Dziennik Bałtycki przeprowadził wywiad z drem n. med. Pawłem Chrzanem – byłym prezesem Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej – na temat ostatnich doniesień o kontrowersjach na rynku apteczny. W ostatnim czasie pojawiły się doniesienia medialne o drastycznym spadku liczby aptek w Polsce. Dane na ten temat przedstawił Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Zdaniem dra Pawła Chrzana, informacje te są przesadzone (czytaj również: Medialna apokalipsa na rynku aptecznym. A jak jest naprawdę?).
– To nie pierwszy raz Pharmanet straszy i krytykuje ustawę „Apteka dla aptekarzy”, która doprowadziła do regulacji rynku aptekarskiego w Polsce. We wspomnianym materiale pojawia się tymczasem wiele nieścisłości i tez, które odbiegają od rzeczywistości. Przykładowo w „jednym worku” zostały ujęte apteki i punkty apteczne, które posiadają o wiele bardziej ograniczony zakres uprawnień, a punktów aptecznych ustawa „Apteka dla aptekarza” nie dotyczy – mówi farmaceuta.
Jednocześnie podkreśla, że w miejscach, w których znikają punkty apteczne, najczęściej pojawiają się apteki. W związku z tym de facto poprawia się dostępność i kontakt z farmaceutą. Ponadto w materiale ZPA PharmaNET padają liczby tylko i wyłącznie związane z zamykaniem aptek. Nie uwzględniono tych, które się otwierają (czytaj również: ZAPPA: nie ma co wszczynać histerii, że jest coraz mniej aptek).
Paweł Chrzan zwraca też uwagę, że przyczyną zamykania aptek jest też nielegalny proceder odwróconej dystrybucji leków. Do zatrzymań i przerywania działalności dochodziło także na Pomorzu, co również wpływało na zmniejszenie liczby podmiotów (czytaj również: Już ponad 200 aptek straciło zezwolenia za poważne naruszenia prawa).
– Kolejną kwestią jest fakt, że wprowadzenie Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi (ZSMPOL) oraz elektronicznych recept doprowadziło do uszczelnienia kontroli rejestrowanych aptek. Okazało się, że w ewidencji istniały tzw. apteki widma, które w rzeczywistości już nie prowadziły działalności. Kwestie związane z redukcją liczby aptek należy rozpatrywać całościowo, a nie wybiórczo – mówi Chrzan.
Rynek był przesycony aptekami
Były prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Gdańsku przekonuje, że „apteka dla aptekarza” była wyczekiwana przez środowisko farmaceutyczne. W krajach zachodnich podobne regulacje funkcjonują już od wielu lat, np. we Francji jeden przedsiębiorca może posiadać jedynie jedną aptekę. Poza tym ustawa wprowadziła ograniczenia geograficzne dotyczące otwierania nowych aptek, które teraz mogą powstać najwyżej 500 metrów od już istniejących.
– Do niedawna rynek aptek charakteryzował się wysoką koncentracją. Dochodziło do wręcz kuriozalnych sytuacji, jakie miały miejsce przykładowo w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie funkcjonowały dwie apteki praktycznie „drzwi w drzwi” i zdarzało się, że nawet sami pracownicy mylili się przy wchodzeniu. Od początku funkcjonowania ustawy te absurdy zostały ograniczone – mówi Paweł Chrzan.
W rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim wskazuje, że w mniejszych miasteczkach niegdyś również dochodziło do niepokojących sytuacji. Ekspansja aptek sieciowych skutkowała upadkiem podmiotów z pobliskich okolic. Do takiego zdarzenia doszło m.in. w Kwidzynie, gdzie pojawienie się większego gracza doprowadziło do pogorszenia sytuacji finansowej i zamknięcia mniejszych podmiotów (czytaj również: Trzy gdańskie apteki zaatakowane. Ktoś rozpylił w nich cuchnącą substancję…).
– Ponadto przedsiębiorcy, ze względu na zbyt duże wysycenie aptek w dużych miastach, decydują się na otwarcie podmiotów w mniejszych miejscowościach – mówi farmaceuta.
Źródło: ŁW/Dziennik Bałtycki










