REKLAMA
pt. 28 maja 2021, 10:40

Farmaceuta mógłby podać lek biologiczny w aptece w ramach opieki farmaceutycznej?

Niedawno Agencja Oceny Technologii Medycznych zarekomendowała do refundacji aptecznej lek biopodobny – adalimumab. Zdaniem Krzysztofa Kopcia z Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, w poprawie dostępu pacjentów do takich leków mogliby pomóc farmaceuci i opieka farmaceutyczna. W jaki sposób?

Prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krzysztof Kopeć - podsumowuje 2023 rok (fot. MGR.FARM)
Farmaceuci są ekspertami w zakresie farmakoterapii i bez problemu poradziliby sobie z monitorowaniem adherence pacjenta stosującego lek biologiczny (fot. MGR.FARM)

Leki biologiczne to grupa leków oparta na cząsteczkach biologicznie czynnych naturalnie występujących w organizmie człowieka. Od 20 lat są one skutecznie stosowane w leczeniu wielu chorób autoimmunologicznych, jak chociażby łuszczyca. To właśnie w tym schorzeniu stosowany jest zresztą adalimumab, wobec którego niedawno Agencja Oceny Technologii Medycznych wydała pozytywną rekomendację, w zakresie objęcia go refundacją, a w konsekwencji wprowadzenia do sprzedaży w aptekach.

– Leczenie biologiczne było 20 lat temu przełomem i nadal jest. To jest coś takiego jak lądowanie na księżycu dla leczenia pacjentów, którzy chorują na choroby autoimmunologiczne. Trzeba przyznać, że to była terapia, która pozwalała ludziom, którzy siedzieli na wózkach w związku z reumatoidalnym zapaleniem stawów, łuszczycą czy innymi schorzeniami tego typu, wstać z wózka, pójść do pracy, toczyć normalne życie i wrócić do społeczeństwa – mówił w programie „Kwadrans z farmacją” Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Fakt, że leczenie biologiczne liczy sobie już ponad 20 lat oznacza też, że wygasają stopniowo patenty na kolejne leki biologiczne. W rezultacie inne firmy farmaceutyczne mogą rozpocząć produkcję ich odpowiedników. Te zwykło się nazywać lekami biopodobnymi. Zdaniem Krzysztofa Kopcia nazwa ta jest jednak niezbyt fortunna (czytaj również: FDA określa ostateczną definicję leków biologicznych, aby zwiększyć dostępność insuliny).

– Leki biopodobne w języku polskim kojarzą się z czymś podobnym do czegoś, niekoniecznie tym samym, jakimś gorszym zamiennikiem. Kilka lat temu podjęliśmy próbę semantycznego podejścia do określenia leków biologicznych – kolejnych pojawiających się po leku oryginalnym, i z profesorem [Jerzym] Bralczykiem zastanawialiśmy się, jakie słowo dobrze by to oddało i nie byłoby pejoratywne. Pan profesor wymyślił, że dobrym rozwiązaniem byłoby określenie leków generycznych, lekami równoważnymi, bo są równie ważne, skuteczne, istotne i bezpieczne dla pacjenta, a leków biologicznych, tych “biopodobnych” (z ang. biosimilar) – lekami biologicznymi równoważnymi, co bardziej oddaje ich specyfikę – wyjaśniał prezes Krajowych Producentów Leków.

Dostęp do leczenia biologicznego w Polsce

Aktualnie polscy pacjenci mają dostęp do leczenia biologicznego wyłącznie poprzez programy lekowe. Wiąże się to z wizytami w szpitalach, gdzie leki są podawane pacjentom, ale też oznacza surowe kryteria, które należy spełnić, by do takiego leczenia się zakwalifikować. Zdaniem Krzysztofa Kopcia dostęp pacjentów do leczenia biologicznego można ułatwić i sprzyja temu fakt, że na rynku pojawiają się biologiczne leki równoważne – znacznie tańsze od swoich innowacyjnych poprzedników (czytaj również: Leki biopodobne: czy mają szansę odnieść sukces na rynku farmaceutycznym?).

– Sytuacja pacjentów w Polsce jest skomplikowana. W ostatnim czasie pan minister [Maciej] Miłkowski zdjął ograniczenia czasowe w niektórych programach lekowych i to bardzo dobrze. Natomiast ten dostęp do leczenia niestety wygląda, mówiąc brutalnie, źle. Ceny bardzo dramatycznie spadły, bo jeszcze jakiś czas temu, kiedy leki te były chronione patentami, to cena tego leku za dawkę kosztowała 4000, a teraz kosztuje ona tylko 300 złotych, więc widzimy, że ponad dziesięciokrotnie spadła. Według nas powinna poprawiać się ich dostępność, pan minister zrobił pierwszy krok, ale on jest bardzo mały – mówił Krzysztof Kopeć w programie Kwadrans z Farmacją.



Przypomniał jednocześnie raport Modern Healthcare Institute z 2019 roku “Dostęp do leczenia biologicznego w Polsce”, który pokazywał, że w Polsce z leczenia biologicznego korzysta zaledwie od 3 do 5% pacjentów chorych reumatologicznie, podczas gdy w Europie Zachodniej leczy się 20% pacjentów.

– W Irlandii to jest aż 75%. Są jeszcze gorsze wskaźniki, bo zaledwie 0.5% polskich chorych na łuszczycę ma dostęp do leków biologicznych, a w innych krajach jest to 20% co najmniej. Ten odstęp Polski od tego, co się dzieje na świecie, jest olbrzymi, a cena spadła i to jest ten moment, kiedy jest czas na zwiększenie dostępności – mówił prezes PZPPF.

Pacjent sam może przyjmować lek po przeszkoleniu

Jak wskazał ekspert, programy lekowe to bardzo dobre rozwiązanie, ale dla leków, nad którymi Ministerstwo Zdrowia chce mieć ścisłą kontrolę ze względów finansowych. Z drugiej strony to jest też ważne dla pacjenta, który rozpoczyna terapię, bo ma ścisłą kontrolę specjalisty.

– Najczęściej to są leki nowe, które są na rynku kilka, kilkanaście lat i my je obserwujemy, tak samo organy rejestracyjne. Łatwiej je obserwować w programach, tam też niestety minister ogranicza wskazania po to, żeby leczyć populację, która odnosi największą korzyść – mówił Kopeć.

Dlatego w jego ocenie nadszedł najwyższy czas, by leczenie biologiczne umożliwić również poprzez udostępnienie ich sprzedaży w aptekach (czytaj również: Polpharma pracuje nad lekami biopodobnymi).

– Mamy przeszło 20 lat doświadczeń i wiemy, że te leki są bezpieczne i skuteczne. Oczywiście, one są w iniekcjach (…), ale jeśli spojrzymy na charakterystykę produktów, tych z adalimumabem na przykład, mamy tam jasno wskazane, że podaje się go raz na dwa tygodnie, raz na miesiąc, ale są też fragmenty, które mówią, jak używać lek i jak został zarejestrowany. W tej charakterystyce jest wzmianka o tym, że po przeszkoleniu pacjent może sam sobie podać tą ampułką-strzykawką czy specjalnym urządzeniem wstrzykującym ten produkt. I to jest moment, kiedy powinniśmy się zastanowić, czy tych leków nie puścić szerzej – mówił prezes PZPPF.

Leki biologiczne, adherence i apteki

Zaletą programów lekowych w kontekście leczenia biologiczne jest też kontrola adherence – a więc przestrzegania przez pacjenta zaleceń lekarza i prawidłowego przyjmowania leku. W ramach programu lekowego pacjent udaje się do szpitala, gdzie lek mu jest podawany. Umożliwienie sprzedaży leków biologicznych i biopodobnych w aptekach oraz samodzielne ich przyjmowanie przez pacjentów, oznaczałoby utratę kontroli nad tym etapem terapii. To mogłoby skutkować obniżeniem jej skuteczności, a w rezultacie marnotrawieniem środków przeznaczonych na jej refundację.

W programie „Kwadrans z Farmacją” Krzysztof Kopeć przyznał, że tego typu obawy mogą się faktycznie pojawiać i wpływać na decyzję Ministra Zdrowia o objęciu leków refundacją. Zwrócił jednocześnie uwagę, że w Polsce coraz więcej mówi się o opiece farmaceutycznej, którą niedawno jeszcze bardziej doprecyzowała ustawa o zawodzie farmaceuty. Jego zdaniem jej elementem mogłoby być monitorowanie pacjenta i podawanie mu leków biologicznych w aptece (czytaj również: Farmaceuci najlepiej wyszkoleni w temacie leków biopodobnych).

– NFZ i Minister Zdrowia mieliby wtedy pełną kontrolę nad tym jak to się odbywa, bo byłoby to raportowane przez aptekę. Oczywiście powinno to być najpierw odpowiednio wycenione i zapłacone. Dzięki temu mielibyśmy pewność, że pacjent przyjął lek, a z drugiej strony Minister miałby pokazane, że pacjent faktycznie stosuje lek i nie bałby się, że ten lek jest fizycznie marnuje. Ale kolejną korzyścią byłoby uwolnienie lekarzy z programów lekowych – mówił Krzysztof Kopeć

Jego zdaniem farmaceuci są ekspertami w zakresie farmakoterapii i bez problemu poradziliby sobie na etapie monitorowania adherence pacjenta, jednocześnie pozostając w kontakcie z lekarzem prowadzącym takiego pacjenta. Ekspert wskazał też, że wprowadzenie leków biologicznych do aptek, mogłoby też poprawić ich rentowność, że względu na wysokie ceny tego typu preparatów – co oznaczałoby też wysokie marże z ich sprzedaży. Przede wszystkim jednak na taki rozwiązaniu skorzystali by pacjenci.

Przypomnijmy, że niedawno Ministerstwo Zdrowia opublikowało raport dotyczący wdrażania w Polsce opieki farmaceutycznej. Wymieniono w nim 7 usług, które mogły by składać się na opiekę farmaceutyczną. Jedną z nich była usługa „nowy lek”, polegająca na edukowaniu pacjenta przez farmaceutę na temat nowo przepisanego leku (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia przedstawia raport dotyczący wdrożenia opieki farmaceutycznej).

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]