Właściciel trzech aptek z województwa dolnośląskiego, które zostały w krótkim czasie zamknięte – Mariusz Grabiński – udzielił wywiadu, który pojawił się kilka dni temu na portalu Wałbrzych Dla Was. Opowiada w nim, jak to się stało, że jego apteka we Wałbrzychu i dwie kolejne w Świebodzicach straciły zezwolenia. Farmaceuta twierdzi, że urzędnicy z Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego we Wrocławiu zniszczyli mu życie zawodowe.
– Po blisko 30 latach funkcjonowania jako przedsiębiorca, swoimi niezrozumiałymi i krzywdzącymi decyzjami urzędnicy doprowadzili do zamknięcia moich aptek, przekreślając mój dorobek jako farmaceuty – mówi Grabiński.
- Czytaj również: WIF zamknął aptekę w Wałbrzychu za sprzedaż leków bez recepty…
Wszystko zaczęło się na początku 2021 roku. Do Dolnośląskiego WIF wpłynął wtedy anonimowy mail, z którego wynikało, że apteka internetowa prowadzona przez farmaceutę, sprzedawała wysyłkowo lek homeopatyczny Nafta Petroleum D5.
– Ten sam mail trafił także na naszą skrzynkę pocztową. Od razu sprawdziliśmy, czy lek jest na receptę. Gdy okazało się, że tak jest w istocie, natychmiast usunęliśmy go z oferty. W tym samym czasie sprawą zainteresował się nadzór farmaceutyczny we Wrocławiu – mówi farmaceuta.
Apteka sprzedawała przez internet lek na receptę…
Mariusz Grabiński przyznaje, że rzeczywiście popełnił wykroczenie. Lek nie powinien być w ofercie apteki internetowej. Jak tłumaczy aptekę – wraz z systemem informatycznych – przejął od poprzednich właścicieli. Dodaje jednocześnie, że przez pewien czas preparat ten był dostępny teoretycznie bez recepty.
– W publikowanych przez Ministerstwo Zdrowia listach leków w pewnym czasie resort nieoczekiwanie dopuścił sprzedaż Petroleum bez recepty. Potem to poprawiono. Co oczywiste, ministerstwo popełniło w tym przypadku błąd, przez 2 lub 3 lata umieszczając wspomniany wyrób na liście leków możliwych do kupienia bez recepty i nie wycofując go stamtąd przez dłuższy okres. I ten fakt był odnotowany w systemie informatycznym, przejętym przeze mnie po poprzednich właścicielach. My natomiast tego nie zmieniliśmy – mówi farmaceuta.
W rezultacie w połowie 2021 roku przyszła informacja z Dolnośląskiego WIF o wszczęciu postępowania w sprawie cofnięcia zezwolenia aptece. Taką sankcję bowiem przewidują przepisy, za sprzedaż wysyłkową leków na receptę. WIF cofnął więc zezwolenie, a następnie – po dwóch latach – podtrzymał ją Główny Inspektor Farmaceutyczny.
– Co ciekawe żaden urzędnik nie pojawił się osobiście w aptece, żeby przeprowadzić kontrolę. Wystąpiono jedynie do hurtowni, w których zaopatrywaliśmy się w leki, o wykaz dokonanych przez nas w ostatnich 4 latach zakupów wspomnianego preparatu. WIF miał więc czarno na białym, ile hurtownie wydały nam Petroleum, ale nie sprawdził co się z nim działo dalej? Logicznie rzecz biorąc tak, ale ukarano nas jedynie na podstawie donosu i po przejrzeniu aptecznej witryny internetowej – twierdzi farmaceuta.
Kolejne dwie apteki…
Na tym jednak jego problemy się nie skończyły. Podobną procedurę dotyczącą cofnięcia zezwolenia wszczęto wobec dwóch jego pozostałych aptek. Powodem była utrata rękojmi przez właściciela.
– Uznano, że skoro jestem ich właścicielem, to nie gwarantuję, że będą w należyty sposób prowadzone. Mimo tego, że w obu placówkach kierownikami były inne osoby, w żadnej z nich nie prowadzono sprzedaży Petroleum bez recepty, a poza tym samym właścicielem, nic innego je nie łączyło z apteką przy ul. Andersa w Wałbrzychu. To jest dopiero kuriozum – mówi farmaceuta.
W rezultacie również i pozostałe dwie apteki utraciły zezwolenia.
Źródło: ŁW/walbrzych.dlawas.info










