Od 8 stycznia lekarze (oraz pielęgniarki) mają obowiązek wystawiać recepty w postaci elektronicznej. Papierowe nadal pozostają w obiegu, jednak ich używanie zastrzeżone jest do tylko kilku „awaryjnych” sytuacji. Jak eksperci i praktycy oceniają tę zmianę? Gazeta Prawna zapytała lekarzy i farmaceutów o pierwsze miesiące z obowiązkową e-receptą.
– Recepta w wersji elektronicznej jest już z nami blisko półtora roku. Jej początki w styczniu 2019 wprowadziły niemałą rewolucję w wydawaniu leków dla pacjentów w aptekach. Domyślam się, że nie mniejszą w gabinetach lekarskich. Należy pamiętać, że wszystkie apteki musiały być przystosowane do obsługi e-recept już 1 stycznia 2019 roku. Konieczność dostosowania systemów komputerowych w aptekach oraz szkolenia dla personelu wymagały niemałego nakładu środków oraz pracy. Początki wprowadzenia e-recept były bardzo burzliwe. Na porządku dziennym spotykaliśmy się w trakcie ich realizacji z wieloma błędami systemu – mówi Marcin Repelewicz, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej we Wrocławiu.
Jednocześnie dodaje, że błędy na e-receptach nadal się zdarzają. Ich przyczyną są niestety programy gabinetowe, służące do wystawiania recept (czytaj również: Walidacja e-recept włączona. Co to oznacza dla lekarzy i aptek?).
– Jest ich w obiegu kilka tysięcy wersji i bardzo często nie są w pełni zgodne z systemem CSIOZ. Takie rozbieżności często prowadzą do wystawienia recepty z błędem, niejednokrotnie uniemożliwiającym jej realizację w aptece. Obecnie błędów jest nieporównywalnie mniej niż w minionym roku, niemniej jednak zdarzają się. Od jakiegoś czasu czekamy na zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia uruchomienie walidatorów w systemach CSIOZ, które będą blokowały możliwość wystawienia recepty z błędem – wskazuje Repelewicz.
E-recepta w czasie epidemii
Z kolei dr n. med. Jacek Czapla, dyrektor ds. medycznych Centrum Zdrowia w Mikołowie, członek Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, przyznaje że lekarze mieli początkowo spore problemy z „płynnością” działania systemu i jego obsługą (czytaj również: Nowa “Ściąga z e-recepty” już dostępna!).
– Teraz e-recepty zdają egzamin, szczególnie jeśli towarzyszy im prowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej. W takim przypadku, aby wypisać ten sam zestaw leków wystarcza jedno kliknięcie. Kiedy trzeba to było zrobić po raz pierwszy, to uciążliwość była spora i pojawiały się głosy sprzeciwu środowiska. Teraz pozostaje już tylko element organizacyjnej kultury społecznej – pacjenci muszą zaakceptować fakt, że bezpośredni kontakt z lekarzem nie zawsze jest konieczny, a e-recepta i teleporada nie ustępują rozwiązaniom tradycyjnym – ocenia dr n. med. Jacek Czapla.
Zwraca uwagę jednocześnie, że wprowadzenie recept elektronicznych zbiegło się z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Jego zdaniem była to zbawienna koincydencja. Ułatwiło to bowiem organizację opieki zdrowotnej w czasie epidemii (czytaj również: Czas epidemii – jak farmaceuta może pomóc pacjentowi?).
– W związku z epidemią COVID-19 zauważamy, że większość wizyt lekarskich przybrała formę teleporad. Można natomiast śmiało stwierdzić, że to właśnie e-recepta umożliwiła i umocowała całe e-zdrowie w obecnej postaci. Bez możliwości elektronicznej preskrypcji produktów leczniczych, teleporady lekarskie nie mogłyby odbywać się na pewno w takiej skali jak obecnie – przyznaje Marcin Repelewicz.
Nadal jest coś do poprawienia…
Farmaceuta zwraca uwagę, że zostało sporo do zrobienia, jeśli chodzi o funkcjonalność e-recepty. Jako jeden z problemów wskazuje przymus odejmowania pacjentom leku ze względu na termin, w którym przyjdą je odebrać w aptece
– Obecnie w przypadku recept rocznych, gdy pacjent przyjdzie pierwszy raz po lek w terminie późniejszym niż 30 dni od wystawienia recepty niestety straci część z przepisanych nań opakowań. Jest to problem, który bardzo trudno jest wytłumaczyć zwłaszcza starszym i schorowanym osobom. Mimo iż termin ważności recepty nie upłynął, to nie można wydać wszystkich opakowań leków. A w niektórych przypadkach nie można wydać w ogóle. Obok niekompletnego zapisu dawkowania preparatów, jest to obecnie element generujący najwięcej problemów dla aptekarzy i pacjentów przy realizacji recept – mówi prezes DIA.
Środowisko lekarskie z kolei zwraca uwagę na problem z uciążliwym obowiązkiem poprawnego zakwalifikowania leku do refundacji (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia jak długo ważna jest e-recepta. Pacjenci zrozumieją?).
– Generalnie e-receptę oceniamy na plus, ale jest nadal kilka rzeczy, które należy zmienić. Przede wszystkim zła rzeczą jest to, że nadal mamy refundację. Ta czynność urzędnicza zajmuje lekarzom dużo cennego czasu, który lekarz mógłby przeznaczyć na pacjenta i jest związana dodatkowo z dużymi karami dla lekarzy w przypadku błędnej kwalifikacji do refundacji – mówi Violetta Fiedler-Łopusewicz, prezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Źródło: ŁW/Gazeta Prawna











