REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 19 lipca 2019, 14:29

Chińskie substancje czynne to większe ryzyko dla pacjentów

Prof. Zbigniew Fijałek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego twierdzi, że kryzys lekowy nie jest niczym zaskakującym i można było się go spodziewać od dawna. Problemem jest to, że API produkowane w Chinach może być złej jakości.

Tabletka leku wycofanie wstrzymanie
Afera z walsartanem to najlepszy dowód na to, że tak naprawdę nikt nie wie, co dzieje się w chińskich fabrykach (fot. Shutterstock)

Jak mówi ekspert, wytwórcy leków przestali sami produkować substancje aktywne i przenieśli produkcję do Chin oraz Indii. To się bardziej opłaca, ale ma też negatywne skutki (czytaj więcej: Uzależnienie od chińskich substancji czynnych już wychodzi nam bokiem…).

REKLAMA

Fałszywa heparyna i zanieczyszczony walsartan

Profesor Fijałek przypomniał, że w 2008 roku w USA stwierdzono prawie 200 zgonów związanych z podaniem sfałszowanego leku zawierającego heparynę. Zdaniem eksperta był to majstersztyk fałszerstwa. Surowiec tak podrobiono, że był praktycznie nie do wykrycia za pomocą metod, które wówczas obowiązywały. Fijałek wspomniał też o kłopotach z walsartanem (czytaj więcej: Większe ryzyko raka po zażywaniu leków z zanieczyszczonym walsartanem). Jesienią 2018 roku wycofano z obrotu około 40 leków na nadciśnienie z powodu wykrytego zanieczyszczenia.

– Współpraca między koncernami farmaceutycznymi a chińskimi podwykonawcami nawiązywana była zwykle na poziomie przedstawicieli. Przedstawiciel albo broker wytwórców chińskich przyjeżdżał do Europy czy USA i negocjował ofertę. Problem w tym, że często udawał, że reprezentuje jedną fabrykę, a podzlecał produkcję kilku lub kilkunastu fabryczkom na terenie Chin. Każda z nich miała inną technologię wytwarzania, z czym wiązały się inne ryzyka zanieczyszczeń. W modelu badania tych leków praktycznie niemożliwe było wykrycie tych wszystkich zanieczyszczeń. O tym wszyscy wiedzieli – inspekcja europejska, nasi wytwórcy itd. Ale niewiele z tym zrobili. To było wygodne i dawało dobrą marżę – opowiada ekspert.

REKLAMA
REKLAMA

Brak należytego nadzoru

Jak twierdził Zbigniew Fijałek w 2018 roku, afera z walsartanem to najlepszy dowód na to, że tak naprawdę nikt nie wie, co dzieje się w chińskich fabrykach (czytaj również: Pilne! Kolejni wytwórcy z zanieczyszczonym walsartanem! Dalsze wycofania…). Azjaci robią coraz więcej substancji leczniczych i biorą się za tworzenie kolejnych substancji na przykład biologicznych oraz biotechnologicznych.

– Nadzór farmaceutyczny stanie więc przez dylematem, czy zabronić pacjentom brania leków z chińskim walsartanem i ryzykować ich zdrowie, czy sugerować zmianę leków i również ryzykować ich krzywdą. Nie ma przecież pewności, że inne leki zadziałają – tłumaczył prof. Fijałek w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną.

Źródło: IK/termedia.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA