Paxlovid to produkt leczniczy firmy Pfizer. To pierwszy, zarejestrowany lek doustny do leczenia COVID-19 o łagodnym lub umiarkowanym przebiegu. Składniki czynne preparatu mają za zadanie hamować replikację wirusa. Celem jest zapobiegnięcie ciężkiemu przebiegowi choroby. Według badań jego skuteczność w kontekście redukcji ryzyka hospitalizacji oraz zgonu wynosi 88%. To właśnie ten lek niemiecki rząd zamówił w lutym 2022 roku dla swoich mieszkańców. Nieoficjalnie mówi się o zakupie nawet miliona opakowań. Dokładna cena zakupu pozostaje jednak tajemnicą.
– Badania prowadzone przez WDR, NDR i Suddeutsche Zeitung wykazały, że rząd federalny płacił za paczkę około 650 euro, czyli łącznie około 650 milionów euro – podają autorzy artykułu na łamach Tagesschau.
Zakupione przez niemiecki rząd opakowania miały być przeznaczone m.in. do przekazania aptekom w ramach opieki nad chorymi pacjentami. Według różnych doniesień nie zawsze jednak tak właśnie było…
Paxlovid miał trafiać do pacjentów za darmo…
Niemiecki rząd zakupił preparat Paxlovid w konkretnym celu. Mechanizm jego dystrybucji miał być następujący. Apteka zamawia w resorcie zdrowia konkretną ilość preparatu, który następnie trafia do niej wraz z dostawą. W przypadku pojawienia się pacjenta na Paxlovid miał on być wydawany mu bezpłatnie. Wszystko to w ramach przeciwdziałania ciężkiemu przebiegowi choroby i ewentualnej hospitalizacji. Okazuje się jednak, że niektóre apteki składały zapotrzebowanie na bardzo duże ilości leku.
– Na początku 2023 roku Ministerstwo Zdrowia odkryło, że poszczególne apteki w Niemczech zamawiały niezwykle duże ilości leku. W niektórych przypadkach nawet ponad 1000 opakowań – wynika z najnowszych informacji.
- Czytaj również: Farmaceuci w Niemczech bez perspektyw na przyszłość?
Zamówienia na tak duże ilości muszą budzić podejrzenia. Potwierdza to chociażby Max Wilke, farmaceuta pracujący w aptekach w Berlinie. Jak twierdzi – w zależności od lokalizacji w całym 2022 roku jego apteki wydały od 5 do 30 opakowań Paxlovidu. Dlatego też dziwi fakt, że niektóre apteki potrzebowały nawet ponad 1000 opakowań. Przykładem są chociażby dwie placówki z Berlina, które zamówiły odpowiednio 1400 i 1800 opakowań leku. Z kolei apteka w centrum Frankfurtu nad Menem zamówiła prawie 10.000 sztuk preparatu. Takich aptek w całych Niemczech jest więcej. Co mogły one robić z zakupionym towarem?
Paxlovid odsprzedawany za granicę?
Choć nie ma jeszcze oficjalnych potwierdzeń tej hipotezy, to preparat mógł być częściowo odsprzedawany pacjentom spoza Niemiec. W Baden-Baden prokuratura zakończyła już nawet śledztwo w tej sprawie. Farmaceuta z tamtejszej apteki usłyszał zarzuty nadużycia zaufania połączone z nieuprawnionym handlem hurtowym. Według informacji mógł sprzedać łącznie za granicę nawet 1393 opakowania leku Paxlovid. Poza tym apteki mogły pobierać za niego opłatę od pacjentów, którym nie przysługiwał on zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia. Farmaceuci z podejrzanych aptek często nie przyznają się jednak do stawianych im zarzutów. Problemem w udowodnieniu winy jest nierzadko brak konkretnych dowodów. Nie pomagają także obowiązujące przepisy.
– Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy leki opłacane przez państwo zostały odsprzedane nielegalnie czy też po prostu zostały wyrzucone po upływie terminu ważności. Nie ma wymogu, aby farmaceuci musieli w specjalny sposób pozbywać się leku Paxlovid ani dokumentować tego – twierdzi jeden ze śledczych.
- Czytaj również: Wielka Brytania: zatwierdzono lek na COVID-19 o nazwie Paxlovid
Mimo to w całych Niemczech resort zdrowia złożył blisko 25 doniesień przeciwko farmaceutom do poszczególnych prokuratur. W kilku miejscach odbywają się już także przeszukania aptek. W Bawarii około 60 funkcjonariuszy policji przeszukiwało placówki w Górnej Bawarii, Środkowej Frankonii, Górnej Frankonii i Górnym Palatynacie. Zabezpieczono przy tym pokaźne ilości dokumentów.
Federalne Stowarzyszenie Niemieckich Farmaceutów oferuje wsparcie organom ścigania
Stowarzyszenie, jak przekonuje jego rzecznik nie ma wiedzy nt. poszczególnych postępowań. W najnowszym komunikacie oferuje jednak organom ścigania wsparcie w jak najszybszym wyjaśnieniu tej sprawy. Jak podkreśla – handel, a tym bardziej eksport leku należącego do państwa jest zabroniony. Za naruszenie tych przepisów grozi wszczęcie postępowania karnego.
– Zakładamy, że przestępstwa miały miejsce jedynie w kilku pojedynczych przypadkach i nie wszystkie apteki w Niemczech powinny być przedmiotem powszechnego podejrzenia – informuje rzecznik prasowy ABDA, Benjamin Rohrer.
Rzecznik podkreślił także, że po zakończeniu postępowania karnego izby farmaceutyczne mają prawo wszcząć dyscyplinarne kroki zawodowe. W związku z tym, poza konsekwencjami karnymi farmaceutów mogą spotkać także konsekwencje związane z zakazem wykonywania zawodu. Najbliższe tygodnie pokażą, z jak dużym procederem mamy do czynienia.
©MGR.FARM










