14 czerwca to data, kiedy drzwi wielu aptek w Niemczech pozostaną zamknięte dla pacjentów. Powód? Ogólnokrajowy strajk farmaceutów zatrudnionych w tych placówkach. Już teraz przedstawiciele środowiska farmaceutycznego przestrzegają społeczeństwo przed środowym protestem.
– Każdy, kto planuje zakupy w aptece 14 czerwca najprawdopodobniej znajdzie się przed zamkniętymi drzwiami – przekonuje samorząd aptekarski w Niemczech.
W związku z tym, że nie będzie szczegółowego wykazu, które apteki w Niemczech będą otwarte, a które nie pacjenci powinni założyć, że apteka, do której się udają nie otworzy się tego dnia. Doraźną pomoc świadczyć mają jedynie tzw. apteki ratunkowe. Ich lista dostępna jest na stronach niemieckich stowarzyszeń farmaceutycznych.
– Należy jednak spodziewać się tutaj wydłużonego czasu oczekiwania – ostrzegają niemieckie portale.
⇒ Czytaj również: Apteki w Niemczech przygotowują ogólnokrajowy strajk.
Co jest powodem protestu? Okazuje się, że przyczyn jest co najmniej kilka.
Apteki w Niemczech pod kreską?
Według Federalnego Związku Stowarzyszeń Farmaceutów Niemieckich (ABDA) powodem protestu jest ignorancja polityczna wobec aptek. Utrzymuje się ona od lat i powoduje coraz gorszą sytuację ekonomiczną wielu placówek. Zdaniem związku jest to bezpośredni powód, dla którego już dziś co najmniej jedna apteka zamyka się każdego dnia w Niemczech.
– W pierwszym kwartale 2023 roku liczba aptek spadła do 17.939, czyli najniższej wartości od ponad 40 lat – informuje ABDA.
Związek na swojej stronie internetowej publikuje listę 10 postulatów, które w ocenie związku muszą zostać spełnione przez władze federalne. To one są powodem protestu 14 czerwca. Najpoważniejsze argumenty dotyczą oczywiście kwestii wynagradzania aptek za swoją pracę. Stowarzyszeniu zależy przede wszystkim na pomocy finansowej, takiej jak podwyższenie opłaty stałej.
– Ta stała kwota nie była korygowana od dziesięciu lat, pomimo ogromnego wzrostu kosztów w międzyczasie – grzmią związkowcy z ABDA.
Opłata stała to wynagrodzenie apteki za wydanie pacjentowi leku z recepty. Obecnie wynosi ona 8,35 euro za lek. W ocenie związku musiałaby wzrosnąć do co najmniej 12 euro. Zbyt niskie dochody aptek przekładają się na małą konkurencyjność wynagrodzeń dla farmaceutów w nich zatrudnionych.
– Coraz częściej widzimy, że zwłaszcza młodzi farmaceuci pracują w przemyśle lub administracji, a nie w aptekach publicznych – przekonuje Susanne Koch, przewodnicząca Stowarzyszenia Farmacji Kraju Saary.
Problemy z dostępnością leków spotęgowały problemy aptek
Niedawna pandemia COVID-19 oraz kryzys lekowy spowodował, że liczba problemów w aptekach znów się zwiększyła. Braki podstawowych leków spowodowały, że apteki nie posiadały niezbędnego dla normalnego funkcjonowania asortymentu. Brak leków to wszak brak sprzedaży aptecznej. A to z kolei oznacza brak dochodów ze sprzedaży produktów leczniczych. Co więcej – braki leków skomplikowały pracę w aptekach i kosztowały farmaceutów sporo czasu i energii.
– Wymagana jest zatem kompensacja wąskich gardeł, co ma przeciwdziałać dalszemu zamykaniu aptek – przekonuje ABDA.
Rząd federalny wprowadził niedawno ustawę o tzw. wąskich gardłach. Miała ona ustabilizować dostawy leków i rozładować kryzys w dostępności tych produktów. Zdaniem farmaceutów przepisy w żaden sposób jednak nie zwiększają poprawy w opiece nad pacjentem. A już na pewno nie pomagają aptekom w ich trudnej sytuacji ekonomicznej. Podobnie jak niepotrzebna biurokracja.
– System zaopatrzenia w leki jest pełen biurokracji i groźby kar ze strony kas chorych. Musi się to zmienić – przekonuje Związek ABDA.
Większe nakłady pracy i czasu kumulują się jednocześnie z postępującym brakiem fachowej kadry. Brak personelu w postaci farmaceutów to poważny problem, jaki nęka niemieckie apteki. Wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie ABDA pokazują, że problem w najbliższych latach może urosnąć do rangi kataklizmu.
– Zgodnie z badaniem do 2029 roku może pozostać nieobsadzonych nawet 10.000 miejsc, jeśli liczba miejsc na studiach na uczelniach nie wzrośnie – ostrzega Gabriele Regina Overwiening, przewodnicząca ABDA.
Zamknięcie aptek to nie wszystko…
Poza zamknięciem aptek stowarzyszenia farmaceutów i izby farmaceutyczne planują także marsze protestacyjne. Ten największy odbędzie się w Berlinie. Przejdzie on ulicami miasta aż do Federalnego Ministerstwa Gospodarki. Tam też odbędzie się wiec i wystąpienia przedstawicieli farmaceutów. Podobne inicjatywy będą odbywać się na terenie całego kraju.
– Marsze protestacyjne odbędą się m.in. w Monachium, w Marburgu, w Augsburgu, w Hanowerze, w Dusseldorf czy też w Hagen – informuje Związek na swojej stronie internetowej.
Farmaceuci w Niemczech bardzo poważnie podchodzą do najbliższego strajku. Liczą, że ich postulaty zostaną wysłuchane. Wątpią jednak w to, że stanie się to od razu. Dlatego też ostrzegają, że jeśli nie zostaną wysłuchani niemieccy pacjenci będą musieli przygotować się na dłuższy strajk.
– Jeśli nie zostaniemy wysłuchani ponownie zademonstrujemy. I wtedy z pewnością znajdziemy sposoby, aby ludzie i społeczeństwo zauważyli, co to znaczy, że apteka istnieje lub nie – grzmi Gabriele Regina Overwiening.
Ten scenariusz wydaje się bardzo prawdopodobny. Dlaczego? Bo niemiecki resort zdrowia nie podziela ich postulatów. Zwraca też uwagę, że zgodnie z ustawą o wąskich gardłach w dostawach apteki mają otrzymywać dodatek za zarządzanie brakami. Planuje się, że będzie to 50 centów za każdy niedostępny lek. Federalny minister zdrowia Karl Lauterbach odrzuca zatem obecnie żądania farmaceutów dotyczące wyższych dopłat.
– Skargi aptekarzy są sprzeczne z faktami – komentuje rzecznik resortu zdrowia.
Już niedługo stanie się jasne, jak rozwinie się sytuacja w niemieckich aptekach.
©MGR.FARM










