Jak donosi Deutschen Apotheker Zeitung, w amerykańskiej prasie coraz częściej pojawiają się niepokojące głosy ekspertów, mówiących o możliwych przerwach w dostawach substancji czynnych do produkcji leków. A wszystko za sprawą rozprzestrzeniającego się w Chinach koronawirusa (czytaj również: Czy maseczka z apteki ochroni przed zakażeniem koronawirusem?).
Według danych Federalnego Urzędu Żywności i Leków (FDA), to właśnie w Chinach znajduje się 13% wytwórców API (Active Pharmaceutial Ingredients) wykorzystywanych do produkcji leków, które sprzedawane są na terenie USA. Jednocześnie szacuje się, że około 80% substancji czynnych w amerykańskich lekach miałoby pochodzić z tego kraju.
Jak donosi Deutschen Apotheker Zeitung, Rosemary Gibson, ekspertka od zdrowia i bezpieczeństwa w centrum Hastings w Garrison w nowym Jorku, nie ma pocieszających wiadomości.
– Kiedy łańcuch dostaw skoncentrowany jest tylko na jednym, obojętnie jakim kraju, to już wtedy mamy do czynienia z ryzykiem ogromnych rozmiarów – mówi Gibson.
Jej zadaniem to, co dzieje się obecnie w Chinach, sprawia, że sytuacja jest jeszcze bardziej niebezpieczna. Można sobie bowiem łatwo wyobrazić , że Chińczycy wstrzymują eksport substancji czynnych by zasilić własny system ochrony zdrowia (czytaj również: Uzależnienie od chińskich substancji czynnych już wychodzi nam bokiem…).
Źródło: AM/DAZ










