REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 26 lutego 2021, 10:01

Leki wykradane prosto z fabryk. W Polsce to narastający problem…

Fabryka leków w Kutnie produkuje leki pulmonologiczne, kardiologiczne, neurologiczne, ginekologiczne, dermatologiczne. Jak odkryła policja, dwóch pracowników mogło wyprowadzać z niej leki, które później trafiały na czarny rynek. Problem kradzieży leków bezpośrednio z fabryk nie jest nagłaśniany, jednak zdaniem ekspertów, staje się coraz poważniejszy.

Zdarzają się też napady na fabryki i wywożenie z nich całej dziennej produkcji leków (Fot. CBŚP)
Zdarzają się też napady na fabryki i wywożenie z nich całej dziennej produkcji leków (Fot. CBŚP)

Temat kradzieży leków z fabryk opisują dziennikarze Gazety Prawnej: Patryk Słowik i Jakub Styczyński. Jak wskazują, że na początku lutego Policja poinformowała o zatrzymaniu 13 osób należących do zorganizowanej grupy trudniącej się handlem fałszywymi lekami. W trakcie śledztwa okazało się, że część leków leków była pozyskiwana przez nich poprzez kradzieże z zakładów produkcyjnych (czytaj również: Kryminalistyczne oblicze farmacji w najnowszym MGR.FARM).

REKLAMA

– Ustaliliśmy, że w trakcie wspomnianego wyżej śledztwa funkcjonariusze polskiej policji wykryli kolejne kradzieże w fabryce leków w Kutnie. Produkowane są w niej medykamenty z zakresu pulmonologii, kardiologii, gastrologii, neurologii, dermatologii oraz ginekologii – piszą dziennikarze.

Z relacji rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu wynika, że przeszukano pomieszczenia zajmowane przez dwóch podejrzanych w tej sprawie będących pracownikami firmy farmaceutycznej. Ujawniono i zabezpieczono w nich środki medyczne produkowane w firmie farmaceutycznej mającej swoją siedzibę na terenie Kutna. Obaj pracownicy, u których znaleziono towar, zostali aresztowani. Zdaniem śledczych proceder ten był najprawdopodobniej związany z funkcjonowaniem międzynarodowej szajki przestępczej, choć to zostanie wyjaśnione w toku postępowania (czytaj więcej: Miliony sfałszowanych leków mogły trafić do Polski. Zatrzymano 13 osób…).

– Z naszej perspektywy temat kradzieży leków z fabryk nie istnieje. Zakładamy, że może dochodzić do takich zdarzeń, ale póki producenci się nie skarżą, nie wnikamy w to – przekonuje jeden z ważnych urzędników Ministerstwa Zdrowia.

Producenci milczą a problem narasta

Jego zdaniem skala procederu jest niewielka, ale z roku na rok kradzionych jest w ten sposób coraz więcej leków. Problemu nie nagłaśniają też same firmy. Ich przedstawiciele w rozmowach z dziennikarzami, nabierali wody w usta. Eksperci wskazują, że przyznanie się do istnienia tego problemu, oznaczałoby też przyznanie się do problemów z systemem jakości i bezpieczeństwa w tych firmach (czytaj więcej: Podrobione Xarelto z Polski trafiało do Wielkiej Brytanii).

REKLAMA
REKLAMA

– Jak zauważa prof. Zbigniew Fijałek, także informacja o kradzieży z fabryki w Kutnie wypłynęła nie dlatego, że firma się o niej dowiedziała, lecz w wyniku dużego śledztwa służb rozpracowujących międzynarodową grupę przestępczą. Po prostu nie dało się tego ukryć. Gdy spytaliśmy o szczegóły tej sprawy producenta, mówił o nich niechętnie. Pomijał też całkiem pytania dotyczące procedur bezpieczeństwa w fabryce. Na jego stronie internetowej czytamy, że firma zatrudnia setki osób – w większości ludzi młodych, silnie zorientowanych na rozwój firmy w połączeniu z rozwojem osobistym – piszą dziennikarze DGP.

Eksperci wskazują, że często procedury bezpieczeństwa są idealne tylko na papierze. W rzeczywistości leki są chronione w fabrykach słabiej, niż samochody pracowników na firmowych parkingach. Podczas gdy w Polsce standardem jest przeszukiwanie toreb pracowników wychodzących z fabryki, filmy na Zachodzie prowadzą audyty jakości i przeszukują internet w poszukiwaniu ofert sprzedaży ich leków.

Wynoszenie pojedynczych opakowań leków przez pracowników fabryk to tylko jedna z metod ich okradania. W sytuacji gdy taki lek może kosztować nawet 1000 zł, jeden pracownik może wynieść w ten sposób towar o ogromnej wartości. Może potem go sprzedawać na własną rękę w internecie, lub współpracować ze zorganizowaną grupą. Wtedy za wyniesione opakowania otrzymuje „ryczałt” (czytaj również: Internet jest największą międzynarodową „apteką” sfałszowanych leków).

Sceny jak z filmu sensacyjnego

Metod okradania fabryk jest wiele. Profesor Zbigniew Fijałek opowiada o „trzeciej zmianie” w fabrykach – głównie tych z byłego bloku komunistycznego. Chodzi o to, że pracownicy do godziny 18 produkują leki legalnie, a w nocy te same osoby, na tym samym sprzęcie wytwarzają leki na czarny rynek. Bez wiedzy właściciela, ale za przyzwoleniem kierowników placówki, którzy często otrzymują za to swoją dolę.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA