REKLAMA
pt. 23 grudnia 2022, 10:05

Chiny wstrzymują eksport paracetamolu i ibuprofenu. Problem może mieć cały świat…

Francuskie i niemieckie media branżowe ostrzegają przed możliwym ograniczeniem dostaw z Chin substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji leków przeciwgorączkowych. O zakazie eksportu z Chin też innych leków mówi prezes największej firmy farmaceutycznej w Polsce…

Wyniki badania wskazują na szybką biodegradację Grintuss Pediatric firmy Aboca w przeciwieństwie do syntetycznej formuły leczniczej (fot. Shutterstock)
Braki leków z ibuprofenem i paracetamolem - szczególne w postaciach pediatrycznych - pojawiają się w aptekach we Francji, Niemczech, ale ostatnio też w Czechach (fot. Shutterstock)

„Chiny zawieszają eksport leków przeciwgorączkowych” – takie nagłówki pojawiły się w minionych dniach w mediach we Francji i Niemczech. Z publikacji tych wynika, że w związku ze wzrostem zachorowań na COVID-19, Chiny borykają się z niedoborami leków zawierających paracetamol i ibuprofen. Kraj ten jest jednym z głównych dostawców tych substancji czynnych (API) dla reszty świata. Aby sprostać wysokiemu zapotrzebowaniu na te leki na lokalnym rynku, możliwe jest więc ograniczenie ich eksportu (czytaj również: Gwałtowny wzrost infekcji w Chinach. Napędza go Omikron BF.7).

Jak podaje portal franceinfo: chińskie fabryki działają na pełnych obrotach by zaspokoić popyt, na który władze nie były przygotowane. Tak jest w przypadku tej fabryki w prowincji Shandong, na południe od Pekinu. Produkowany jest tam ibuprofen, a duża część produkcji jest normalnie przeznaczona na eksport. Jest to bardzo ważne źródło dochodów chińskiej gospodarki, ale po raz pierwszy podjęto bezprecedensową decyzję: wstrzymano eksport leków ze względu na sytuację w kraju.

– Po zniesieniu obostrzeń sanitarnych popyt nagle stał się bardzo duży. Nasza fabryka pracuje na pełnych obrotach. Są trzy zespoły pracujące osiem godzin dziennie. Maszyny pracują 24 godziny na dobę. Myślę, że dzięki temu systemowi niedobór leków może zacząć się zmniejszać w ciągu dwóch tygodni – wyjaśnia jeden z kierowników fabryki.

Zapotrzebowanie na leki przeciwgorączkowe jest w Chinach tak duże, że planowany jest ich import z Indii. Jak podaje agencja Reuters, Indie są obecnie największym producentem leków generycznych na świecie. Z tego powodu nazywa się je często „apteką świata”. Minister Spraw Zagranicznych Indii – Arindam Bagchi – poinformował niedawno, że jego kraj jest gotowy pomóc Chinom (czytaj również: Indie chcą zostać „apteką świata”. Najpierw muszą uniezależnić się od Chin…).

– Monitorujemy sytuację związaną z rozwojem COVID-19 w Chinach. Zawsze pomagaliśmy innym krajom jako apteka świata – powiedział Bagchi.

Sytuacja w Chinach to problem reszty świata

Braki leków z ibuprofenem i paracetamolem – szczególne w postaciach pediatrycznych – pojawiają się w aptekach na całym świecie. W USA sieci aptek Wallgreens i CVS wprowadziły reglamentację liczby opakowań leków z paracetamolem wydawanych na pacjenta. We Francji takie rozwiązanie wprowadzono już w październiku (czytaj więcej: Brakuje paracetamolu. Francja ogranicza sprzedaż do dwóch opakowań na pacjenta).

Problemy z lekiem pojawiły się ostatnio też w Niemczech i w Czechach. Nasi zachodni i południowi sąsiedzi w poszukiwaniu preparatów z paracetamolem i ibuprofenem udają się do Polski. W przygranicznych aptekach pojawiają się kolejki, a czeska prasa pisze wręcz o „polowaniu” na ibuprofen. W Polsce na razie nie ma jeszcze takiego problemu (czytaj również: Problemy z dostawami prądu w Chinach. Czy czeka nas kolejny kryzys lekowy?).

– W naszym regionie obecnie nie obserwujemy braków ibuprofenu, paracetamolu czy innych preparatów dostępnych bez recepty (OTC). Jednak w przynajmniej kilku krajach europejskich tych preparatów brakuje, musimy się więc liczyć z tym, że i u nas w pewnym momencie może dojść do podobnych problemów – prognozuje Marcin Repelewicz, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej w rozmowie z Interią.



Przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego w Polsce od dawna alarmują, że nasz kraj jest obecnie uzależniony od dostaw substancji czynnych z Chin. Zaburzenia tych dostaw, spowodowane np. wstrzymaniem ich eksportu, mogą oznaczać problemy dla Polskich pacjentów. O ile ibuprofenu i paracetamolu w naszym kraju na razie nie brakuje, to mniej komfortowa jest sytuacja dotycząca antybiotyków.



– Obawiam się że w nowym roku będzie gorzej. Rozpędza się pandemia w Chinach. Dzisiaj dostałem info od dostawcy API że jest zakaz eksportu tej subst. i moim zdaniem tych zakazów będzie więcej co wpłynie na dostępność wyrobów gotowych w PL – napisał na Twitterze Sebastian Szymanek, prezes zarządu firmy Polpharma.

Lekowe uzależnienie od Chin

Obecnie 80% substancji czynnych (API) wykorzystywanych w UE do produkcji leków pochodzi z Azji – głównie z Chin i Indii. Pandemia COVID-19 i kryzys lekowy wywołany przez zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw pokazały, że tak duże uzależnienie Europy od azjatyckich substancji stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa lekowego mieszkańców UE. Dlatego polscy producenci zwracają uwagę, że niezbędne jest podjęcie natychmiastowych i skoordynowanych działań na poziomie europejskim, uwzględniających mechanizmy wsparcia finansowego, organizacyjnego i administracyjnego, które pozwolą na odbudowę i zachowanie istniejących jeszcze zdolności produkcyjnych API w Europie (czytaj również: Brakuje leków? Kryzys lekowy jeszcze przed nami… ).

– Jeżeli nie wprowadzi się systemu zachęt do produkowania leków w Polsce, to kryzys się wydarzy. Polityka cenowa, wynikająca z naszej ustawy refundacyjnej, premiuje najtańszych producentów, czyli z reguły producentów niepolskich. Nie zachęca to do produkcji leków w naszym kraju – mówiła niedawno w programie „Kwadrans z farmacją” Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.



Oczywiście żaden kraj nie jest w stanie produkować wszystkich substancji czynnych. W ocenie Barbary Misiewicz-Jagielak wystarczyłoby jednak, aby uniezależnić się od tych najważniejszych, stosowanych przez największe grupy pacjentów.

– Jeśli mamy odbudować sektor produkcji substancji czynnych, powinna powstać lista leków produkowanych w Polsce. Wiem, że prace i dyskusje nad tym trwają bardzo długo. Z mojego farmaceutycznego nosa wynika, że to powinny być leki najczęściej stosowane przez pacjentów – może jeden wybrany z każdej klasy, bez którego polski pacjent nie może się obyć. Natomiast trzeba liczyć się z tym, że to będzie cena wyższa niż API produkowanych w Chinach. Ale bezpieczeństwo ma swoją cenę – mówiła wiceprezes PZPPF.

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

4 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Może się dziać w takim razie w najbliższym czasie w aptekach.
Jeszcze nie zauważyłam zwiększonego zainteresowania zakupem wśród pacjentów. Ale wiadomo, ze to z dnia na dzień może się zmienić.
Póki co hurtownie maja zapasy, ale te żródła też ulegną wyczerpaniu. I ceny pójdą w górę.
Póki co hurtownie maja zapasy, ale te żródła też ulegną wyczerpaniu. I ceny pójdą w górę.