REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 24 sierpnia 2026, 13:33

Eksplozja we lwowskiej aptece. Awaria, która doprowadziła do śmierci farmaceuty…

Wczesnym rankiem w niedzielę 23 sierpnia Lwowa wstrząsnęła silna eksplozja, do której doszło w jednej z lokalnych aptek. Choć pierwsze minuty po zdarzeniu zrodziły lawinę spekulacji o przyczynach wybuchu, oficjalne dochodzenie służb ratunkowych oraz policji szybko zweryfikowało fakty. W katastrofie, wywołanej awarią techniczną, życie stracił młody, zaledwie 24-letni farmaceuta.

Pożar
Pożar i eksplozje w aptece wywołały szereg spekulacji na temat ich przyczyny (fot. iStock)

Wszystko zaczęło się o świcie, gdy nad lwowską dzielnicą w rejonie Traktu Gliniańskiego zaczął unosić się gęsty, ciemny dym, widoczny z odległych części miasta. Chwilę wcześniej okolicą wstrząsnął huk eksplozji. Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz patrole policji.

REKLAMA

Jak poinformował w oficjalnym komunikacie Główny Wydział Państwowej Służby Ratunkowej Ukrainy w obwodzie lwowskim, w momencie przybycia pierwszych ratowników cały budynek apteki był już całkowicie pochłonięty przez szalejący ogień. Sytuacja była niezwykle dynamiczna i niebezpieczna. Płomienie błyskawicznie trawiły wnętrze placówki, a gęsty, toksyczny dym drastycznie ograniczał widoczność, utrudniając strażakom wejście do środka i przeprowadzenie akcji ratunkowej.

Pomimo ekstremalnie trudnych warunków, lwowscy strażacy zdołali opanować i całkowicie ugasić pożar w ciągu niespełna trzydziestu minut. Niestety, podczas przeszukiwania zgliszcz w jednym z pomieszczeń na zapleczu ratownicy odnaleźli ciało 24-letniego mężczyzny – młodego farmaceuty urodzonego, który w chwili wybuchu pełnił dyżur w placówce.

nielegalna sprzedaż leków z kodeiną
CZYTAJ WIĘCEJ

Ukraina: nielegalna sprzedaż leków z kodeiną przez pracowników sieci aptecznej

Fake newsy i szybka reakcja śledczych

Z uwagi na specyfikę miejsca oraz fakt, że w Ukrainie wciąż obowiązuje stan wojenny, w przestrzeni medialnej oraz na lokalnych kanałach w aplikacji Telegram błyskawicznie zaczęły pojawiać się niesprawdzone informacje. Część komentatorów i lokalnych mediów zaczęła otwarcie spekulować, czy w aptece nie dochodziło do nielegalnych procederów. Pojawiły się nawet teorie sugerujące, że na zapleczu mogła funkcjonować tajna i prymitywna linia produkcyjna substancji odurzających lub syntetycznych narkotyków, a sam wybuch miał być efektem błędu przy chemicznej syntezie.

REKLAMA
REKLAMA

Służby ratunkowe oraz przedstawiciele władz miejskich zadziałali jednak natychmiastowo, by uciąć falę dezinformacji. Głos w sprawie zabrał deputowany Rady Miasta Lwowa, Ihor Zinkewycz. W swoim oficjalnym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych jednoznacznie wskazał, że przyczyna tragedii była całkowicie prozaiczna, choć miała katastrofalne skutki.

Z ustaleń śledczych i techników pożarnictwa wynika, że bezpośrednim zapalnikiem katastrofy była awaria urządzeń elektrycznych w obrębie witryny budynku. Wadliwa instalacja doprowadziła do zwarcia, od którego w pierwszej kolejności zajął się zewnętrzny plakat reklamowy.

Ogień z palącego się baneru błyskawicznie przedostał się przez okna do wnętrza apteki, gdzie natrafił na podatny grunt. Płomienie objęły apteczne regały i półki magazynowe, na których składowane były asortymenty medyczne. To właśnie tam doszło do kluczowego i najgroźniejszego momentu całej katastrofy. Wysoka temperatura doprowadziła do gwałtownej i seryjnej eksplozji aerozoli, pojemników pod ciśnieniem oraz leków i specyfików zawierających alkohol.

To właśnie te powtarzające się mikroeksplozje chemiczne nadały pożarowi tak niszczycielską siłę i stworzyły potężną falę uderzeniową, którą słyszeli mieszkańcy okolicznych domów. Zamknięty w pułapce młody pracownik nie miał szans na ucieczkę z odciętego przez ogień zaplecza.

Źródła

  1. Nie narkotyki, lecz aerozole. Śmiertelny wybuch w aptece — TVP.info
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

REKLAMA