Podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu Grzegorz Płaczek – poseł Konfederacji – zapytał wiceministra zdrowia Marka Kosa o kilka kwestii dotyczących polityki zakupowej szczepionek przeciw COVID-19 w ostatnich latach. Jedną z nich był koszt utylizacji dawek szczepionek, które jako kraj nie wykorzystaliśmy w ubiegłym sezonie infekcyjnym. Marek Kos podzielił się danymi, które wydają się zatrważające.
– W tym okresie (od 2023 roku – przyp. red.) zutylizowano 31 294 506 dawek. Ta wartość, którą dysponuje Ministerstwo Zdrowia – koszt utylizacji szczepionek COVID, który został wykonany – to 304 323,15 zł. Jednocześnie chcę podnieść to, że nie jest to kwota pełna. Gdyż jedna z hurtowni, która współpracuje z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych w zakresie dystrybucji szczepionek, przekazywała je do utylizacji wraz z innymi produktami leczniczymi. Dlatego też nie możnaby jednoznacznie określić kosztu utylizacji szczepionek przeciw COVID-19 – mówił Marek Kos.
Szczepionki firmy Pfizer, które były w magazynach jeszcze przez kilka miesięcy tego roku, uległy przeterminowaniu z dniem 31 sierpnia 2024. Od 1 września nie można ich było użyć.
- Czytaj również: Czy system refundacji szczepień w Polsce zdaje egzamin?
Czy wyciągnęliśmy lekcję?
W trakcie posiedzenia padło również pytanie o koszt zakupu szczepionek na tegoroczny sezon. Czy w tym roku szacunki będą lepiej oddawały rzeczywistość?
– Właśnie w sierpniu ogłosiliśmy dwa postępowania przetargowe o udzielenie zamówienia publicznego. W wyniku tych przetargów zostały zakupione 1 054 000 szczepionek na COVID. Z czego milion sztuk to dawki przeznaczone dla osób w wieku od 12 roku życia i wyżej, oraz osób starszych. 50 tysięcy dawek dla kobiet w ciąży i 4 tysiące dawek dziecięcych. Taka ilość szczepionek została zakupiona. No i te szczepionki mamy. Są one rozdysponowywane po kraju – powiedział wiceminister zdrowia.
Porównując to z zakupami dokonanymi wcześniej, może pojawić się pytanie: czy teraz nie przesadziliśmy w drugą stronę. Czy to nie będzie za mało?
– Pod względem epidemiologicznym możemy oczywiście bardzo mocno dyskutować, czy ten milion to jest liczba odpowiednia i zabezpieczająca, jeżeli chodzi o zdrowie publiczne. Bo tu te wartości wyszczepienia społeczeństwa są dużo wyższe niż jeden milion w kraju, który ma prawie 38 milionów. No ale mamy już pewnego rodzaju pragmatykę i wiemy, ile osób w roku 2023 chociażby zgłosiło się do szczepienia. I na pewno tych szczepionek, tych leków nie będziemy kupowali na zapas – wyjaśnił minister Marek Kos.
Minister przypomniał, że w 2024 roku przestały obowiązywać ostatnie umowy na zakup szczepionki przeciw COVID, które zawarto w ramach mechanizmu unijnego. Wtedy wszystkie kraje unijne wspólnie kupowały szczepionkę na COVID. Dzięki temu mechanizmowi miały ją dosyć szybko. W związku z tym, że Polska nie włączyła się w unijny przetarg w tym roku, nasze państwo organizowało te przetargi samodzielnie.
– Rejestracja w Europejskiej Agencji Leków szczepionek różnych firm – nie tylko tej, która wygrała – trochę się przedłuża. Także samo zarejestrowanie i rozstrzygnięcie przetargu spowodowało, że ten okres od września do października nie był optymalnie zabezpieczony, jeżeli właśnie chodzi o szczepienia na COVID. Ale wynika to głównie z tego, że do przetargu nie przystąpiła firma, która ten lek miała dużo wcześniej zarejestrowany – tłumaczył Kos.
Spór z Pfizer o wielkie pieniądze
Marek Kos poinformował też na posiedzeniu o toczącym się przed sądem w Brukseli sporze Polski z Pfizerem. Gigant farmaceutyczny pozwał w 2023 roku państwo polskie za niewywiązanie się z umowy zakupu szczepionek przeciw COVID-19. Co najistotniejsze – zażądał zapłaty w wysokości ponad 5,6 miliardów złotych.
Dlaczego tak dużo? To koszt 60 milionów szczepionek, których Polska nie odebrała i za które nie zapłaciła – pomimo wiążącej nas umowy z koncernem. Czy to przesądza sprawę?
– Nie możemy przewidzieć, czy Polska będzie zobowiązana zapłacić tę kwotę – mówił wiceminister zdrowia.
W tej sprawie odbyły się już dwa posiedzenia przygotowawcze. Aktualnie trwa wymiana pism procesowych. Termin ostatniego pisma – według harmonogramu – upływa z końcem marca przyszłego roku.
W obliczu wciąż niedofinansowanego sektora ochrony zdrowia takie niespodziewane wydatki będą bolały jeszcze bardziej…
Źródło: DF/Sejm RP










