REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 29 grudnia 2020, 08:02

Apteka przy największym szpitalu onkologicznym w Olsztynie kończy działalność

Jeszcze tylko przez kilka dni – do końca roku – będzie otwarta apteka Dom Leków, działająca od pięciu lat w budynku szpitala MSWiA z Warmińsko-Mazurskim Centrum Onkologii w Olsztynie. Władze placówki nie przedłużyły umowy spółce prowadzącej aptekę. O sytuację zapytaliśmy dyrekcję szpitala i kierowniczkę zamykanej apteki.

"Nowe prawo doprowadzi do stopniowego rozdrobnienia rynku." - uważa ekspert Konfederacji Lewiatan (fot. Shutterstock)
Dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii wskazuje, że w Olsztynie znajduje się jeszcze kilkanaście innych aptek, które również mogą zaopatrywać pacjentów w potrzebne leki (fot. Shutterstock)

REKLAMA

Zapytaliśmy dyrekcję szpitala o dokładne zyski placówki z wynajmowania powierzchni aptece. Z nadesłanej nam informacji wynika, że od 1 maja 2015 r. do 31 grudnia 2020 r. przychód z tytułu czynszu dzierżawy wyniósł 1 863 095,95 zł brutto (1 514 711,82 zł netto). Oznacza to, że średnio miesięcznie szpital zarabiał 23 303 zł na aptece Dom Leków.

– Jednakże podkreślić należy, że powyższe nie jest jednoznaczne z zyskiem, gdyż w tej kwocie zostały skalkulowane koszty utrzymania budynku, podatku od nieruchomości, koszty administracyjne – zaznacza Krystyna Futyma.

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że szpital rezygnując z apteki ogólnodostępnej w swoim budynku, rezygnuje też z niemałej kwoty stałego przychodu. I to w sytuacji, gdy placówka za pośrednictwem platformy siepomaga.pl jeszcze niedawno zbierała fundusze na zakup środków ochrony indywidualnej dla swoich pracowników. W kwietniu udało się w ten sposób zebrać całe… 1875 zł.

Czy ucierpią na tym pacjenci?

Zdaniem Katarzyny Błesińskiej zamknięcie Domu Leków w olsztyńskim szpitalu będzie oznaczało też problemy dla pacjentów. Placówka specjalizuje się bowiem w lekach, które muszą przyjmować pacjenci z nowotworami.

– Pacjenci przyjeżdżają do tutejszych poradni z całego województwa i w dniu wizyty mogą zakupić leki, są one często podawane im jeszcze tego samego dnia. Po wykupieniu leku pacjent może za chwilę wrócić do poradni. Wydajemy m.in. implanty, podawane podskórnie pacjentom z nowotworem prostaty, roztwory do infuzji zapobiegające powikłaniom kostnym, uzupełniające terapię nowotworów piersi, czynniki wzrostu podawane po chemioterapii ale też narkotyczne leki przeciwbólowe – wylicza farmaceutka.

Jej zdaniem leków tych z reguły nie ma w innych aptekach od ręki. Pacjenci mogą je w nich zamówić, jednak to oznacza oczekiwanie, aż apteka je sprowadzi. Zdaniem Błesińskiej może to być problem dla pacjentów przyjezdnych, którzy najprawdopodobniej będą musieli umawiać się na kolejną wizytę na podanie leku.

– Dodajmy, że są to pacjenci walczący z ciężką chorobą, często bardzo osłabieni, wymagający pomocy nawet w dotarciu do szpitala. Zdarza się, że w razie niejasności na recepcie, prosimy aby pacjent usiadł i poczekał, a my same kontaktujemy się z lekarzem w sprawie poprawy recepty. Często przygotowujemy też leki dla pacjentów bardzo schorowanych opuszczających oddziały, żeby mieli je chwilę po wypisie. Nasza apteka ma istotny udział w procesie terapii pacjentów onkologicznych. To, że znajdujemy się w budynku, gdzie są poradnie zapewnia ogromny komfort pacjentom. Nie jest tak na pewno we wszystkich szpitalach onkologicznych i uważam że ten komfort pacjentów powinien być priorytetem w podejmowaniu decyzji przez dyrekcję – przekonuje farmaceutka.

Leczy szpital, nie apteka…

Dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii wskazuje jednak, że w Olsztynie znajduje się jeszcze kilkanaście innych aptek, które również mogą zaopatrywać pacjentów w potrzebne leki. Najbliższa mieści się w odległości 700 metrów od szpitala.

REKLAMA
REKLAMA

– Pacjenci podczas wizyt w poradniach otrzymują recepty na leki stanowiące element terapii wspomagającej tj. granulocytarne czynniki wzrostu, środki przeciwwymiotne stosowane głównie w leczeniu przeciwnowotworowym, leki hormonalne. W te leki pacjenci mogą zaopatrywać się w aptekach ogólnodostępnych, posiadających umowę z NFZ. Bezsprzecznym jest, że wielkość a także rodzaj asortymentu należy do kompetencji oraz decyzji podmiotów prowadzących te apteki. Dodatkowo przedmiot prowadzonej działalności powinien pozostawać bez związku z odległością od jakiegokolwiek podmiotu leczniczego – wskazuje Krystyna Futyma.

Jej zdaniem leczenie onkologiczne prowadzone jest przez szpital, a nie aptekę Dom Leków. Rokrocznie hospitalizowanych jest tu 43 tys. pacjentów, z czego około 80% to pacjenci onkologiczni (połowa wszystkich leczonych w województwie). Każdego roku udzielanych jest też ponad 110 000 konsultacji w ramach Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznych, z czego połowa w ramach poradni onkologicznych. W placówce znajduje się też apteka szpitala zapewniająca dostęp do wysokospecjalistycznych leków onkologicznych.

Obawy o pacjentów czy interes przedsiębiorcy?

Futyma zwraca uwagę, że w odległości 1100 metrów od szpitala zlokalizowana jest druga apteka Dom Leków. Jej zdaniem o ograniczeniu dostępności do oferowanych przez nią leków nie powinno więc być mowy.

– Pozostaje nieodparte wrażenie, że nie o utrudnienie dla pacjentów onkologicznych chodzi, a raczej o obawy o potencjalne naruszenie interesów przedsiębiorcy – uważa dyrektor szpitala.

Jednocześnie wskazuje, że dwa inne szpitale w Olsztynie prowadzące leczenie cytostatykami (Wojewódzki Szpital Specjalistyczny i Szpital Gruźlicy i Chorób Płuc), nie mają na swoim terenie aptek ogólnodostępnych. Zdaniem Futymy nie utrudnia to leczenia, ani nie zmniejsza skuteczności realizowanych terapii. Ma też obalać argumentację właściciela apteki, o negatywnych konsekwencjach likwidacji placówki dla pacjentów.

– Byłam na spotkaniu z Panią dyrektor, przedstawiłam jej sytuację naszych pacjentów, niestety nie przekonały jej moje argumenty. Od czasu, kiedy dowiedzieliśmy się o decyzji dyrekcji informujemy naszych pacjentów, że jesteśmy zmuszeni zamknąć aptekę z końcem grudnia, widzimy ich reakcje – oburzenia i zaniepokojenia całą sytuacją. Rozczarowania nie kryją też lekarze – twierdzi z kolei mgr farm. Katarzyna Błesińska.

Dla niej decyzja dyrekcji jest niezrozumiała. Przekonuje, że będzie ona bardzo kłopotliwa dla pacjentów i tak już bardzo schorowanych, a w czasie pandemii dodatkowo należących do grupy najwyższego ryzyka. Pracownicy apteki stracili już nadzieję, że cokolwiek się w ich sytuacji zmieni. W aptece trwają przygotowania do wyprowadzki. Nowa w tym miejscu raczej nie powstanie…

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA