Pacjenci i lekarze skarżą się na coraz większe problemy z realizacją recept na medyczną marihuanę. Z czego wynikają te problemy? Eksperci z jednej strony wskazują na wysoki popyt, a z drugiej problemy z produkcją. Niedawno Główny Inspektor Farmaceutyczny poinformował, że nie będzie wydawał już pozwoleń na przywóz surowca do Polski. Wszystko przez wykorzystanie limitu przywozu lub wewnątrzwspólnotowego nabycia ziela konopi. Na początku marca wydane przez GIF pozwolenia obejmowały 2 704 928 g czystego środka odurzającego. Z kolei roczne zapotrzebowania Polski na ten środek odurzający na rok 2023 zostało określone na poziomie 3 000 000 g.
Jedną z firm, która nie otrzymała dostaw na import surowca jest S-Lab. O sprawę zapytała Główny Inspektorat Farmaceutyczny redakcja Wyborczej. Odpowiedzi udzieliła Małgorzata Gajęcka.
– GIF na bieżąco monitoruje ilości sprowadzanych do kraju konopi leczniczych oraz ilości, które rzeczywiście trafiają do pacjenta – tłumaczy Gajęcka.
Sprowadzamy więcej niż potrzebujemy?
Jak się okazuje z danych pozyskiwanych zarówno od przedsiębiorców prowadzących obrót tzw. medyczną marihuaną, jak również pochodzących z dokumentów realizacji recepty wynika, że ilość tego surowca farmaceutycznego, która została sprowadzona do Polski, znacząco przekracza ilości wydane pacjentom.
– Od początku 2023 r. przedsiębiorcy potwierdzili faktyczny przywóz do kraju surowca farmaceutycznego (cannabis) w ilości 1 406 474 g, natomiast w korespondującym okresie w aptekach sporządzono i wydano pacjentom leki recepturowe zawierające 769 244,8 g surowca z ziela konopi. Pozwolenia już wydane, ale jeszcze nie zrealizowane przez przedsiębiorców, opiewają na dalsze 1 500 000 g konopi innych niż włókniste. Co więcej, dane te nie uwzględniają surowca sprowadzonego w roku 2022, który do tej pory nie został wydany pacjentom i powinno to nastąpić w tym roku – wyjaśnia Małgorzata Gajęcka.
- Czytaj również: W aptekach brakuje medycznej marihuany. Kiedy trafi do Polski?
Problem w tym, że nie cały surowiec importowany do Polski ma trafiać do polskich pacjentów. Sprowadzające go firmy jego część eksportują bowiem dalej. Dlatego na pytania o to „gdzie jest surowiec” odpowiedź brzmi: jest poza Polską.
– To się nazywa eksport. Nie cały surowiec, który jest sprowadzany trafia do kraju z przeznaczeniem na dystrybucję do aptek. Dlatego te międzynarodowe limity importu są bez sensu – wyjaśnia w komentarzach na Twitterze Krzysztof Góra.
Od początku 2023 do Głównego Inspektora Farmaceutycznego wnioski o przywóz konopi złożyło 15 firm. Wnioski organ rozpatruje na bieżąco. Jest to kilkanaście pozwoleń opiewających na kilkaset kilogramów czystej substancji tylko w ostatnich dwóch tygodniach.
GIF zwiększa limit…
– Oszacowanie to zostało zwiększone na rok 2023 o 800 kg w stosunku do roku 2022. GIF podjął decyzję o zwiększeniu limitu pomimo tego, że w roku ubiegłym ilość surowca farmaceutycznego wytwarzanego z ziela konopi innych niż włókniste wydanego pacjentom osiągnęła poziom jedynie ok. 35 proc. limitu (771 kg). GIF oparł się na analizach trendów wzrostowych – zarówno w ilościach wydawanych pacjentom, jak również w nowych rejestracjach surowców farmaceutycznych wytwarzanych z ziela konopi innych niż włókniste – bazujących na danych gromadzonych od 2019 r. – wyjaśnia przedstawicielka GIF.
Nawet uwzględniając dotychczasowe tempo wzrostu wydań do pacjentów, które w ujęciu rokrocznym między 2022 r. a 2023 r. GIF oszacował na 300 proc. wzrostu zużycia, limit na 2023 r. ustalono z zapasem na poziomie ponad 20 proc.
Źródło: ŁW/Wyborcza










