REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 28 czerwca 2024, 09:33

BBN i MON jednym głosem o rządowym programie rozwoju produkcji leków

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci, poświęconego bezpieczeństwu lekowemu najmłodszych pacjentów w trakcie pokoju i wojny, minister Jacek Siewiera, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oraz płk dr n. med. Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w Ministerstwie Obrony Narodowej, zgodzili się, że musi powstać lista leków krytycznych oraz rządowy program rozwoju produkcji leków.

Białe i czerwone blistry tabletek Polska.
Dzięki produkcji leków kraj w momencie kryzysu jest w stanie odbudować własne rezerwy (fot. MGR.FARM)

25 czerwca odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci. Na spotkaniu oprócz przedstawicieli BBN i MON byli też posłowie i przedstawiciele Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Nie zabrakło przedstawicieli Ministerstw Zdrowia, Rozwoju i Technologii oraz krajowego przemysłu farmaceutycznego. Dyskusja dotyczyła między innymi potrzeby wsparcia krajowej produkcji leków.

REKLAMA

Minister Jacek Siewiera, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zwrócił uwagę, że trzeba opracować scenariusz na wypadek kryzysu i wojny. W kontekście bezpieczeństwa lekowego należy stworzyć odpowiednie rezerwy leków. Jednak przede wszystkim doprowadzić do takiej sytuacji, gdy krajowy przemysł farmaceutyczny jest niezależny od zewnętrznych dostawców i pracuje w ścisłym kontakcie z rządem. Podkreślił, że kraj, który ma rodzimy przemysł farmaceutyczny i produkuje niezbędne leki, w momencie kryzysu jest w stanie odbudować własne rezerwy. Natomiast jeśli tego nie robi, to pojawiają się ofiary, których nie widać w mediach, ale których jest bardzo dużo.

– Ci ludzie wówczas nie giną od bomb i tych śmierci nie widać w międzynarodowych stacjach telewizyjnych, ale umierają w szpitalach. Widać ich jedynie w statystyce, zatrważającej statystyce nadmiarowych zgonów – powiedział szef BBN.

Dodał, że istotną kwestią jest również zabezpieczenie dostaw pewnej buforowej rezerwy leków, od których pacjenci są uzależnieni.

– W trakcie jednej z wizyt na Ukrainie rozmawiałem z przedstawicielami resortu zdrowia i nie pozostawiali oni żadnych złudzeń. W skali wszystkich strat w populacji dzieci olbrzymia większość ofiar wojny, dwukrotnie więcej poniosło śmierć w wyniku braku dostępu do leków niż w wyniku działań bojowych – zaznaczył szef BBN.

Potrzebna lista leków krytycznych…

O konieczności wypracowania listy leków krytycznych mówił również płk dr n. med. Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w Ministerstwie Oborny Narodowej.

– W pierwszej kolejności powinniśmy rozstrzygnąć kwestię listy leków krytycznych, bo to jest baza do dalszego w miarę bezpiecznego funkcjonowania (…). To musi być program rządowy, który będzie potem realizował RARS. Jesteśmy częścią całego procesu i jesteśmy w gotowości, żeby w tym procesie uczestniczyć – zapewnił płk Arkadiusz Kosowski.

W Polsce, zdaniem ekspertów, powinny być produkowane leki wspomagające układ krążenia. Potrzebne są też: adrenalina, noradrenalina i wybrane antybiotyki, bo bez nich nie jesteśmy w stanie walczyć z infekcjami. Ale też leki przeciwcukrzycowe, przeciwastmatyczne, onkologiczne i wiele innych, bez których pacjenci zginą.

REKLAMA
REKLAMA

Potrzebny rozwój krajowej produkcji leków

Problem dotyczący uzależnienia od zagranicznych producentów leków jest ogromny. I wcale nie powstał dzisiaj – wyjaśniali obecni na sali przedstawiciele Polpharmy. Obecnie na 2 tys. substancji czynnych (część leku, która ma działanie terapeutyczne) dostępnych na rynku polskim jest tylko 3 proc. produkowanych w naszym kraju. Jesteśmy uzależnieni od importu. Tylko trochę lepiej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o refundację, bo na 400 leków refundowanych w Polsce tylko 100 produkuje się na terenie kraju. Nieporównywalnie jednak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o leki pediatryczne. Spośród 100 najczęściej stosowanych leków dla dzieci w Polsce nie ma ani jednej substancji czynnej wytwarzanej w naszym kraju.

Z kolei Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, podkreślił, że trzeba tworzyć zachęty do inwestowania, tym bardziej że w Krajowym Planie Odbudowy zrezygnowano z blisko 140 mln euro na wsparcie produkcji substancji czynnych na rzecz elektromobilności. Podkreślił, że wartość inwestycji w krajowy przemysł farmaceutyczny, który jest strategiczny dla bezpieczeństwa państwa, nie musi być wcale przytłaczająca.

– Fabryka na 100 substancji czynnych kosztuje tyle samo co 50 km autostrady. Nie mówimy o pieniądzach, które rujnują budżet. Podobnie jeśli mówimy o fabryce produkującej leki gotowe. To koszt 0,5 mld zł. To 14-15 km autostrady – zaznaczył Krzysztof Kopeć.

Agnieszka Gutowska, dyrektor Biura Rezerw Medycznych w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS), podkreśliła, że trzeba przeanalizować, co powinno znaleźć się w rezerwach strategicznych w najbliższych latach.

Swoje wsparcie dla zapewnienia bezpieczeństwa lekowego zadeklarował w imieniu środowiska lekarskiego przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej Damian Patecki.

– Jako przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej postaram się przekonać koleżanki i kolegów, byśmy w tej sprawie przyjęli stanowisko i pomogli ten temat rozpropagować – zaznaczył.

Źródło: PAP MediaRoom

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA