REKLAMA
pt. 8 kwietnia 2022, 08:01

Odpłatność za szczepienie przeciw grypie w aptece? Zbędna bariera i niesprawiedliwość…

Ministerstwo Zdrowia wycofało się z bezpłatnych szczepień przeciwko grypie w aptekach. W nadchodzącym sezonie mają one być już dostępne tylko jako usługa, za którą pacjent zapłaci z własnej kieszeni. Zdaniem ekspertów dla wielu z nich będzie to stanowić barierę zniechęcającą do zaszczepienia się.

Brak finansowania szczepień w aptekach ze środków publicznych może rodzić szereg problemów w nadchodzącym sezonie grypowym (fot. MGR.FARM)
Brak finansowania szczepień w aptekach ze środków publicznych może rodzić szereg problemów w nadchodzącym sezonie grypowym (fot. MGR.FARM)

Od lipca ubiegłego roku farmaceuci podali w aptekach ponad 2 mln dawek szczepionki przeciw COVID-19. W szczycie sezonu funkcjonowało około 1800 aptecznych punktów szczepień. W styczniu 2022 r. w aptekach możliwe stały się także bezpłatne szczepienia przeciwko grypie. Jak podała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska – Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej – w sumie farmaceuci w przez niecałe trzy miesiące zaczepili przeciwko grypie 6700 pacjentów (czytaj również: 100 milionów złotych dla aptek. Potężny zastrzyk gotówki, z którego skorzystali nieliczni, a mogli wszyscy).

Mając na uwadze ten krótki okres wydaje mi się, że to bardzo dobry wynik. Szczepienia przeciwko grypie w aptekach to bardzo dobre rozwiązanie, które powinno w nich pozostać. Martwi nas to, że wykonanie tej usługi nie będzie już finansowane ze środków publicznych – komentowała Prezes NRA podczas Flu&Covid Meeting 2022, który odbył się 7 kwietnia w Warszawie.

Elżbieta Piotrowska-Rutkowska odniosła się w ten sposób do niedawnego komunikatu Ministerstwa Zdrowia, o niekontynuowaniu programu bezpłatnych szczepień populacyjnych przeciwko grypie. W nadchodzącym sezonie 2022/2023 pacjenci będą mogli kupić refundowaną szczepionkę przeciw grypie na dotychczasowych zasadach – po wizycie u lekarza i otrzymaniu recepty. Tym po 75. roku życia oraz kobietom w ciąży będą one przysługiwały bezpłatnie (czytaj więcej: Koniec bezpłatnych szczepień przeciw grypie. Co z tymi w aptekach?).

Pacjent zapłaci za szczepienie w aptece?

Resort zdrowia w swoim komunikacie poruszył też temat szczepień w aptekach wskazując, że farmaceuci nadal będą mogli je wykonywać, ale nie otrzymają za to wynagrodzenia z budżetu państwa.

– Farmaceuci w aptekach dostosowanych do wykonywania szczepień będą mogli wykonywać szczepienia z zachowaniem odpłatności pacjenta za wykonaną usługę – wskazywało Ministerstwo.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej w trakcie Flu&Covid Meeting 2022 zapewniła, że samorząd zawodu farmaceuty zamierza interweniować w tej sprawie w resorcie zdrowia. Przekonywała, że rozwiązanie przedstawione przez Ministerstwo będzie stanowić barierę dla wielu pacjentów.

– Pamiętajmy, że przyzwyczailiśmy społeczeństwo do pewnych rozwiązań, takich jak bezpłatne szczepienia przeciw COVID-19 i przeciw grypie. To rozwiązanie zachęcające do tego, by takie szczepienie wykonać i powinno ono pozostać, bo jeśli wrócimy do modelu zakładającego odpłatność za tego typu szczepienia, to pojawi się bariera i wiele osób się na to nie zgodzi – przekonywała Prezes NRA.

Elżbieta Piotrowska-Rutkowska wskazywała też, że obecna sytuacja rodzi pewien brak sprawiedliwości, jeśli chodzi o finansowanie szczepień przeciwko grypie. A to dlatego, że wykonujące je podmioty lecznicze będą miały je finansowane ze środków publicznych w ramach stawki kapitacyjnej. Natomiast apteki opłatą za szczepienie mają obciążać pacjentów. Zapewniła też, że Naczelna Izba Aptekarska skieruje w tej sprawie pismo do Ministra Zdrowia w ramach Koalicji Na Rzecz Szczepień w Aptekach i przy poparciu Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy (czytaj również: Bezpłatne szczepienia przeciw grypie także w aptekach?).

Będziemy pisać też do Narodowego Funduszu Zdrowia czyli płatnika publicznego. W naszej ocenie powinien on przeliczyć korzyści wynikające ze szczepień w aptekach – mówiła Piotrowska-Rutkowska.

Refundowana recepta na szczepionkę od farmaceuty

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej odniosła się też do kwestii wystawiania przez farmaceutów recept na szczepionki przeciw grypie. Takie rozwiązanie zaproponowała Rada Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy w raporcie „Skoordynowany Plan dla Grypy i COVID-19”.  Eksperci wskazali w nim, że farmaceuci posiadają uprawnienia do kwalifikowania pacjentów do szczepień przeciw grypie. Dlatego elementem skrócenia ścieżki pacjenta do szczepienia, może być nadanie im (oraz pielęgniarkom) uprawnień do wystawiania recept na szczepionki – w tym recept refundowanych. Mogłyby one być wystawiane na podstawie skierowań lub kryteriów demograficznych. Alternatywą mogłoby być całkowite zniesienie wymogu wystawiania recept na szczepionki podawane w aptekach (czytaj również: Refundowana recepta farmaceutyczna? Propozycja Wielkopolskiego WIF…).

– Obecnie farmaceuta może wystawić receptę farmaceutyczną w przypadku zagrożenia zdrowia pacjenta. Natomiast nie chcielibyśmy, żeby farmaceuci wystawiali na szczepionki recepty farmaceutyczne, ponieważ są to recepty ze stuprocentową odpłatnością. Chcemy, żeby farmaceuta mógł wystawić refundowaną receptę na szczepionkę, mając na przykład na skierowaniu poziom odpłatności przysługujący pacjentowi. Chodzi o takie same skierowania, jak obecnie są pacjentom wystawiane na szczepienia przeciwko COVID-19 – mówiła Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (czytaj również: Recepta farmaceutyczna, pro auctore, pro familiae – podsumowanie).

Jak wskazują eksperci w „Skoordynowanym Planie dla Grypy i COVID-19”, aby umożliwić farmaceutom i pielęgniarkom wystawianie refundowanych recept na szczepionki, konieczna jest nowelizacja art. 96 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne oraz nowelizacja Rozporządzenia w sprawie wykazu leków ordynowanych przez pielęgniarki.

– Na ich mocy farmaceuci i pielęgniarki otrzymają uprawnienia do reglamentacji recept na szczepienia przeciw grypie. Takie rozwiązania funkcjonują w niektórych państwach członkowskich Unii Europejskiej – czytamy w raporcie.

©MGR.FARM

Czytaj również: Odpłatność za leki – zasady i rozwiązania problemów

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]