REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 8 stycznia 2024, 14:01

Obrót pozaapteczny w Czechach zyskuje na znaczeniu. Farmaceuci zaniepokojeni…

Sprzedaż produktów leczniczych co do zasady związana jest nierozerwalnie z działalnością apteczną. Pomimo tego niektóre preparaty nabyć można w miejscach całkowicie niezwiązanych z tego typu placówką. Tak jest w Polsce i tak jest także i w Czechach. Ostatnio jednak u naszych południowych sąsiadów nastąpiła pewna zmiana. Poszerzeniu uległa lista leków, jakie nabyć można poza aptekami. Co ciekawe zmiana ta nie była konsultowana z Czeską Izbą Farmaceutyczną…

Wejście do apteki
Obrót pozaapteczny w Czechach rośnie w siłę pomimo, że samorząd farmaceutów jest temu przeciwny... (fot. Shutterstock)

W Czechach obowiązuje tzw. lista leków zastrzeżonych. Określa ona grupy leków, które nabyć można poza lokalem aptecznym. Są to preparaty przeznaczone dla ludzi, które stosować można bez konsultacji lekarskiej w celu zaspokojenia pilnych potrzeb obywateli. Produkty z tej listy mogą być sprzedawane w określonych miejscach, których lista dostępna jest w czeskiej bazie aptek. Podobnie jak w Polsce do takich placówek należą chociażby drogerie, supermarkety czy też stacje benzynowe. Co dotychczas znajdowało się na tzw. liście leków zastrzeżonych?

REKLAMA

– Do tego roku zawierała ona wyłącznie lecznicze herbaty i mieszanki, węgiel aktywowany, środek przeciwwymiotny, leki przeciwbólowe (paracetamol i ibuprofen), a także środki dezynfekcyjne, preparaty nikotynowe i produkty zobojętniające kwas żołądkowy – czytamy na łamach dziennika Zdravotnicky Denik.

W ostatnim czasie jednak nastąpiły znaczące zmiany we wspomnianej liście leków zastrzeżonych. Odtąd obrót pozaapteczny zyska kilka nowych substancji leczniczych, które do tej pory nabyć można było jedynie w placówkach aptecznych. O jakie związki chodzi?

Obrót pozaapteczny z nowymi lekami

Wspomniana zmiana weszła w życie dzięki nowelizacji rozporządzenia o rejestracji leków. W ramach korekty tego dokumentu wprowadzono dodatkowy zapis, dotyczący właśnie preparatów sprzedawanych poza aptekami. Dzięki nowelizacji obrót pozaapteczny zyskał m.in. taką substancję, jak acyklowir, przeznaczoną do miejscowego leczenia opryszczki. Poza tym związkiem na stacjach benzynowych i w sklepach nabyć będzie można także miejscowy diklofenak czy też substancje stosowane w ramach farmakoterapii zmian alergicznych (dimetinden i difenhydraminę). Co więcej – dopuszczono do sprzedaży także związki o działaniu ogólnoustrojowym, przyjmowane doustnie. Są to cetyryzyna, lewocetyryzyna i pantoprazol. Szczególnie ten ostatni wywołał spore poruszenie w środowisku farmaceutycznym w Czechach. Dlaczego?

– Długotrwałe, niewskazane i niekontrolowane stosowanie substancji z tej grupy może zwiększać ryzyko wystąpienia działań niepożądanych, do których zaliczają się interakcje z innymi lekami, zwiększone ryzyko infekcji oraz słabe wchłanianie niektórych witamin i minerałów – alarmują przedstawiciele czeskiego samorządu farmaceutów.

⇒ Czytaj również: Zmiany w obrocie pozaaptecznym leków już nie w tej kadencji Sejmu

Zdaniem Izby Aptekarskiej w Czechach przeniesienie wymienionych leków do grupy preparatów sprzedawanych w obrocie pozaaptecznym jest wysoce ryzykowne. Jak podkreślają samorządowcy zwiększa to ryzyko przedawkowania tych leków oraz ich niewłaściwego stosowania. Tylko rozmowa z farmaceutą może zapobiec nieodpowiedniemu użytkowaniu tych produktów. A tego nie da się zapewnić w placówkach niebędących aptekami. Tam niestety brakuje wykwalifikowanej kadry.

– To tak jakby sprzedawca fotoksiążek oceniał obraz tomografii komputerowej, a nie radiolog – puentuje Marek Hampel, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Właścicieli Aptek.

REKLAMA
REKLAMA

Jego zdaniem ta zmiana to krok w złym kierunku. Tym bardziej, że nie konsultowano go ze środowiskiem aptecznym…

Brak konsultacji z Izbą Farmaceutyczną…

Przyjęło się, że wszelkie zmiany prawa konsultowane są z zainteresowanymi stronami. Nie dziwi zatem fakt, że Czeska Izba Farmaceutyczna jest zdziwiona i mocno zaniepokojona pominięciem jej w tym konkretnym procesie legislacyjnym. O rozszerzeniu listy leków zastrzeżonych samorząd dowiedział się już po ogłoszeniu nowelizacji rozporządzenia w Zbiorze Ustaw.

– Projekt nowelizacji przeszedł procedurę międzyresortową i nawet w proponowanym brzmieniu po zakończeniu procedury nie było mowy o rozszerzeniu grupy leków zastrzeżonych. Grupy musiały zostać dodane tuż przed jego ogłoszeniem – zdradza Michaela Bazantova, rzeczniczka izby.

Bazantova podkreśla niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą nowelizacja. W jej opinii leki nie są zwykłymi towarami. W związku z tym powinny być one sprzedawane wyłącznie w aptekach. Rzeczniczka Izby jako przykład zagrożenia podaje dopisany do listy diklofenak. Nie powinno się go stosować w trakcie przyjmowania niektórych leków rozrzedzających krew. Dodatkowo może on powodować reakcje fotouczuleniowe na skórze. Sprzedawca na stacji benzynowej na pewno nie poinformuje o tym swojego klienta. Dlatego też resort zdrowia chce przeszkolić pracowników sklepów mających kontakt z lekami.

– Osoba wydająca ten lek musi przejść specjalny kurs i tylko wtedy, gdy na miejscu jest taki przeszkolony personel możliwe jest podanie w ten sposób leku pacjentowi – wyjaśnia przedstawiciel ministerstwa.

Izba Farmaceutyczna nie wyobraża sobie jednak, aby tego typu pomysł mógł się sprawdzić. Samorząd zwróci się do resortu z prośbą o wyjaśnienie całej tej sytuacji. Na chwilę obecną wiadomo jednak, że resort konsultował wprowadzoną zmianę m.in. z Państwowym Instytutem Kontroli Leków. Jak informuje ministerstwo – to właściwy organ administracji, z którym należało tą kwestię skonsultować. Okazuje się jednak, że oprócz instytutu resort skierował także prośbę o opinię do Czeskiego Stowarzyszenia Firm Farmaceutycznych i Stowarzyszenia Producentów Leków. Ich opinia była pozytywna i wszyscy zgodzili się na wprowadzenie tych zmian.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA