Debata na temat bezpieczeństwa lekowego Polski miała charakter debaty oksfordzkiej, którą poprowadzili dziennikarze: Luiza Jakubiak (Rynek Zdrowia) i Patryk Słowik (WP). Uczestników debaty podzielono na dwie drużyny: zwolenników tezy, że Polska jest bezpieczna lekowo oraz przeciwników tego stwierdzenia. W opinii Radosława Sierpińskiego, prezesa Agencji Badań Medycznych nasz kraj nie ma się czego obawiać.
– Po naszej stronie są fakty, jako że Polska jest bezpieczna lekowo. Przez 3 ostatnie pandemiczne lata daliśmy radę i leki były dostępne – stwierdził Radosław Sierpiński.
Zupełnie innego zdania byli przedstawiciele branży farmaceutycznej, na czele z prezesem Krajowych Producentów Leków, Krzysztofem Kopciem.
– Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle, że wszyscy tu przyszliśmy i rozmawiamy na ten temat? – odparł prezes PZPPF.
W jego ocenie to nie rząd czy urzędnicy dali radę, a raczej przemysł farmaceutyczny, który stanął na wysokości zadania i wszelkimi sposobami wspierał polski system ochrony zdrowia. Podobnego zdania była również Katarzyna Dubno, dyrektor w Adamed Pharma S.A.
– Polska jest bezpieczna lekowo, bo mamy wspaniały przemysł, lekarzy, farmaceutów i pomimo wielu trudności pacjenci mają się czym leczyć – skwitowała Katarzyna Dubno.
Bezpieczeństwo lekowe nie jest czymś, co ktoś nam kiedyś dał…
Definicja bezpieczeństwa lekowego ewoluuje tak jak wszystko to, co nas otacza. Według Anety Grzegorzewskiej z firmy Gedeon Richter Polska Sp. z o.o. definicja, jaka jeszcze kilka – kilkanaście lat temu miała sens dziś nie wpisuje się już w znaczenie tego pojęcia (czytaj również: O bezpieczeństwie lekowym w małej i wielkiej skali…).
– Przez wiele lat traktowaliśmy bezpieczeństwo lekowe jako dostępność pacjenta do leku. Teraz definicję trzeba rozszerzyć, bo trzeba zbudować cały ekosystem – twierdzi Aneta Grzegorzewska.
W jej ocenie Polska jest bezpieczna lekowo, ale tylko w 30% – bo właśnie tyle dostępnych w Polsce i w polskich aptekach leków produkowanych jest w naszym kraju przez rodzimych producentów. Jeśli uda odwrócić się tą proporcję wówczas rzeczywiście moglibyśmy poczuć się bardziej komfortowo i bezpiecznie. Dlaczego zatem tylko 30% leków produkowanych jest w Polsce, a wolumen produktów leczniczych refundowanych topnieje z roku na rok?
– Być może faktycznie jest zbyt duża presja cenowa, a w szczególności na leki, które są bardzo tanie w odniesieniu do dobowej dawki dziennej. My jako ministerstwo pracujemy nad tym, aby to zmienić – argumentował Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.
Miłkowski zarzucił przy tym krajowym producentom, że Ci wolą sprzedawać leki poza systemem refundacyjnym, co ma na celu opłacalność produkcji. Stoi to jednak w zgodzie z przytoczonym przez niego faktem, że poziom opłacalności produkcji leków refundowanych w naszym kraju jest niezwykle niski. Nie powinno zatem dziwić tak duże uzależnienie od dostaw np. z Chin.
– Nieważne skąd – ważne, żeby było tanio – to główna zasada jaką kieruje się system refundacji w Polsce – podsumował Sebastian Szymanek, prezes zarządu Polpharma S.A.
Dlatego też Krajowi Producenci Leków oczekują od państwa pomocy na wzór tej, jaką od swoich rządów otrzymują chociażby niemieccy czy hiszpańscy producenci. Polska w tej kwestii jest jeszcze daleko za innymi krajami Europy.
– To nie jest tak, że polski przemysł nie jest wspierany. Rok poprzedni to wsparcie w kwocie 250 mln zł dla krajowych producentów na nowe postaci leków generycznych. W przyszłym roku Agencja przekaże 300 mln zł na to, aby API w Polsce było produkowane – argumentuje Radosław Sierpiński z Agencji Badań Medycznych.
Wysokość dotacji dla przemysłu skomentowała krótko Aneta Grzegorzewska.
– Żeby zobrazować słuchaczom, co oznacza kwota 300 mln zł to jest to koszt wybudowania 1000-metrowego obiektu produkcyjnego bez wyposażenia. Tylko… – skomentowała argument strony państwowej dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych Gedeon Richter Polska Sp. z o.o.
Apteki jako składowa zapewnienia bezpieczeństwa lekowego kraju
Obecny na spotkaniu wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej dosadnie podkreślał, że sytuacja lekowa Polski była, jest i na pewno w przyszłości będzie daleka od ideału.
– Jeśli ojciec nie jest w stanie kupić swojemu dziecku szczepionki na odczulanie w promieniu 400 kilometrów to on kompletnie nie czuje się bezpiecznie – zarzucał zwolennikom tezy, że Polska jest bezpieczna lekowo Marek Tomków.
Wiceprezes NRA podkreślił, że nasz kraj nie jest gotowy na tego typu sytuacje i nie ma wyznaczonych konkretnych procedur, jak w takich wypadkach postępować. Niemniej jednak zarówno w ocenie przedstawiciela samorządu aptekarskiego, jak również Macieja Miłkowskiego z MZ apteki i farmaceuci to ważny element systemu ochrony zdrowia, który może przyczynić się do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa lekowego Polski. Potrzebne są jednak dalsze zmiany obowiązujących przepisów i rozszerzenie kompetencji farmaceutów.
– Jeśli chodzi o recepty to w tej chwili blokuje nas np. kwestia zamiany leku na większy – skomentował Marek Tomków.
W odniesieniu do tej tezy Maciej Miłkowski zakomunikował, że ministerstwo jest otwarte na rozmowy, mające na celu rozszerzenie uprawnień farmaceutów, które mogłyby przyczynić się do polepszenia sytuacji lekowej w Polsce.
– Pomysł na rozszerzenie uprawnień farmaceutów w sprawie wydawania leków to świetny pomysł i ministerstwo go popiera. To też wpłynie na zwiększenie bezpieczeństwa lekowego – odparł Maciej Miłkowski.
©MGR.FARM










