Międzynarodowe firmy farmaceutyczne na pewno nie zapewnią bezpieczeństwa lekowego w Polsce (czytaj również: Polski koncern lekowy receptą na problemy z lekami?). W pierwszej kolejności zaopatrują swoje rynki oraz te, w których oferuje się największą cenę. Polska nie należy do żadnego z nich, więc łatwo o przerwy w dostawach leków. Za to polskie koncerny farmaceutyczne przede wszystkim dostarczają lekarstwa na nasz rynek – mówi B. Misiewicz-Jagielak.
Czas na niezależność
Ostatni kryzys lekowy był pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla polskiego rządu, że należy uniezależnić się od dostaw leków oraz substancji czynnych z zagranicy. Jedną z ostatnich fabryk substancji czynnych dysponuje Polpharma. Produkuje ona około 41 substancji czynnych, nie tylko na rynek Polski, ale też na rynki zagraniczne (czytaj również: Polpharma: polski rynek jest zawsze traktowany priorytetowo).
B. Misiewicz-Jagielak dodała, że krajowy przemysł farmaceutyczny wpływa na innowacyjność polskiej gospodarki. Bardzo dużo inwestuje w działalność badawczo-rozwojową i zatrudnia wysoce wykwalifikowanych pracowników. Sama Polpharma rocznie wydaje ok. 300 milionów na badania i rozwój, a na wydatki trwałe ok. 260 milionów.
Wyższe dofinansowanie polskich leków
Wiele regulacji rządzi rynkiem farmaceutycznym. Z jednej strony są restrykcyjne warunki wytwarzania i sprzedaży leków. Z drugiej ceny większości leków ustala minister zdrowia. „W związku z czym, jeżeli mamy spełnić postulat określony w strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju i polityce lekowej, aby zwiększać produkcję farmaceutyczną w kraju oraz aby zachęcać producentów do tego by inwestowali i produkowali w Polsce, to musi być porozumienie i wspólna strategia zarówno ministerstwa przedsiębiorczości i technologii odpowiedzialnego za rozwój, jak i ministra zdrowia, który ustala ceny refundowane” – mówi dyrektor ds. relacji zewnętrznych Grupa Polpharma.
Obecnie system dofinansowania leków jest bardzo skomplikowany (czytaj również: PZPPF: produkcja leków w Polsce to już konieczność). Opiera się na limitach refundacji, które z kolei warunkuje się lekami dopełniającymi 15 proc. udziału w rynku. Często są to bardzo tanie leki i w związku z tym dopłata pacjenta, z uwagi na niski limit, jest dość wysoka. Pacjenci narzekają, że w Polsce dopłaty do leków refundowanych są zbyt duże. Jedną z opcji powiązania refundacji z rozwojem gospodarczym jest wyższe dofinansowanie np. leków produkowanych w Polsce. Wówczas pacjenci dopłacaliby do tych leków dużo mniej.
Źródło: IK/DGP










