REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 3 marca 2026, 11:27

Chiny przejmują rynek leków UE. Polska musi działać natychmiast

Około 80 proc. substancji czynnych (API), kluczowych do wytwarzania leków, importujemy z Azji – mówi w rozmowie z wnp.pl Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Ale na tym problem się nie kończy. Chiny nie ograniczają się do półproduktów, lecz dążą do przejęcia dominacji na rynku leków gotowych. Jest to poważne ryzyko nie tylko dla unijnych gospodarek, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa Europy.

Mężczyzna w białym kombinezonie stoi po środku zakładu produkującego leki WHO
Chiny nie ograniczają się do produkcji substnacji czynnych, ale dążą do przejęcia dominacji na rynku leków gotowych (fot. Shutterstock)

Na stronie portalu wnp.pl (Wirtualny Nowy Przemysł) ukazał się wywiad z Grzegorzem Rychwalskim, wiceprezesem Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego „Krajowi Producenci Leków”.

REKLAMA

– Stoimy tuż przed momentem, gdy producentami większości leków gotowych będą Chińczycy – mówi w rozmowie z wpn.pl wiceprezes Rychwalski.

Czy da się zapobiec temu monopolowi?

Mniej pracowników, w tym mniej specjalistów

Grzegorz Rychwalski zwrócił uwagę, że polskie przedsiębiorstwa borykają się z malejącą liczbą dostępnych pracowników, w tym specjalistów. W farmacji problem ten uderza zwłaszcza w dziedziny wysokospecjalistyczne, takie jak kontrola jakości, rejestracja leków, inżynieria procesowa, walidacja oraz automatyka. W branży farmaceutycznej nie da się błyskawicznie uzupełnić brakujących kompetencji. Doświadczenie w zakresie GMP (Dobre Praktyki Produkcyjne) zdobywa się przez lata. Dlatego walka o specjalistów jest obecnie ostrzejsza niż konkurencja cenowa.

– To co najbardziej przyciąga pracowników to nie tylko wynagrodzenie. Jest to także stabilność zatrudnienia oraz poczucie sensu pracy i misji, jaką może być np. produkcja leków krytycznych – tłumaczy wiceprezes Rychwalski.

„Mamy najtańsze leki w Europie, ale koszty produkcji wciąż rosną.”

Według gościa wnp.pl, polskie leki mają najniższe ceny w UE i wciąż tanieją rokrocznie, podczas gdy koszty wytwarzania systematycznie rosną.

– Od 2019 r. koszty produkcji leków w Polsce wzrosły o 28 proc., podczas gdy średnia cena typowego koszyka refundowanych preparatów leczniczych spadła o 4 proc. Brak indeksacji cen do faktycznych kosztów wytwarzania zwiększa ryzyko zahamowania inwestycji, spadku rentowności produkcji w UE i przenoszenia zakładów poza kontynent – podkreśla rozmówca.

W dłuższej perspektywie kluczowym rozwiązaniem jest podniesienie produktywności. Konieczne jest wprowadzenie automatyzacji i rozszerzanie skali produkcji.

AI to skuteczna optymalizacja pracy

Gość wpn.pl ocenił również proces inwestycji w nowe technologie (automatyzację, robotyzację, chmurę i cyfryzację, w tym rozwiązania AI) w polskiej gospodarce.

Według Grzegorza Rychwalskiego AI może znacząco podnieść efektywność w zakresie planowania produkcji, zarządzania zapasami, oceny ryzyka jakościowego oraz optymalizacji zużycia energii. Sztuczna inteligencja wyróżnia się tym, że skutecznie selekcjonuje dane wejściowe i wskazuje obszary obiecujące sukcesy w dalszych badaniach. Z rozmów z przedstawicielami firm członkowskich wynika, że AI przestała być ciekawostką – traktowana jest jako standardowe narzędzie do optymalizacji procesów. W tym zakresie czeka nas jeszcze dynamiczny i ogromny postęp.

Wiceprezes zasugerował również, że „gdyby Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) zdecydował się na udostępnienie firmom farmaceutycznym publicznych danych zdrowotnych, to z użyciem narzędzi AI można by na masową skalę analizować te zbiory i wybrać potencjalnych „kandydatów” na leki oraz zarazem wskazać dalsze kierunki badań.”

REKLAMA
REKLAMA

Na sugestię, że przekazanie firmom tak dużej dawki wiedzy o społeczeństwie, wiąże się z dużym ryzykiem, odpowiedział, że nie ma takich obaw.

– Dane są analizowane zbiorczo, w tzw. metaanalizach. Nie ma zatem żadnego ryzyka dotarcia do informacji o zdrowiu konkretnego pacjenta. Rysuje się tu za to wiele korzyści np. w usprawnieniu procesów tworzenia nowych leków – tłumaczy.

Ryzyko nasilenia problemów z niedoborami leków

Skupienie produkcji w Azji (ok. 45 proc. w Chinach) powoduje, że nawet krótkie zakłócenie dostaw może doprowadzić do niedoborów kluczowych leków, takich jak onkologiczne czy kardiologiczne. Ale bez odpowiednich regulacji nie mamy szans na konkurencje z Azją. Chiny od kilkunastu lat dynamicznie wchodzą na rynek leków innowacyjnych. Skutki tego wkrótce odczujemy. Zbliżamy się do momentu, gdy większość nowoczesnych preparatów będzie wytwarzać chińskie firmy.

– Jeśli Akt o lekach krytycznych (prace nad jego przyjęciem wciąż w UE trwają) nie wprowadzi skutecznych narzędzi finansowych, uzależnienie będzie się zwiększać. Jedna z fabryk API współfinansowana przez rząd Francji musiała zostać zamknięta. Europejscy producenci woleli taniej kupować substancje czynne z Azji… Podobnie jest z fabryką tych substancji do produkcji antybiotyków w Austrii, która powstała dzięki partnerstwu publiczno-prywatnemu. Europejscy wytwórcy antybiotyków nie chcą od niej nabywać wspomnianych substancji. Wolą mniej kosztowny import z Chin – tłumaczy wiceprezes.

Kluczowa polityka państwowa

Czy produkcja w UE stanie się nieopłacalna, jeśli nie tylko API, ale i gotowe leki będą wytwarzane w Chinach? Rozmówca wpn.pl tłumaczy, że wiele zależy od polityki państwa, zwłaszcza polskiego Ministerstwa Zdrowia. Włączenie chińskich leków innowacyjnych na listy refundacyjne znacznie utrudni konkurencję polskim producentom. Kolejnym problemem jest fakt, że już teraz Chińczycy windują Europie ceny leków generycznych.

– Powtarzam: bez wsparcia państwa, polski i europejski biznes nie ma szans w starciu z przemysłem chińskim. Konkurencja jest po prostu skrajnie nierówna. – dodaje.

Według Wiceprezesa Rychwalskiego, kraje UE powinny zapewnić lekom produkowanym w Europie, zwłaszcza lekom krytycznym, rentowny zbyt. Powinny również wspierać uruchamianie linii produkcyjnych leków krytycznych i przygotować mapę miejsc ich produkcji, z uwzględnieniem Polski jako zaplecza wytwórczego dla wschodniej flanki NATO. Kolejnym krokiem powinno być uznanie ich produkcji za „infrastrukturę krytyczną”. Takie miejsca w sytuacjach kryzysowych mają zapewnione dostawy energii i zwolnienie z poboru wojskowego pracowników.

– W żadnym wypadku nie powinno się też nakładać na tę branżę dodatkowych kosztów – podkreśla Rychwalski.


Źródła:


©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

REKLAMA