Na początku kwietnia poseł Piotr Uruski skierował do Ministra Zdrowia interpelację w sprawie ogólnodostępnych aptek akademickich. Wskazywał on na ich ważną rolę w edukacji farmaceutów. Porównywał apteki akademickie do szpitali klinicznych, gdzie prowadzona jest znacząca część zajęć o charakterze praktycznej nauki zawodu. Jednocześnie poseł Uruski podnosił problem braku możliwości otwierania i przenoszenia aptek przez uczelnie, ze względu na obowiązujące przepisy. od 2017 roku nowe zezwolenia na prowadzenie apteki wydawane są wyłącznie farmaceutom lub ich spółkom (czytaj również: Apteki akademickie znikają, choć potrzebne są jak nigdy dotąd…).
Poseł w swojej interpelacji pytał więc czy resort zdrowia przewiduje nowelizację ustawy Prawo farmaceutyczne w zakresie przepisów określających podmioty uprawnione do uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej. W jego ocenie takie zezwolenia powinny móc uzyskiwać uczelnie medyczne posiadające kierunek farmaceutyczny, realizujące równocześnie zadania dydaktyczne wynikające z kształcenia przed- i podyplomowego w zawodach medycznych.
Tej opinii nie podziela jednak ministerstwo zdrowia. W odpowiedzi jakiej na interpelację udzielił wiceminister Maciej Miłkowski, jasno podkreśla, że nie ma żadnego uzasadnienia dla zmian przepisów w tym zakresie.
Apteka to apteka…
Miłkowski wskazuje przede wszystkim, że na gruncie obowiązującego prawa nie funkcjonuje pojęcie ogólnodostępnych aptek akademickich. Zgodnie z art. 86 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2021 r. poz. 1977 oraz 2120) apteka jest placówką ochrony zdrowia publicznego, w której osoby uprawnione świadczą w szczególności usługi farmaceutyczne.
– Podstawową funkcją apteki ogólnodostępnej jest tym samym przede wszystkim bezpośrednie zaopatrywanie ludności w produkty lecznicze, a to, że przy okazji za pośrednictwem jakiejś części ww. aptek realizowane są cele dydaktyczne jest zagadnieniem zupełnie wtórnym względem podstawowej funkcji, jaką podmioty te spełniają w systemie ochrony zdrowia – wskazuje wiceminister.
Minister Zdrowia nie widzi szczególnie istotnych zagrożeń sytuacjami opisywanymi w interpelacji posła Ursuskiego. A chodzi o konieczność zmiany miejsca lokalizacji apteki ogólnodostępnej skutkującą koniecznością uzyskania nowego zezwolenia na prowadzenie takiej apteki, której wnioskodawca – podmiot będący uczelnią nie może prowadzić w świetle obowiązujących przepisów ww. ustawy. Zdaniem wiceministra sytuacje tego rodzaju należą do rzadkości (czytaj również: Poseł pyta Ministra Zdrowia o problem z „apteką dla aptekarza”).
– Nie ma w ocenie Ministra Zdrowia uzasadnienia dla zmian obowiązującego stanu prawnego przez pryzmat tego rodzaju jednostkowych przypadków. W normalnych okolicznościach, tzn. niewymagających istotnych zmian w zakresie posiadanego zezwolenia, apteki ogólnodostępne prowadzone przez uczelnie medyczne przed dniem wejścia w życie tzw. ustawy „Apteka dla Aptekarza”, mogą nadal funkcjonować i spełniać również opisywane przez interpelanta cele dydaktyczne – uważa Miłkowski.
W związku z powyższym Minister Zdrowia nie dostrzega wskazywanych przez posła Piotra Uruskiego zagrożeń. W jego ocenie liczba podmiotów i sytuacji, w których znalazłyby zastosowanie zmienione przepisy, byłaby znikoma. Jednocześnie Maciej Miłkowski przypomina, że „apteka dla aptekarza” była projektem poselskim, a jego wnioskodawcy zapewniali, że katalog podmiotów, które mogą uzyskać w jej wyniku zezwolenie na prowadzenie apteki, jest „optymalnie dobrany”.
©MGR.FARM










