REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 22 czerwca 2021, 08:00

COVID-19: czy na jesieni czekają nas szczepienia wzmacniające

Aby uzyskać większą odporność przeciwko koronawirusowi, szereg państw przygotowuje się do przeprowadzania szczepień wzmacniających wśród swoich obywateli. Przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) mówią natomiast, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby potwierdzić, czy takie szczepienia będą potrzebne.

"Wprowadzenie szczepień do aptek, w tym pneumokokowych, to bardzo dobry krok" - ocenia prof. dr hab. n. med. Adam Antczak (fot. Shutterstock)
Dodatkowe szczepienia mają zostać uruchomione jesienią m.in. w Wielkiej Brytanii, która chce w ten sposób uniknąć następnej fali pandemii (fot. Shutterstock).

Główny naukowiec WHO, Soumya Swaminathan, podkreślała:

REKLAMA

– Nie mamy informacji, aby istniała potrzeba wzmacniających szczepień.

Jednocześnie, wezwanie do takich działań, określiła jako przedwczesne w sytuacji, gdy pacjenci z grup wysokiego ryzyka w większej części krajów na świecie, nie otrzymali nawet pierwszej dawki szczepionki przeciw koronawirusowi.

Swaminathan zaznaczyła też, że WHO śledzi informacje z tych państw, które zamierzają wprowadzić wzmacniające szczepienia jeszcze w obecnym roku – ze szczególnym uwzględnieniem tych osób z grup wysokiego ryzyka, których odporność na COVID-19 może słabnąć w szybszym tempie.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii

Dodatkowe szczepienia mają zostać uruchomione jesienią m.in. w Wielkiej Brytanii, która chce w ten sposób uniknąć następnej fali pandemii. W pierwszym tego typu badaniu na świecie, testuje się na ochotnikach w Anglii siedem różnych szczepionek przeciw COVID-19.

Wielka Brytania zaszczepiła już większą część swoich mieszkańców, jednak, ze względu na pojawienie się zakażeń wywołanym wariantem Delta, musiała opóźnić znoszenie ograniczeń związanych z COVID-19. Szczep ten po raz pierwszy został odnotowany w Indiach – do tej pory, jest on uznany za najbardziej zaraźliwy wariant.

Nowe warianty i szczepionki

Nowe, szybko rozprzestrzeniające się warianty koronawirusa, wśród których także wariant Beta (po raz pierwszy pojawił się w RPA), wymagają wyższych poziomów przeciwciał, aby zapobiegać zarażeniu. Sprawia to, że producenci szczepionek, tacy jak Moderna i Pfizer, sprawdzają, czy ulepszone wersje ich już istniejących preparatów, mogłyby zagwarantować większą odporność.

Jak wynika z badań przedklinicznych, które opublikowali eksperci z firmy Gaithersburg w Maryland i firmy z siedzibą w Gaithersburgu, jedna dawka preparatu spółki Novavax Inc., ma zapewniać wystarczającą ochronę przed odmianą Beta u pacjentów wcześniej zaszczepionych przeciw koronawirusowi.

– Jak dotąd zatwierdzone w USA szczepionki przeciwko Covid-19 działają wystarczająco dobrze, aby chronić przed wariantami Beta, Delta i dwoma innymi, które WHO określa jako warianty budzące niepokój – mówił dyrektor National Institutes of Health, Francis Collins.

REKLAMA
REKLAMA

Jeszcze niedawno, Collins miał także podkreślać:

– Nikt nie mówi dziś, że potrzebujesz „dopalacza”.

Jednocześnie jednak, dodał on, że w pewnej chwili, takie dodatkowe dawki mogą okazać się potrzebne, jeżeli ujawnią się nowe warianty COVID-19.

O łączeniu szczepionek

Według jednego z dyrektorów centrum szczepień w szpitalu dziecięcym w Filadelfii, Paula Offita, zadaniem szczepionek będzie co najmniej ochrona pacjentów przed hospitalizacją, przyjęciem na oddziały intensywnej opieki medycznej, a także przed śmiercią. Według Offita, kombinacja szczepionek może przyczynić się do zapewnienia dłuższej odporności lub do wystąpienia mniejszej ilości skutków ubocznych u części osób (zobacz też: Jest pierwsze potwierdzenie wymienności szczepionek przeciwko koronawirusowi).

– Przeczą jednak temu dane z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Niemiec. Sugerują, że schemat „mieszaj i łącz” z użyciem dwóch różnych rodzajów szczepionek generuje więcej bólu, gorączki i innych skutków ubocznych w porównaniu z dwiema dawkami tej samej szczepionki – zaznacza z kolei Swaminathan.

– Kombinacje dawek szczepionek AstraZeneca i Pfizer-BioNTech są rozważane w Malezji, gdzie rząd stara się przyspieszyć szczepienia, aby osiągnąć odporność populacji do końca roku – oznajmiłł Khairy Jamaluddin,  minister nauki, technologii i innowacji.

– Wydaje się, że koncepcja takiego „dopalacza” działa dobrze – podsumowuje Swaminathan. Ma to otwierać możliwość dla tych państw, które zaszczepiły obywateli jedną dawką szczepionki, a obecnie oczekują na drugą, której miało im zabraknąć.

AM/gp24.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA