Firma Grant Thornton przygotowała trzecią edycję raportu dotyczącego efektów wprowadzenia w 2017 roku ustawy określanej jako „apteka dla aptekarza„. Eksperci wskazują, że głównym skutkiem nowelizacji prawa farmaceutycznego jest spadek liczby aptek w Polsce. Pod koniec 2019 roku było ich o 533 mniej niż rok wcześniej. „Apteka dla aptekarza” spowodowała bowiem, że zakładanie nowych aptek stało się znacznie trudniejsze.
– Nie tylko wprowadzono konieczność posiadania odpowiedniego wykształcenia, ale także sama lokalizacja nowej apteki nie może być bliżej od już funkcjonujących niż 500 metrów i nie mogą one być rozmieszczone gęściej niż jedna na 3000 mieszkańców danej gminy. Warunek liczebności mieszkańców na jedną aptekę nie obowiązuje, jeżeli nowa apteka powstaje w odległości większej niż kilometr od najbliższej już funkcjonującej – przypominają analitycy Grant Thornton.

Aptek ubywa i będzie ubywać…
Jak wynika z obliczeń, dwa i pół roku po reformie zamykanych jest w Polsce 60 aptek miesięcznie (średnio w 2019 roku). Jest to wynik o 23 proc. niższy niż średnio w 12 miesiącach przed reformą, kiedy kończyło działalność 78 miesięcznie. Oczywiście jeszcze silniej spada liczba otwarć nowych aptek. W 2019 roku działalność rozpoczynało średnio 15 placówek miesięcznie, wobec 105 przed w roku poprzedzającym reformę (spadek o 85 proc.) oraz 37 w pierwszych dwunastu miesiącach od jej wprowadzenia (czytaj również: Apteki znikają, ale to wcale nie musi być zła wiadomość dla Polaków…).
– Przed reformą otwarć było o jedną trzecią więcej niż zamknięć, natomiast po reformie (ostatnie 12 miesięcy) otwarcia stanowią jedynie jedną czwartą liczby zamknięć. Dlatego mamy do czynienia ze spadkiem ogólnej liczby aptek – czytamy w raporcie Grant Thornton.

Analitycy wskazują jednocześnie, że w 2019 roku o 98 wzrosła liczba aptek, które nie prowadzą aktywnie działalności lub wręcz ją zawiesiły pomimo posiadanego zezwolenia. Powodów zawieszenia działalności może być wiele, jednak biorąc pod uwagę aktualny stan branży, jego przyczyn należy się doszukiwać przede wszystkim w rentowności poszczególnych aptek. Prawdopodobnie znaczna część właścicieli, którzy zdecydowali się zawiesić działalność, stwierdziła, że obecna konkurencja nie pozwala im wygenerować marży pokrywającej koszty stałe i zdecydowali się je ograniczyć do minimum czyli kosztów najmu (o ile nie posiadają nieruchomości na własność).
Co czeka nas w 2020 roku?
Zdaniem Pawła Sobolaka z Grant Thornton, jako scenariusz „minimalny” można przyjąć założenie, że do końca roku utrzyma się relacja pomiędzy otwarciami a zamknięciami z grudnia 2019 r. i przez kolejne sześć miesięcy ubywać będzie jedynie 9 aptek. Innymi słowy w ciągu całego 2020 roku ubyłoby około 120 aptek (czytaj również: Aptek ubywa, ale pacjenci mają gdzie kupować leki).
– Z kolei w scenariuszu „maksymalnym” można by przyjąć, że przez kolejne sześć miesięcy kontynuowane byłoby tempo spadku z ostatnich 12 miesięcy, a więc 44 miesięcznie. Wtedy, rok 2020 przyniósłby zmianę rzędu 530 aptek – mówi Sobolak.
Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że nie można lekceważyć aptek „uśpionych”. Jego zdaniem istnieje duża szansa, że wspomniane prawie 100 nieaktywnych aptek, utraci zezwolenia do końca 2020 roku.










