REKLAMA
pon. 16 marca 2020, 09:06

1000 zł premii za 100 proc. obecności. Apteki walczą o personel…

Od dzisiaj nie działają niemal wszystkie szkoły i przedszkola w Polsce. Na mocy „specustawy koronawirusowej” rodzice opiekujący się dziećmi mogą zostać w domu i skorzystać z 14 dniowego zasiłku opiekuńczego. Okazuje się, że z tego powodu może zabraknąć farmaceutów w wielu aptekach. Jedna z sieci aptecznych zaoferowała więc swoim pracownikom specjalną premię…

Recepty wystawione i niezrealizowane przed dniem 1 lipca realizuje się na zasadach dotychczasowych (fot. Shutterstock)
Właściciele aptek walczą o to by pracownicy nie szli na zwolnienie (fot. Shutterstock)

– Analizując bieżącą sytuację i jej dynamiczny rozwój Zarząd w porozumieniu z Zarządem Państwa spółki podjął decyzję o wprowadzeniu jednorazowego dodatku za frekwencję. Decyzja ta podyktowana jest szczególną dbałością o Państwa i docenieniem Państwa obecności w tej wyjątkowej sytuacji, wzmożonej pracy a także chęcią niesienia jak największego wsparcia naszym Pacjentom – czytamy w mailu dyrektora operacyjnego jednych z największych sieci aptecznych w Polsce do aptek.

Dalej pojawiają się warunki przyznania dodatku. Jeśli pracownik od 16 do 31 marca nie opuści ani jednego dnia w pracy, otrzyma dodatek w wysokości 1000 zł brutto. Za 75% obecności w tym okresie, premia wyniesie 750 zł. Ostatni stopień drabinki to 500 zł dodatku za 50% obecności w najbliższe dwa tygodnie (czytaj więcej: Czas na szczególną troskę o personel aptek. Czy pracodawcy zdają egzamin?).

– Nadal Państwa bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem więc prosimy o zachowanie maksymalnych możliwych środków bezpieczeństwa. Dodatkowo korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim Państwu za Wasze olbrzymie zaangażowanie w obsługę pacjentów w ostatnich dniach, dużą elastyczną do zmieniających się warunków oraz Waszą gotowość do realizowania misji farmaceuty w tym trudnym okresie. Chciałbym zapewnić Was, że dajemy Wam pełne wsparcie w tym trudnym okresie i robimy co w naszej mocy aby zapewnić wam wszystkie niezbędne w tym okresie elementy wsparcia – pisze dyrektor operacyjny sieci aptek.

Mail od dyrektora operacyjnego sieci aptek, przesłany przez czytelnika na redakcjną skrzynkę (redakcja@mgr.farm)
Mail od dyrektora operacyjnego sieci aptek, przesłany przez czytelnika na redakcyjną skrzynkę (redakcja@mgr.farm)

Walka o personel

Jak informują farmaceuci w mediach społecznościowych, w ostatnim czasie tego typu oferty pojawiły się też w innych sieciach aptek. Jedna zaoferowała nawet pracownikom zatrudnienie opiekunek dla dzieci. Czy tego typu oferta to zachęta dla farmaceutów by nie korzystać ze zwolnienia na opiekę nad dzieckiem, wynikającego ze „specustawy koronawirusowej”? A może rekompensata za pracę w warunkach podwyższonego ryzyka?

– Raczej walka o utrzymanie otwartych aptek. Mam jednak wrażenie, że jeżeli ktoś ma małe dziecko, a przedsiębiorca nie wdraża działań zabezpieczających to zachęta finansowa to o wiele za mało. Mam tylko nadzieję, że farmaceuci zauważą kto walczy o ich zdrowie a kto próbuje przekupić – pisze na Twitterze Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Około 70 proc. pracowników zatrudnionych w aptekach to kobiety – wiele z nich to młode matki. Jednocześnie szacuje się, że na przeciętną aptekę przypada 1,78 farmaceuty. Zgodnie z Prawem farmaceutycznym, jeśli w aptece na zmianie nie ma farmaceuty, nie może ona funkcjonować. Tak więc wzmożone korzystanie przez farmaceutów z urlopu opiekuńczego, może prowadzić do niedoborów kadrowych w aptekach i bez wątpienia konieczności zamknięcia niektórych z nich. Problem ten dostrzega też Marcin Wiśniewski – szef Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (czytaj więcej: Co powinniśmy wiedzieć na temat specustawy koronawirusowej).

– Restrykcyjna izolacja, wprowadzone przez rząd działania utrudniające mieszanie się ludzi jest absolutnie konieczna. Widać to na przykładzie publikowanych danych z Japonii versus z Włoch, także modeli publikowanych przez naukowców z całego świata. Rykoszetem trafia również w placówki ochrony zdrowia, w tym apteki, powodując problemy z obsadą – komentuje sytuację.

Jednocześnie zapewnia, że w aptekach ZAPPA zespoły są zwarte i zdyscyplinowane. Osoby wymagające szczególnej ochrony, młode mamy, pracownicy starsi lub schorowani dostali wolne, a reszta jest zmobilizowana do pracy (czytaj również: Austria: Pierwsza apteka zamknięta z powodu zarażenia pracownika koronawirusem).

Praca podwyższonego ryzyka

Zachęta finansowa może mobilizować pracowników aptek to pozostania w pracy. Jednak jak wskazują farmaceuci w mediach społecznościowych, nie zrekompensuje braku przygotowania aptek do pracy w obecnej sytuacji. A chodzi o wprowadzenie przez właścicieli procedur i rozwiązań zabezpieczających pracowników, przed zakażaniem koronawirusem. A z tym niestety bywa różnie.

– W aptece, w której pracuję brak szyb, brak folii, strefę bezpieczeństwa wyznaczyłyśmy same przy pomocy ławek uniemożliwiających pacjentom podejście bezpośrednio do naszych stanowisk pracy. Dezynfekcja to resztka (ok. 100 ml) spirytusu skażonego plus rolka ręczników papierowych – tym mamy przebierać powierzchnie apteczne. Rękawiczek brak, płynów do dezynfekcji rąk brak, żele antybakteryjne do sprzedaży mamy, ale jeśli chcemy dla siebie to… szef chce nam sprzedać w promocyjnej cenie 14.99. Recepturowego żelu dla siebie nie robimy, no chyba, że zrobimy i… kupimy. Nawet ręczników papierowych do wycierania rąk brak, bo podobno brakuje w sklepach. Za to zwyczajne ręczniki mamy zabierać do domu i pracy codziennie. Nie podoba mi się to. Jakie mam w tej sytuacji prawa jako pracownik? – opisuje i pyta jedna z farmaceutek w zamkniętej grupie na Facebooku.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

17 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Panie Dawidzie, piękny pokaz instalacji DIY, Pomysłowy Dobromir i Sąsiedzi skręcają się z zazdrości. Tylko ten fartuch nie przystoi mgr farm , raczej dla magazyniera hurtowni nawozów sztucznych albo Mietka konserwatora w spółdzielni mieszkaniowej.
Policzek powiadasz... to trzeba nadstawić drugi, będzie 2000 :)
W takich warunkach można odmówić świadczenia pracy ze wzgl. na zagrożenie zdrowia i życia jest to zgodne z prawem pracy
Płacenie za obecność to w obecnej sytuacji działanie proepidemiczne, ilu słabo wynagradzanych pracowników przyjdzie do pracy pomimo objawów choroby i zarazi następnych?
W pewnym momencie telefon z WIF jakim prawem apteka uniemożliwia płatności gotówkowe = ograniczanie dostępu do leków. Nie wymyślam tylko takie telefony WIF już wielokrotnie do aptek wykonał.
Mają racje - gotówka to prawny śordek płatniczy w Polsce i nie można na widzimisie odmaiwać jego przyjmowania. Dodatkowo posiadanie karty czy smartsyfu nie jest obowiązkiem prawnym Gotówka to wolność.
Proste rozwiązanie: pacjent ma dać kwotę wyliczoną co do grosza, apteka nie musi posiadać gotówki do wydawania reszty. I tak 99% pacjentów nie kupi za gotówkę, bo nikt im nie rozmieni tego syfu w obecnych czasach. U mnie gotówą próbują płacić tylko pieniacze, którzy po odpowiedniej pacyfikacji wyciągają kartę i potulnie przykładają do terminala.
Z odliczonymi to fakt - nie ma obowiązku wydawani reszty, to jest w prawie. A teraz pokaż mi przepis, mówiący,że każdy musi posiadać kartę płatniczą i że jest to obowiązek prawny. Mi jakby nie sprzedano za gotówkę to nakręciłbym raban bo to jest jawna dyskryminacja , nie mająca uzasadnienia.
Tak tak, to poczciwy maxio!!! Nie wierzcie w te premie, bo tam jest pewnie tyle haczyków co na bezrękawniku wędkarza. W ich wykańczalniach już nie ma kto robić i mamią takim czymś. Później się okaże, że żeby dostać 1000zł premii to oprócz frekwencji musi być dodatkowy warunek typu marża min x %, albo musisz sprzedać tyle marki własnej , ile wejdzie na Kraza z przyczepą.
A ciągle mówili że nie mają pieniędzy na podwyżki bo budżet jest już dopięty.Proszę spytać kierowników regionalnych.Albo proponuję aby sami poszli do pracy.
No ale nawet jak nie ma haczyków to czy warto dla 1000 zł narażać swoje zdrowie?
Wolne żarty. Bezpieczeństwo najważniejsze. Ale przekupstwo kasą...w dobie takiego zagrożenia. Beznadzieja...
Ale czy rzeczywiście jest tak że farmaceuci nie chcą pracować w obecnej sytuacji czy raczej nie mogą po prostu. Mają małe dzieci na przykład...
Ile ludzi tyle możliwości. Z jednej strony rozumiem pracodawcę, ale rodzina zawsze najważniejsza. Gdyby mi robili wielkie problemy, a musiałbym wziąć urlop do opieki nad dziećmi, to zawsze mogę pracę zmienić. Jak ktoś jest taki, że stawia ludzi przed takim wyborem - niech ponosi konsekwencje, może się wreszcie nauczą nas choć trochę szanować - jak zaczniemy szanować samych siebie.