REKLAMA
śr. 8 maja 2019, 08:01

Jakość polskich aptek jest słaba – tak wynika z raportu ZAPPA

Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek przygotował raport opisujący dokładny stan rynku aptek w Polsce. Płynące z niego wnioski nie napawają optymizmem. Aptek jest zdecydowanie za dużo, a za mało fachowego personelu, który może je obsłużyć. Poza tym leki refundowane przynoszą aptekom straty.

Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek przygotował raport opisujący dokładny stan rynku aptek w Polsce (fot. Shutterstock)
Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek przygotował raport opisujący dokładny stan rynku aptek w Polsce (fot. Shutterstock)

Jak powiedział podczas spotkania prasowego Marcin Wiśniewski, prezes ZAPPA, raport „Apteki w Polsce” powstał, by zebrać i usystematyzować informacje w tym temacie. Został sporządzony metodą naukową, opierając się na danych z różnych źródeł, m.in. GUS oraz Eurostat. Polski rynek apteczny jest wart w tej chwili 34 mld zł. Niestety jakość aptek jest słaba. Dlaczego? O tym właśnie mówi raport. A swoje spostrzeżenia dodali także zaproszeni goście (czytaj więcej: W Polsce jest za dużo aptek. Dlaczego powinno ich być dokładnie 11 250?).

Zdecydowanie za dużo aptek

Obecnie w Polsce funkcjonuje ok. 14,3 tys. aptek (czytaj więcej: Mniejsza liczba aptek receptą na patologie?). Jak możemy przeczytać w raporcie, optymalna liczba aptek to poziom 10–11 tysięcy. Tyle ich było na przełomie 2003 i 2002 roku. Z różnych względów w najbliższych latach ta liczba będzie spadać, co jest oczekiwane i przyniesie korzyści. Obecnie zbyt wiele aptek to niepotrzebne koszty lokalowe lub osobowe, a także zbyt wysokie marże na całym rynku.

Dodatkowo w Polsce na jedną aptekę przypada 2628 osób. Tymczasem w UE jest to ok. 4350 mieszkańców na aptekę. Zdaniem ZAPPA zagęszczenie w naszych realiach byłoby równe europejskiemu, gdyby aptek było 8796.

Za mało farmaceutów

Kolejnym dość poważnym problemem jest brak wykwalifikowanego personelu obsadzającego apteki. Zgodnie z Prawem farmaceutycznym w aptece powinno być dwóch farmaceutów. W tej chwili na statystyczną polską aptekę przypada 1,8 farmaceuty (czytaj więcej: Ponad 6 tys. magistrów farmacji stało się nieprzydatnych?). To zdecydowanie mniej niż w krajach unijnych – tam jest to 2,4 farmaceutów.

Może to skutkować naprawdę poważnymi konsekwencjami, jak chociażby sprawa w Jarocinie – wspomniał M. Wiśniewski. Przypomnijmy, że w tamtejszej aptece pod nieobecność farmaceuty techniczka wydała za dużą dawkę morfiny. To mogło przyczynić się do śmierci pacjentki (czytaj więcej: Pomyłka w Jarocinie – rodzina nie wiedziała o złej dawce). Jednak jak powiedziała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes NIA, polityka państwowa wcale nie zachęca do podjęcia zawodu farmaceuty. – Zupełnie jest inna rola farmaceutów w krajach europejskich. Tam jest także, a może przede wszystkim ,doradcą, a nie tylko sprzedawcą leków – dodała.

Kiepska rentowność

Raport „Apteki w Polsce” bezlitośnie ukazuje, że sprzedaż leków refundowanych przynosi straty w aptekach. Prezes ZAPPA powiedział, że faktycznie NFZ oszczędza na tych lekach, jednak statystyczna apteka wykazuje stratę w obrocie. Powodem jest niska marża a wysokie koszty. Około 35% sprzedaży w aptece stanowią właśnie leki refundowane, a marża na nich uzyskiwana to zaledwie 18,5%.

Aby więc załatać tę dziurę, apteka próbuje sprzedawać więcej suplementów diety. Z danych ZAPPA wynika, że powinno to być ok. 30 tys. zł miesięcznie, by wyrównać stratę. Rozwiązaniem mogłoby być podniesienie marży do 34% – wówczas handel lekami wyszedłby na zero. Drugą możliwością jest zmniejszenie liczby aptek, co powoli właśnie się dzieje.

Jak dodał Michał Byliniak, prezydent PGEU, dużym utrudnieniem jest także to, że Ministerstwo Zdrowia bardzo późno obwieszcza wykazy leków refundowanych. Majowy ukazał się 30 kwietnia, tuż przed długim weekendem. – To powoduje, że apteki nie mogą się dobrze przygotować i zabezpieczyć przed stratami. W konsekwencji obrót lekiem refundowanym przestaje być najbardziej istotny – podsumował wiceprezes NIA.

Apteki suplementami stoją?

Większa sprzedaż suplementów diety jest nie tylko konsekwencją prób ratowania dochodów przez apteki. Z raportu wynika jasno, że ciągle rosnący wzrost sprzedaży suplementów pokrywa się ze wzrostem liczby aptek sieciowych.

To ma dużo szersze konsekwencje, niż może się wydawać. Większa sprzedaż niekoniecznie potrzebnych pacjentom preparatów to większe ich spożycie. A to zwiększa ryzyko działań niepożądanych oraz interakcji z lekami. Może również dojść do zatrucia suplementami.

Grzechy sieciówek

Z aptekami sieciowymi problem jest taki, że nie płacą podatku. Jest ich ok. 6,2 tys. (to 43% rynku). W zeszłym roku wygenerowały one obrót wynoszący ok. 20,3 mld zł, średnio 273,5 tys. zł na aptekę. Natomiast według danych Ministerstwa Finansów największe sieci apteczne nie wykazały przychodu ani podatku należnego. W dodatku apteki sieciowe nie prowadzą nocnych dyżurów, więc w tym aspekcie nie ma równego traktowania.

Ponadto jak wynika z raportu ustawa „Apteka dla aptekarza” wcale się nie sprawdziła (czytaj więcej: W takiej sytuacji „apteka dla aptekarza” nie znajduje zastosowania). Nie udało się zatrzymać przejmowania aptek indywidualnych przez zagraniczne sieci. Według analiz ZAPPA od czasu wprowadzenia „AdA” około 700 polskich aptek zmieniło właściciela z ominięciem zapisów ustawy. Kolejne 50 aptek zostało przejęte na tzw. słupy. A jak dodał prezes Związku, inspekcja farmaceutyczna kompletnie nie podejmuje potrzebnych działań. Dostaje informacje i na tym sprawa się kończy.

Wnioski wynikające z raportu

Marcin Wiśniewski podsumowując spotkanie oraz raport, powiedział, że obecnie potrzeba:

  • jasnego i niepodważalnego prawa dla aptek,
  • więcej fachowego personelu,
  • większej dostępności leków,
  • takich warunków prawnych i regulacyjnych, które sprawią, że apteki będą rentowne,
  • lepszy nadzór państwa, który powinien chronić uczciwych przedsiębiorców, a karać nieuczciwych.

Pełna treść raportu znajduje się tutaj.

Oprac. IK

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Marzenia nic nie kosztują.Dopóki będziemy mieć taki samorząd ( izby aptekarskie ) jak do tej pory to NIC się nie zmieni.Jedynym ratunkiem jest strajk wszystkich magistrów farmacji. To może ministerstwo COŚ zrobi. Pozdrawiam ZAPPA.