REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 10 września 2021, 08:01

Czy lekarz może odmówić podania szczepionki przyniesionej przez pacjenta z apteki?

Co roku w sezonie szczepień przeciw grypie pojawia się problem polegający na tym, że lekarze odmawiają podawania pacjentom szczepionek przyniesionych z aptek. Powodem jest przerwanie „zimnego łańcucha”. Główny Inspektor Farmaceutyczny uważa, że takie działanie jest bezpodstawne.

"Wprowadzenie szczepień do aptek, w tym pneumokokowych, to bardzo dobry krok" - ocenia prof. dr hab. n. med. Adam Antczak (fot. Shutterstock)
Problem mogłyby rozwiązać szczepienia przeciw grypie wykonywane w aptekach (fot. Shutterstock)

Od kilku lat w sezonie jesienno-zimowym, niektórzy pacjenci mają dość niecodzienny problem z zaszczepieniem się przeciw grypie. Nie jest nim jednak brak szczepionki czy recepty na nią. Okazuje się, że nieliczni lekarze odmawiają podania im szczepionki wcześniej zakupionej w aptece. Jako powód wskazują przerwanie „zimnego łańcucha” – a więc transportowanie przez pacjenta szczepionki w zbyt wysokiej temperaturze. Szczepionki są bowiem preparatami termolabilnymi – powinny być przechowywane w temperaturze od +2°C do +8°C (czytaj również:  Czy przychodnia może odmówić podania szczepionki kupionej w aptece?).

REKLAMA

Lekarze swoje zachowanie tłumaczą tym, że gdy pacjent przynosi szczepionkę zakupioną w aptece, nie wiedzą co się z nią działo. Nie chcą więc brać odpowiedzialności za jej podanie pacjentowi. Takie sytuacje pojawiają się co roku i nierzadko trafiają do mediów. Czy lekarze mają prawo tak postępować?

– Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Jesteśmy w stanie ominąć ten czas transportu szczepionki z apteki do POZ, chociażby poprzez właściwie udzielenie informacji przez farmaceutę w aptece. Również lekarz w POZ może zapytać pacjenta czy został poinstruowany i wie, jak szczepionkę należy przechowywać. Może też poprosić o paragon. To dla tych bardziej dociekliwych, ale jest taka możliwość – wskazuje Ewa Krajewska, Główny Inspektor Farmaceutyczny, w debacie redakcyjnej MGR.FARM „Szczepienia przeciw grypie w aptekach”.

W jej ocenie takie zachowanie niektórych lekarzy to działanie na szkodę pacjenta, który ma prawo do świadczenia jakim jest kwalifikacja do szczepienia, ale też ma prawo do refundowanej szczepionki z apteki. Jednocześnie przyznaje, że obecny proces szczepienia, polegający na tym, że pacjent najpierw musi otrzymać receptę na szczepionkę, potem ją wykupić w aptece i ponownie wrócić do lekarza na szczepienie, jest dokuczliwym utrudnieniem i problemem (czytaj również: Pacjentka pozwała aptekę za brak informacji o przechowywaniu szczepionki).

Niemerytoryczne podłoże problemu

Eksperci wskazują, że tego typu sytuacje i zachowania lekarzy mają niestety często podłoże niemerytoryczne. W ocenie dra hab. n. med. Ernesta Kuchara – przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Wakcynologii – wszystko zaczęło się od tego, że lekarzom zabroniono zaopatrywać swoje gabinety w leki z hurtowni.

– Było to jednoznacznie motywowane interesem aptek, ponieważ apteki mówiąc krótko, chciały mieć swoją marżę – ocenia wprost dr Kuchar. – Odpowiedzią środowiska lekarskiego było właśnie zwracanie uwagi na ten „zimny łańcuch”. Wet za wet.



Jak przekonuje, szczepionki są bardzo stabilnym produktem leczniczych. Potwierdzają to chociażby dane Światowej Organizacji Zdrowia, która przygotowała specjalną tabelę – przystosowaną do krajów „trzeciego świata” – z której wynika, że szczepionki przeciw grypie w postaci iniekcji można przez tydzień przechowywać w temperaturze 25°C bez szkody dla ich skuteczności. Jego zdaniem pacjent musiałby się bardzo postarać, by zepsuć szczepionkę przeciw grypie, kupioną w aptece (czytaj również: Szczepionka przeciw grypie bezpieczna do 72 godzin od przerwania “zimnego łańcucha”).

– Jest duży problem systemowy polegający na tym, że pacjent nie może skorzystać ze swojej zniżki na lek bezpośrednio w aptece i potrzebna jest do tego recepta. Skoro mamy takie systemy elektroniczne, że można zweryfikować uprawnienia, skoro szczepienia są stosowane powszechnie, nie wiem po co obciążać lekarzy koniecznością wypisywania recept na każdą szczepionkę. Jest to dla mnie niezrozumiałe – mówi dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

REKLAMA
REKLAMA

Ułatwiać, zamiast utrudniać…

– Tu absolutnie nie chodzi o jakość szczepionek, bo gdybyśmy się trzymali tej logiki, to okazałoby się, że wszystkie POZ, które szczepią, nie kupując samodzielnie szczepionek w hurtowniach, tylko korzystając z tych od pacjentów, robią to narażając zdrowie pacjenta. To byłoby absurdem. Poza tym gdybyśmy się trzymali logiki, że pacjent jest w stanie zniszczyć swój lek, który powinien być przechowywany w specjalnych warunkach, to znaczy, że pacjenci nie powinni dostawać insulin do domu czy antybiotyków, które po rozpuszczeniu należy przechowywać w specjalnych warunkach – punktuje z kolei Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

W trakcie debaty redakcyjnej MGR.FARM „Szczepienia przeciw grypie w aptekach” zwrócił uwagę, że problem ten nie dotyczy tylko szczepionek przeciw grypie.

– Bardzo często mamy, które przynosiły szczepionki zakupione w aptece, musiały mieć podpisywane specjalne oświadczenia, w których lekarz oświadczał, że nie przyjmuje żadnej odpowiedzialności za to co się będzie działo z dzieckiem po zaszczepieniu. To jest podprogowy przekaz, że być może mama przyniosła coś niebezpiecznego, co kupiła w aptece – mówi Marek Tomków.

W jego ocenie stawianie pacjenta w sytuacji, gdy nie może się zaszczepić szczepionką przeciw grypie z apteki, a ma kupić tę w POZ, pozbawia go też należnej mu refundacji. Zdaniem wiceprezesa NRA ten problem można jednak bardzo łatwo rozwiązać. Wystarczy umożliwić farmaceutom szczepienie przeciw grypie w aptekach (czytaj również: Konieczna jest zmiana organizacji szczepień przeciw grypie).

– Nie ma wówczas najmniejszego problemu by taką szczepionkę wyjąć i podać pacjentowi bezpośrednio w aptece – mówi Tomków wskazując, że konieczność zdobycia recepty, wykupienia szczepionki w aptece i ponownej wizyty u lekarza w celu zaszczepienia to duże utrudnienie całego procesu. – Natomiast ułatwienie, które w ciągu 15 minut załatwia temat, jest ogromne.

W jego ocenie pacjent, który może w trakcie zakupów w galerii handlowej, wejść do apteki i zostać zaszczepionym, zrobi to dużo chętniej niż ten, który musi jechać na drugi koniec miasta i czekać w kolejce w swojej przychodni.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA