REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 12 czerwca 2023, 12:33

Dobrobyt zdrowotny w Unii Europejskiej. Odwróć tabelę, jesteśmy na czele

Polska znalazła się na ostatnim miejscu pod względem dobrostanu zdrowotnego w porównaniu z innymi krajami Europy uwzględnionymi w zestawieniu, uzyskując 0,77 punktu w skali 0-3 – wynika z najnowszego raportu „W stronę dobrobytu zdrowotnego”.

Dobrobyt zdrowotny jest kluczowy dla stabilnego i inkluzywnego rozwoju społeczno-gospodarczego państwa (fot. Shutterstock)
Dobrobyt zdrowotny jest kluczowy dla stabilnego i inkluzywnego rozwoju społeczno-gospodarczego państwa (fot. Shutterstock)

Jak zdefiniować dobrobyt zdrowotny? W potocznym rozumieniu dobrobyt kojarzony jest zwykle z charakterystykami ekonomicznymi – dochodem, majątkiem czy dostępnością towarów i usług. Na dobrobyt społeczny składa się zarówno poziom rozwoju gospodarczego, jak też edukacja dzieci i dorosłych. Zagadnienie to obejmuje też dostępność infrastruktury transportowej, czystość powietrza, ziemi i wody czy – co najważniejsze – stan zdrowia mieszkańców. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowie definiowane jest jako stan pełnego dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego. Oznacza to, że WHO rozszerza rozumienie zdrowia poza brak choroby czy niepełnosprawności. Akcentuje przy tym mocno zdolność do prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego.

REKLAMA

Inwestycje w zdrowie zbyt niskie

Rozwój sektora technologii medycznych to jeden z kluczowych czynników wpływających na dobrobyt zdrowotny społeczeństwa. Według danych raportu za słabym wynikiem Polski stoi przede wszystkim bardzo niska wartość subindeksu technologii zdrowotnych. Polska w tym obszarze otrzymała jedynie 0,04 pkt. na 1 pkt. możliwy do zdobycia. Wpłynął na to głównie najdłuższy wśród wszystkich badanych krajów czas oczekiwania na uwzględnienie produktu na liście leków refundowanych. W porównaniu do obywateli innych krajów europejskich, polski pacjent zmuszony jest czekać znacznie dłużej na dostęp do refundowanych terapii o udokumentowanej skuteczności, nierzadko wydłużającej życie. W Polsce to 844 dni, czyli ponad 2 lata i 3 miesiące od momentu dopuszczenia leku do użytku na terytorium UE. Dla porównania u lidera zestawienia, czyli w Niemczech, na zapisanie na listę refundacyjną czeka się jedynie 133 dni. Średnia w Unii Europejskiej to nieco mniej niż półtora roku (511 dni).

Bardzo słabo Polska wypada również pod względem liczby inżynierów biomedycznych zatrudnionych w sektorze zdrowotnym – jest ich zaledwie pięciu na milion mieszkańców. Tak mało liczne kadry specjalistów mają także Bułgarzy i Czesi. W Szwecji jest ich aż 23 razy więcej. To między innymi efekt niskich wydatków publicznych na badania i rozwój w sektorze zdrowia. W Polsce stanowią one zaledwie 0,02 proc. PKB, czyli 0,3 mld zł rocznie. Niskie nakłady publiczne, połączone z niewielkimi możliwościami finansowania rozwoju branży zdrowotnej przez sektor prywatny i powolnym procesem akceptacji i refundacji leków, powodują, że branża farmaceutyczna jest w Polsce mało elastyczna. W rezultacie nie ma możliwości zapewnienia dobrobytu zdrowotnego w okresach kryzysowych.

Nieefektywny system…

Równie niskie wyniki Polska uzyskała w subindeksie mierzącym efektywność systemu ochrony zdrowia – 0,25 pkt. To zaledwie jedna czwarta wszystkich możliwych do zdobycia punktów. Druga od końca Szwecja zdobyła ponad dwukrotnie więcej punktów. Nieefektywność polskiej opieki zdrowotnej to przede wszystkim rezultat bardzo niskiej liczby lekarzy – jest ich zaledwie 239 na 100 tys. mieszkańców. W większości pozostałych krajów wskaźnik ten przekracza 400 lekarzy, a jedynie w Holandii jest nieco niższy i wynosi 372 lekarzy. Problem ten dotyczy zresztą całego personelu medycznego dostępnego w polskiej ochronie zdrowia. Liczba pielęgniarek i ratowników medycznych jest również niewystarczająca. Starzenie się społeczeństwa jeszcze ten kryzys pogłębi, ponieważ nieproporcjonalnie dużo personelu medycznego jest w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym

Ale za to mamy łóżka w szpitalach

Jedynym nakładem w systemie ochrony zdrowia, pod względem którego Polska wypada stosunkowo dobrze, jest liczba dostępnych łóżek na 100 tys. mieszkańców. W polskich szpitalach jest ich 645. To niewiele mniej niż w sąsiednich Czechach (661), ale za to dużo więcej niż w Szwecji (214), Danii (260) czy Holandii (319). Wyraźnie wyższe nakłady rzeczowe ma tylko ochrona zdrowia w Niemczech (797 łóżek na 100 tys. mieszkańców) i Bułgarii (759). Choć należy mieć świadomość, że wysoka liczba łóżek w przeliczeniu na jednego mieszkańca niekoniecznie musi być wykładnikiem dobrze zorganizowanej opieki zdrowotnej. Wręcz przeciwnie. Może świadczyć o odwróceniu tzw. piramidy świadczeń medycznych. Polega to na położeniu zbyt dużego akcentu na drogą opiekę szpitalną, kosztem tańszej, szybszej i angażującej mniej personelu medycznego opieki ambulatoryjnej. Ta w wielu wypadkach zdrowotnych jest wystarczająca do zapewnienia dostępu do nowoczesnych terapii i tym samym do utrzymania dobrobytu zdrowotnego obywateli.

REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie opłaca się z każdej perspektywy

Jak pokazały doświadczenia pandemii COVID-19, dobrobyt zdrowotny nie zależy tylko od aktualnej dostępności opieki zdrowotnej, zwłaszcza w jej wymiarze farmakologicznym. Zależy także od jej elastyczności w sytuacjach kryzysowych, np. nagłego wzrostu liczby zachorowań czy pojawienia się nowych chorób. Elastyczność i możliwość szybkiej odpowiedzi na niespodziewane wyzwania zależy od rozwoju technologii medycznych oraz dostępności w lokalnej gospodarce firm. Te są bowiem w stanie dostarczyć dodatkowej wiedzy, wyprodukować nowy lek lub doposażyć istniejące placówki w aparaturę niezbędną do prowadzenia leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego.

Z perspektywy doświadczeń pandemicznych, na szczególne podkreślenie zasługuje rola przemysłu farmaceutycznego, reagującego na nowe wyzwania. W trakcie pandemii COVID-19, dzięki mobilizacji środowisk naukowych wespół z innowacyjnym przemysłem farmaceutycznym, udało się w krótkim czasie opracować szczepionki na COVID-19. Zatem innowacyjny przemysł farmaceutyczny, w połączeniu z innymi elementami (np. zwiększeniem liczby lekarzy kształconych na wybranych specjalizacjach, rozszerzeniem kształcenia ustawicznego wśród pracowników ochrony zdrowia oraz zapewnieniem dostępu do nowoczesnego sprzętu medycznego), może długookresowo zapewnić dobrobyt zdrowotny społeczeństwa – sprzyjać życiu w zdrowiu i poczuciu bezpieczeństwa medycznego nawet w okresach pandemii.

Tak postrzegany dobrobyt zdrowotny jest kluczowy dla stabilnego i inkluzywnego rozwoju społeczno-gospodarczego państwa. Ponadto, jak pokazują badania, poprawa dobrobytu zdrowotnego sprzyja też budowaniu dobrobytu ekonomicznego w długim terminie. Większa liczba dni pracy, niższe wydatki prywatne na leczenie czy ogólne lepsze samopoczucie przekłada się na zwiększoną skłonność do oszczędzania. Zachęca też do podejmowania inwestycji o długim horyzoncie zwrotu. Co ważne, dobrobyt zdrowotny i dobrobyt ekonomiczny działają na zasadzie sprzężenia zwrotnego dodatniego. Im bogatsze społeczeństwo, tym obywatele mają więcej środków na usługi medyczne, profilaktyczne, dietetyczne czy sportowe. A im wyższe są wydatki na te cele, tym wyższa jest elastyczność i efektywność opieki zdrowotnej. To z kolei poprawia stan zdrowia i wydajność pracy, podnosząc dochody i oszczędności w gospodarce.

Na podstawie raportu „W stronę dobrobytu zdrowotnego”

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA