W Polsce niektórzy lekarze ordynowali pacjentom z COVID-19 amantadynę. Często takim sytuacjom towarzyszyły doniesienia o znaczącej poprawie stanu zdrowia. Informacje te rozpowszechniały media, co z kolei prowadziło do rosnącej popularności leku. Według nieoficjalnych danych, w Polsce amantadynę przyjęło na COVID-19 nawet 20 000 osób (czytaj więcej: Pacjenci pytają w aptece częściej o Viregyt K? Oto przyczyna…).
Polska Agencja Prasowa zapytała Ministerstwo Zdrowia o dane dotyczące zakupu amantadyny na podstawie zrealizowanych w aptekach recept. Resort stwierdził, że dane, którymi dysponuje, nie pozwalają na wyciągnięcie rzetelnych wniosków. Ministerstwo w porozumieniu z Agencją Badań Medycznych uznało, że fakt zakupu leku nie oznacza jego przyjmowania.
– Ponadto konieczne byłoby przeanalizowanie korelacji z innymi lekami przyjmowanymi przez danego pacjenta. W świetle tego uznano, że dane, którymi dysponuje ministerstwo nie pozwalają na wyciągnięcie rzetelnych wniosków w przedmiotowej kwestii, a właściwym jest przeprowadzenie stosowanych badań klinicznych – odpowiedział resort zdrowia PAP.
Czytaj więcej: Viregyt K – komunikat MZ w sprawie ordynowania i wydawania
Z tą oceną zgadza się prof. Paweł Grieb, kierownik Zakładu Farmakologii w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie. Twierdzi jednak, że przy założeniu iż w Polsce w kontekście COVID-19 recepty na amantadynę otrzymały tysiące osób i na podstawie PESEL-u połączy się wykupienie recepty z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa czy danymi o ewentualnej hospitalizacji, to można uzyskać pośrednie dane o wpływie leku na przebieg COVID-19 (czytaj więcej: Za kilka tygodni wyniki badań skuteczności amantadyny w COVID-19).
Te dane nie zastąpią jednak badań klinicznych, które nadal nie zostały zakończone. Agencja Badań Medycznych przekazała w kwietniu fundusze na takie badania, jednak z powodu opadającej trzeciej fali zachorowań, nie udało się zgromadzić wystarczającej liczby pacjentów do badań.
Źródło: ŁW/PAP










