęły w ostatnim miesiącach sponsorowane artykuły i wywiady z właścicielami największych sieci aptecznych. (fot. Shutterstock)

Ewolucja reklamy aptek?

Czy substancje pomocnicze rzeczywiście są obojętne dla organizmu? (fot. Shutterstock)

Nie takie obojętne...

Farmaceutyczne kino - Lucy

Farmaceutyczne kino - Lucy

Podobno przeciętny człowiek wykorzystuje jedynie 10% potencjału swojego mózgu. Zastanawialiście się kiedyś jak by to było wykorzystać całe 100%? Na to pytanie spróbowali odpowiedzieć twórcy filmu „Lucy”. Wyobraźnia poniosła ich chyba jednak trochę za daleko…

Tytułowa Lucy to młoda dziewczyna (Scarlett Johansson) mieszkająca na Tajwanie, która zostaje wplątana w przemyt narkotyków. W jej ciele zostaje zaszyta foliowa torebka z substancją o nazwie CPH4, która pęka uwalniając narkotyk do organizmu. Wbrew pozorom Lucy jednak nie umiera. Wręcz przeciwnie. Stopniowo zyskuje dostęp do całego potencjału swojego mózgu przeistaczając się niemalże w boginię, kontrolującą materię, energię i czas...

Porównanie z filmem „Jestem bogiem” sprzed kilku lat samo ciśnie się na usta. Niestety jest ono niekorzystne dla „Lucy”… Reżyserem i scenarzystą filmu jest słynny Luc Besson – twórca „Leona Zawodowca” czy „Piątego elementu”. Niestety filmy Francuza od kilku lat prezentują coraz niższy poziom, a „Lucy” wpisuje w tę tendencję rozczarowując na całej linii. Sam pomysł na fabułę nie jest ani nowy, ani oryginalny. Spokojnie można w niej dostrzec podobieństwa do „Jestem bogiem”, „Push” czy „Transcendencji”. Osią wydarzeń jest tutaj młoda dziewczyna, która zyskuje zdolności, o jakich marzy chyba każdy człowiek – telekineza, czytanie w myślach, sterowanie innymi ludźmi, ponadprzeciętna inteligencja czy kontrolowanie wszelkich urządzeń elektronicznych. Przyznam, że oglądając film tylko czekałem aż główna bohaterka zacznie latać niczym Superman...

Luc Besson na każdym kroku próbuje przekonywać widza, że nadprzyrodzone zdolności Lucy mają naukowe podstawy i są całkowicie realne. Wykorzystuje w tym celu Morgana Freemana, który po raz kolejny gra szanowanego naukowca (to jedna z najczęstszych kreacji tego aktora, vide „Mroczny Rycerz” czy „Transcendencja”). Jego postać to Profesor Norman, który pod pretekstem wykładu na paryskiej uczelni, tłumaczy widzom sekrety ludzkiego mózgu i hipotetyczny potencjał jego ewolucji. Jego teorie znajdują potwierdzenie w przypadku Lucy. Niestety to co początkowo wydaje się realne i logiczne, dość szybko przeradza się w science fiction – i to szyte grubymi nićmi.

Podobnie zresztą jak wyjaśnienie przyczyny nadnaturalnych zdolności Lucy. Otóż owym narkotykiem, który dostał się do organizmu głównej bohaterki ma być CPH4 – syntetyczny odpowiednik substancji, którą produkuje organizm kobiety w 6 miesiącu ciąży. Odpowiada on za gwałtowne przyspieszenie rozwoju płodu w tym okresie. Problem polega jednak na tym, że taka substancja nie istnieje i jest jedynie tworem wyobraźni Luca Bessona…

Jakoby pseudonaukowego bełkotu było mało, w filmie pojawiają się filozoficzne rozważania na temat sensu życia i celu ewolucji. Pomiędzy pościgami po Paryżu i rozstawianiem po kątach azjatyckich gangsterów, Lucy znajduje czas by ujawnić odpowiedzi na pytania gnębiące ludzkość od początku jej istnienia – okazują się one zaskakująco trywialne. Ten element filmu wydaje się być zresztą zaczerpnięty z „Transcendencji”, która podobnie jak „Jestem bogiem” znacznie przewyższa film Bessona.

Niestety „Lucy” nie jest obrazem godnym polecenia. Poza widowiskowością końcowych scen ewolucji wszechświata, niewiele jest w stanie zaoferować widzowi poza chaosem i naukowym bełkotem. W filmie główna bohaterka zyskuje dostęp do 100% możliwości mózgu. By czerpać przyjemność z oglądania „Lucy” konieczna byłaby chyba redukcja do 5% potencjału naszego umysłu…

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.