Każdego dnia, w Australii odnotowuje się 146 cyberataków. Specjalista od ubezpieczeń w farmacji, CEO w Carollo Horton, Giuseppe Carollo, podkreśla, że aptekom daleko od bezpieczeństwa przed takimi przestępstwami.
– Aptekom przechowującym wrażliwe i osobiste informacje o pacjentach, obecnie używającym e-recept oraz My Health Record, grozi szczególne niebezpieczeństwo w postaci cyberataków i naruszeń ochrony danych osobowych – mówi Carollo. – Jeśli taki atak nastąpi, apteki nie będą miały dostępu do danych osobowych, nie będą mogły wydawać leków, rozpatrywać online oświadczeń Pharmaceutical Benefits Scheme (PBS), a także zamawiać towaru i nawet użytkować własnych punktów, by ten towar sprzedać.
Co więcej, Carollo ostrzega właścicieli aptek, którzy mają obowiązek informować zarówno Office of the Australian Information Commissioner, jak i swoich pacjentów o przypadkach naruszenia danych osobowych, że może to spowodować znaczny spadek reputacji prowadzonych przez nich przedsiębiorstw (zobacz też: Europejska Agencja Leków ofiarą cyberataku. Skradziono dokumentację szczepionki…).
Carollo akcentuje także w rozmowie z portalem Pharmacy Daily, że od początku roku wzrosła ilość aptek, które wykupują ubezpieczenie od cyberataków. Jego zdaniem, takie ubezpieczenie, w połączeniu z odpowiednią infrastrukturą IT, stanowi klucz do tego, by apteki szybko stawiły czoło temu problemowi.
– Powinno to stanowić część planu zarządzania ryzykiem w aptece, a do tego jest ono bardzo opłacalne – podsumowuje specjalista.










