Wyniki badań, które przeprowadziła UK Health Security Agency, pokazują, jak zwiększa się ochrona przed objawowym COVID-19 w przypadku pacjentów w wieku powyżej 50 lat, którzy otrzymali trzecią dawkę szczepionki. I tak, już po upływie 2 tygodni po przyjęciu dawki wzmacniającej, ochrona ta wyniosła odpowiednio: 93,1% u osób, które zaszczepiono wcześniej dwiema dawkami AstraZeneki, a także 94% u tych osób, które przyjęły wcześniej dwie dawki preparatu Pfizer-BioNTech.
Dr Mary Ramsay, dyr. ds. szczepień UK Health Security Agency, komentowała, o czym czytamy na portal.abczdrowie.pl:
– Nasze odkrycia pokazują, że dawka przypominająca zapewnia ochronę przed objawową infekcją u osób z najwyższym ryzykiem rozwoju ciężkiego COVID-19. Wiemy, że w starszych grupach wiekowych ochrona po pierwszych dwóch szczepieniach zaczyna słabnąć, pozostawiając miliony osób, które potrzebują dodatkowej ochrony, w momencie, gdy zbliżamy się do zimy (czytaj również: Wielka Brytania: szczepionka wzmacniająca przeciw COVID-19 także dla osób w wieku 40-49 lat).
Według popularyzatora wiedzy na temat koronawirusa, Macieja Roszkowskiego, przyjęcie dawki wzmacniającej miałoby zapewnić silniejszą ochronę przed objawowym COVID-19 niż w momencie szczytowym po otrzymaniu dwóch poprzednich dawek:
– Przebijamy więc skuteczność na wariant Delta tuż po szczepieniu 2 dawką AstraZeneki (67 proc.) lub Pfizera (88 proc.).
O poziomie przeciwciał po otrzymaniu dawki wzmacniającej
Dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zdecydował się zbadać poziom przeciwciał neutralizujących po otrzymaniu dawki wzmacniającej. I tak, rezultaty okazały się obiecujące – badania wskazały, że przeciwciała są powyżej 5680 BAU/ml.
Dr Rzymski już wcześniej regularnie badał przeciwciała, dzięki czemu mógł dokonać porównania, jak, wraz z biegiem czasu, zmieniać miał się poziom odporności humoralnej w jego organizmie.
– Najbardziej jednak cieszy, gdy seniorzy przesyłają mi swoje wyniki badań po trzeciej dawce. Mam taką grupę osób, u których po drugiej dawce maksymalny poziom przeciwciał wynosił zaledwie 150-200 BAU/mL, a po trzeciej przekroczyli maksymalną wartość oznaczaną w laboratorium. To dla nich ogromna ulga psychiczna – relacjonował naukowiec.
Jednocześnie jednak, specjalista przyznaje, że w dalszym ciągu istnieją wątpliwości co do tego, jaki poziom przeciwciał gwarantuje ochronę przed zakażeniem. Pomocne mogą tu być rezultaty pilotażowych badań pracowników ochrony zdrowia z Francji – ich autorzy stwierdzili, że poziom >141 BAU/mL może być uznany za ochronny (zobacz też: Izrael: jak działa tam trzecia dawka szczepionki przeciwko COVID-19).
– Skuteczność ochrony przed zakażeniem u osób z poziomem przeciwciał IgG antyS1-RBD w zakresie 141-1700 BAU/mL wynosił 90 proc., a w grupie z poziomem >1700 był prawie 100 proc. Te wyniki należy traktować pilotażowo, nie w sposób definitywny. Natomiast wszystko wskazuje na to, że osoby, które po podaniu trzeciej dawki osiągają poziomy rzędu tysięcy BAU/mL mogą spać spokojnie tej jesieni i zimy – mówił dr Rzymski, o czym czytamy dalej na portal.abczdrowie.pl.
Naukowiec wskazał również, że trzecia dawka szczepionki ma podnieść poziom ochrony pacjentów w związku z bardziej zakaźnym wariantem Delta.
– Musimy pamiętać, że w badaniach klinicznych brały udział tysiące osób, ale teraz przeciwko COVID szczepimy miliony ludzi, którzy różnią się między sobą pod wieloma względami, nie tylko wiekiem, ale też sprawnością układu immunologicznego. Cześć z nich może cierpieć na niedobór odporności, ale jest mnóstwo ludzi, których układ immunologiczny działa gorzej na skutek chorób przewlekłych, przyjmowanych leków, stylu życia, stosowanych używek – akcentował dr Rzymski. To może z kolei sprawić, że reakcja ich organizmu na szczepienie będzie słabsza.
Trzecia dawka i poziom ochrony
Prof. Anna Piekarska, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Biegańskiego, a także członek Rady Medycznej przy premierze, zaznaczała natomiast, że odporność dużej części pacjentów w wieku powyżej 60 lat, już w kilka miesięcy po podaniu drugiej dawki, spada do poziomu, jaki odnotowano po przyjęciu pierwszej dawki – a to oznacza, że jest ona absolutnie niewystarczająca.
– To samo dotyczy osób młodszych z chorobami wywołującymi zaburzenia odporności, bądź biorących leki wywołujące nieprawidłową odpowiedź immunologiczną na szczepienie. Faktem jest, że osoby w pełni zaszczepione chorują łagodniej, ale widzimy jednak, że rośnie liczba osób po pełnych szczepieniach, które trafiają do szpitali. W tej chwili widać zwłaszcza, że jest słaba odpowiedź w przypadku osób starszych, które były szczepione jednodawkowym Janssenem. Sam koncern J&J wskazuje na konieczność podania drugiej dawki preparatu. Widzimy, że zwłaszcza u osób starszych to szczepienie jednodawkowe było zdecydowanie niewystarczające, chyba że ktoś chorował i dodatkowo przyjął tę szczepionkę – mówi prof. Piekarska (czytaj też:Izrael: zbadano działanie trzeciej dawki szczepionki przeciwko koronawirusowi).
Według specjalistki, dawka wzmacniająca ma więc być absolutnie niezbędna – co więcej, istnieje także prawdopodobieństwo, że nie będzie ona ostatnią:
– Potwierdzają się wszystkie informacje, które mieliśmy na temat koronawirusów, że są to wirusy, które nie wywołują trwałej odpowiedzi immunologicznej i ta nasza odporność, także indukowana szczepieniami, niestety po jakimś czasie wygasa. Pamiętajmy, że Delta, która dotyczy praktycznie 100 proc. zakażeń w Polsce – jest o wiele bardziej zakaźna. To oznacza, że jeżeli chcemy się chronić w okresie narastających zakażeń, musimy przyjąć trzy dawki. Być może będzie tak, że do końca epidemii będziemy musieli co kilka miesięcy przyjmować kolejne dawki.
Jak podkreśla dr Rzymski, tylko raz w historii ludzkości, szczepienia pozwoliły na całkowite wyeliminowanie patogenu, który zaatakował człowieka.
– Tak było w przypadku ospy prawdziwej. WHO była niegdyś blisko ogłoszenia eradykacji wirusa odry, ale pojedyncze ogniska spowodowały, że odra przetrwała. W związku z tym w przypadku SARS-CoV-2 nie walczymy o to, żeby koronawirusa zmieść z ziemi, tylko żeby go sprowadzić do poziomu nieistotnego klinicznie, żeby nawet w przypadku zakażenia objawy były łagodne – podsumowuje specjalista.










