REKLAMA
wt. 16 sierpnia 2022, 11:11

Odpowiednia dieta może zmienić życie

Wpływ naszego sposobu odżywania na samopoczucie i stan zdrowia jest ogromny. Wiedza na ten temat nieustannie się poszerza, dostarczając nowych odkryć. Jednak czy odpowiednia dieta może zastąpić farmakoterapię? O tym rozmawiamy z Agnieszką Stankiewicz – farmaceutką, doradcą żywieniowym i propagatorką medycyny kulinarnej.

Agnieszka Stankiewicz to farmaceutka od 12 lat pracująca w aptece otwartej, członek Rady Lubuskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej (fot. archiwum Agnieszki Stankiewicz))
Agnieszka Stankiewicz to farmaceutka od 12 lat pracująca w aptece otwartej, członek Rady Lubuskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej (fot. archiwum Agnieszki Stankiewicz))

Łukasz Waligórski: „Jesteś tym, co jesz” – to dość popularne stwierdzenie. Ile, Twoim zdaniem, jest w nim prawdy?

Agnieszka Stankiewicz: Oczywiście, że to, co jemy, wpływa na nasz organizm, na nasze samopoczucie, a długofalowo – na nasze zdrowie. Jednak obsesyjne dbanie o to, co znajduje się na naszych talerzach, także nie jest dla naszego organizmu dobre i może prowadzić do zaburzeń odżywiania. Nadmierna koncentracja na jedzeniu, dzielenie produktów na dobre i zakazane, obsesja na punkcie wyglądu i wagi prowadzą do błędnego koła odchudzania, w jakie coraz częściej wpadają pacjenci.

Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie psychodietetyką? To dość nietypowy kierunek rozwoju zawodowego jak na farmaceutę, nie uważasz?

Od kiedy pamiętam, interesowałam się dietetyką. Zaczęło się już na studiach – od bromatologii, później dziesiątki kursów gotowania, w których brałam udział. Kluczowe było spotkanie z Dominiką Wójciak na jednym z warsztatów kulinarnych. Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z niezapomnianym smakiem dań diety roślinnej. To spotkanie już na zawsze zmieniło moje podejście do diety wegetariańskiej i wegańskiej. Nawet nie wiem, kiedy gotowanie stało się moją pasją. O studiach podyplomowych z dietetyki marzyłam już wcześniej, jednak, kiedy znalazłam informacje o nowym kierunku – Psychodietetyka z elementami immunologii na UM w Poznaniu – pomyślałam, że po pierwsze będzie to nie tylko ugruntowanie i uzupełnienie wiedzy, jaką przez lata w ramach pasji zdobywałam, ale także nie lada wyzwanie: poszerzę swoje horyzonty o wiedzę z zakresu psychologii. I zapisałam się właśnie na ten nowy kierunek studiów.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć śmiało, że był to strzał w dziesiątkę – zdobyta wiedza w niezwykły sposób zmieniała zarówno moje podejście do diety samej w sobie, jak i do pacjentów odwiedzających aptekę, z którymi się tą wiedzą dzieliłam i którym, dzięki nowo poznanym narzędziom – takim jak dialog motywujący, coaching zdrowia, elementy terapii poznawczo-behawioralnej, elementy psychologii pozytywnej – być może pomogłam odzyskać poczucie sprawczości i skuteczności oraz zmotywowałam ich do zmiany codziennych nawyków.

Jedzenie może leczyć? Opisujesz się jako „propagatorka medycyny kulinarnej”. Co to takiego?

Medycyna kulinarna to stosunkowo nowy nurt w medycynie. Jest ona praktycznym sposobem na przełożenie języka nauki i teorii na konkretne sposoby przygotowywania posiłków, wykorzystując konkretne techniki kulinarne. To wcielanie w życie wiedzy z zakresu komponowania i bilansowania posiłków, nauki czytania etykiet, nauki przechowywania żywności oraz praktyczne wskazówki dotyczące wykorzystywania w kuchni tzw. resztek.

O tym, jak bardzo potrzebna jest praktyka, najlepiej świadczy fakt, że kiedy moi gabinetowi pacjenci mają przepis kulinarny, gotowa potrawa niemalże każdego z nich wygląda inaczej i choć przepisy szczegółowo opisują kolejne kroki, każdy pacjent, mając swoje nawyki, swój określony poziom umiejętności kulinarnych, dostosowuje go do siebie. W ten sposób otrzymuje danie o zupełnie innej wartości, nie tylko kalorycznej, ale i odżywczej. Nauka medycyny kulinarnej odbywa się w ramach warsztatów kulinarnych, szkoleń (takie zajęcia miały już miejsce na uczelniach medycznych, na kierunku lekarskim, jako część pracy Kół Naukowych Medycyny Stylu Życia). Wierzę w to, że pewnego dnia takie zajęcia odbędą się również na farmacji.

Czy zdarza Ci się krytykować kogoś za to, co je? Na przykład, widząc znajomych, którzy przynoszą drugie śniadanie do pracy lub zamawiają określone rzeczy w restauracji, nie otwiera się w Twojej kieszeni „kulinarny nóż”?

Nie mam w zwyczaju krytykowania innych. Co do codziennych wyborów żywieniowych, sama wyznaję zasadę 80/20 – co oznacza, że w 80 proc. trzymam się zasad talerza zdrowego odżywiania, a w 20 proc., jeśli zdarzy się taka potrzeba, pozwalam sobie, bez żadnych wyrzutów (!), na odstępstwa.

Natomiast martwi mnie fakt, że jesteśmy zalewani falą różnych informacji na tematy okołozdrowotne. Korzystając z mediów społecznościowych, nie sposób nie natknąć się na artykuły dotyczące odchudzania i diet i te jakże clickbaitowe hasła: „W 10 dni schudnij z nami”, „Jak zgubić boczki w dwa tygodni i znowu poczuć się seksi” czy wypowiedzi influencerów na takie tematy. Dziś każdy może napisać książkę o odchudzaniu i magicznej diecie cud. W tym nadmiarze informacji po prostu można się pogubić.

Niestety: skutki drastycznych diet, obsesji na punkcie wagi, kaloryczności diety potrafią być opłakane i często kończą się zaburzeniami odżywiania. Dodatkowo w szkołach nie ma zajęć praktycznych dotyczących odżywiania – nie tylko podstaw bilansowania diety, brakuje także rozmów z psychologami o zaburzeniach odżywiania.

Jesteś certyfikowanym profesjonalistą Medycyny Stylu Życia. Co to w ogóle oznacza i co w Twoim życiu dało zdobycie tego tytułu?

Medycyna Stylu Życia (MSŻ) to dziedzina medycyny, która w oparciu o dowody naukowe wykorzystuje kompleksowe zmiany codziennych zachowań w celu zapobiegania chorobom, odwracania ich skutków oraz wspierania procesu ich leczenia. Zmiany tych zachowań koncentrują się głównie w sześciu obszarach, do których należą: palenie tytoniu (i inne używki), odżywianie, aktywność fizyczna, radzenie sobie ze stresem, sen i wsparcie społeczne. Certyfikacja, jako IBLM Diplomate, oznacza posiadanie wyspecjalizowanej wiedzy w praktyce medycyny stylu życia. Egzamin zdaje się w języku angielskim, składa się on ze 150 pytań z następujących zagadnień: wprowadzenie do MSŻ, fundamenty zmiany zachowań zdrowotnych, kluczowe procesy kliniczne w MSŻ, zdrowie lekarza i jego rola, nauka o żywieniu, ocena i zalecenia, nauka o aktywności fizycznej i zalecenia, dobrostan psychiczny i emocjonalny, ocena i interwencje, medycyna snu i interwencje, interwencje związane z zaprzestaniem palenia oraz ekspozycją na inne substancje toksyczne, rola relacji międzyludzkich i psychologii.

Zdobycie certyfikatu jest moim osobistym powodem do dumy. Egzamin był jednym z najtrudniejszych, jakie miałam okazję zdawać w swoim życiu, a nauka do egzaminu kosztowała mnie wiele wyrzeczeń. Materiał, jaki miałam okazję przyswoić, zmienił całkowicie moje podejście do profilaktyki zdrowotnej oraz leczenia chorób przewlekłych. Zdobytą wiedzę niejednokrotnie „przemycam” podczas obsługi pacjentów – zarówno w aptece, jak i w gabinecie.

Przetarłam szlaki, dołączyłam do grona 30 profesjonalistów ochrony zdrowia, przede wszystkim lekarzy, i mam nadzieję, że niedługo nie będę jedynym farmaceutą w gronie IBLM Diplomates w Polsce.

Jesteś częścią zespołu przychodni specjalistycznej w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie pracujesz jako doradca żywieniowy. Czym zajmujesz się w tej pracy i kim są Twoi pacjenci?

Moi pacjenci to osoby borykające się z insulinoopornością, otyłością, PCOS, zaburzoną relacją z jedzeniem. W swojej pracy opieram się na holistycznym podejściu do pacjenta i jego problemów żywieniowych, koncentrując się zarówno na aspekcie zdrowotnym, jak i psychologicznym, dążąc do osiągnięcia trwałych zmian nie tylko w zakresie żywienia, ale również w pozostałych filarach stylu życia, takich jak: sen, aktywność fizyczna, regulacja stresu, higiena snu, relacje społeczne, unikanie używek. Wykorzystując elementy dialogu motywującego oraz psychologii pozytywnej, wspieram pacjentów na każdym etapie zmiany, pomagając odzyskać pewność siebie i poczucie skuteczności.

Jako farmaceuta oferuję dostosowanie planu żywieniowego do farmakoterapii w celu osiągnięcia zamierzonych celów terapeutycznych. Wplatając w plan wizyty elementy medycyny kulinarnej, uczę, jak wiedzę z zakresu dietoterapii przekształcić w praktykę (rozmowa o codziennych zakupach, nauka czytania etykiet, przygotowanie i planowanie posiłków, ich przechowywanie i wspieranie nurtu „zero waste”).

Jak łączysz tę pracę z pracą w aptece? Czy zdarza się, że oba te zajęcia w jakiś sposób się przenikają lub uzupełniają?

Nie ukrywam, że codzienna praca z pacjentem w aptece ułatwiła mi kontakt z pacjentami w gabinecie. Jednocześnie dodatkowa wiedza, jaką zdobyłam w ramach certyfikacji czy studiów podyplomowych, pomaga mi w pełni „zaopiekować” się za pierwszym stołem pacjentem, dając mu pełen serwis – nie tylko informacje o leku, lecz również wzmiankę o zaleceniach dietetycznych, źródłach mikro- i makroskładników z diety, wzmiance i rozmowie o stylu życia, dopełnienia procesu leczenia choroby przewlekłej motywowaniem do zmiany codziennych nawyków.

Czy Twoim zdaniem farmaceuci po ukończeniu studiów powinni się dalej dokształcać i specjalizować? Często spotykam się z poglądem, że przyszłością farmacji jest ewolucja farmaceuty w kierunkach pozwalających na bardziej kompleksowe zajmowanie pacjentem i wychodzenie z tymi umiejętnościami poza aptekę (farmacja kliniczna, indywidualne praktyki farmaceutyczne). Co o tym sądzisz?

Mam wrażenie, że od farmaceutów oczekuje się wiedzy o nieograniczonym zasięgu: od prawa farmaceutycznego, prawa pracy, po bieżącą wiedzę zgodną z EBM, wytycznymi, bycie na bieżąco z tym, co poleca Goździkowa w kolejnej reklamie czy też bycia wszechstronnie uzdolnionym – i do receptury, szczepień, obsługi pacjenta, zarządzania magazynem aptecznym i wieloma innymi umiejętnościami. Ja wybrałam drogę dokształcania się w dziedzinach, które mnie osobiście interesowały – najpierw były to studia podyplomowe z zakresu badań klinicznych, farmakoekonomiki, później dojrzałam do decyzji wyjścia poza schemat – psychodietetyki i certyfikacji w MSŻ. Każdy ma prawo wyboru własnej ścieżki rozwoju i nie uważam, że farmaceuci coś powinni, ale z własnego doświadczenia wiem, że specjalizowanie się w konkretnej dziedzinie wnosi do codziennej pracy dużo satysfakcji.

Dlatego kibicuję koleżankom i kolegom, którzy szczepiąc, doszli do perfekcji, są mistrzami receptury, potrafią rozwikłać interakcyjne zagadki, są częścią zespołów terapeutycznych w szpitalach, przygotowują leki cytostatyczne, żywienie pozajelitowe, którzy piszą artykuły, ebooki, tworzą kontenty prozdrowotne, propagują wiedzę z zakresu fitoterapii czy też są redaktorami, autorami książek, wykładowcami, pracują w firmach farmaceutycznych itd.

Na koniec chciałbym poprosić cię o recenzję najpopularniejszych diet, które aktualnie zdobywają internet. Których z nich, Twoim zdaniem, warto się wystrzegać?

Jeśli miałabym wymienić diety, których zdecydowanie nie polecam, to na pewno byłyby to diety tasiemcowe, diety o bardzo niskiej wartości kalorycznej, dużo niższej niż PPM (podstawowa przemiana materii), diety sokowe, diety jednoskładnikowe, diety opierające się na zakazach. Z ostrożnością podchodzę również do diet, które w znaczny sposób eliminują jeden z makroskładników bez podstaw medycznych.

Jako że jestem zafascynowana psychologią pozytywną, to zamiast o złych dietach, wspomnę o tych wartych uwagi i zatrzymania się na dłużej – nawet na całe życie. Są to między innymi: dieta DASH (dietary approach to stop hypertension), dieta śródziemnomorska, dieta planetarna (fleksitariańska). Najważniejsze, by znaleźć swoje dietetyczne katharsis – taki model odżywiania spośród tych mających największe dowody skuteczności w badaniach klinicznych (i nie, nie mówię o dowodach anegdotycznych typu: sąsiadce znajomej mojej siostry pomogło, więc to na pewno jest dobre i dla mnie) zagwarantuje nam jak najlepszą jakość życia, a jednocześnie pozwoli nam lubić to, co jemy. I wracając do pierwszego pytania, odwrócę nieco powiedzenie i powiem: „Bądź uważny w tym, co jesz”, a kiedy zdarzy się małe odstępstwo, nie miej wyrzutów sumienia, nie obwiniaj się. Idź na żwawy spacer, pozachwycaj się naturą, zadzwoń do babci, posłuchaj fajnego podcastu. A rano zacznij od nowa…


Agnieszka Stankiewicz

Farmaceutka od 12 lat pracująca w aptece otwartej, członek Rady Lubuskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, członek Komisji ds. Opieki Farmaceutycznej (podzespół Nowy Lek), absolwentka studiów podyplomowych na UM w Poznaniu „Psychodietetyka z elementami immunologii”, od grudnia 2021 – certyfikowany profesjonalista Medycyny Stylu Życia. Od marca 2022 r. jest częścią zespołu przychodni specjalistycznej w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie pracując jako doradca żywieniowy, psychodietetyk, opiera się na holistycznym podejściu do pacjenta i jego problemów żywieniowych. Koncentruje się zarówno na aspekcie zdrowotnym, jak i psychologicznym, dążąc do osiągnięcia trwałych zmian nie tylko w zakresie żywienia, ale również w pozostałych filarach stylu życia (sen, aktywność fizyczna, regulacja stresu, higiena snu, relacje społeczne, unikanie używek). Jest fanką i propagatorką medycyny kulinarnej – nowej, popartej badaniami naukowymi dziedziny, w której sztuka jedzenia i gotowania przenika się z medycyną.

©MGR.FARM


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Łukasz Waligórski, Odpowiednia dieta może zmienić życie, MGR.FARM, nr 3/2022 (43), str. L20-L23
Redakcja mgr.farm

Czy podróże mogą być przyczyną wzdęć? A i owszem!

5 czerwca 202309:22

Właśnie w tej sprawie pojawił się w naszej aptece Pan Łukasz, który jutro wylatuje wraz z żoną na wycieczkę do Rzymu. Pan Łukasz co roku udaje się do Włoch, a jako osoba młoda i mocno aktywna lubi wraz z małżonką dużo zwiedzać, a przy tym próbować nowych potraw. Nauczony jednak poprzednimi doświadczeniami chce zawczasu wyposażyć się w preparat, który pomoże mu
w przypadku pojawienia się wzdęć. Kuchnia włoska z zasady bogata jest w węglowodany, które
u pacjenta i jego żony wywołują dyskomfort i uczucie pełności w brzuchu. Sam lot też nie pozostaje bez wpływu na stan ich przewodu pokarmowego. Pan Łukasz prosi zatem o produkt, który pozwoli na szybką ulgę od wzdęć, aby wraz z żoną mógł cieszyć się urlopem i wakacjami, a wizyty w restauracjach były przyjemnością, a nie uciążliwym obowiązkiem.
Co w takiej sytuacji można polecić Panu Łukaszowi?

OPIS DOLEGLIWOŚCI I ICH MOŻLIWE PRZYCZYNY

Problem, z jakim mierzy się Pan Łukasz to nic innego jak wzdęcia, które wbrew pozorom dotykają sporą część społeczeństwa [2]. Pomimo faktu, że obecność gazów w przewodzie pokarmowym jest fizjologiczna, to ich nadmiar lub utrudnione usuwanie może prowadzić do nieprzyjemnych dolegliwości, tj. wzdęć [2].  Tzw. gazy jelitowe powstają na drodze procesów trawiennych, głównie
w wyniku fermentacji bakteryjnej przez obecną w przewodzie pokarmowym mikroflorę jelitową [2].
W normalnych warunkach gazy jelitowe są w zdecydowanej większości eliminowane (poprzez odbyt, odbijanie lub inne alternatywne szlaki wykorzystujące mikroflorę jelitową) [2,3]. 

W sprzyjających temu warunkach ilość wytwarzanych gazów jelitowych może jednak przewyższać procesy ich eliminacji. Mówimy wówczas o tzw. wzdęciach, które pacjenci odczuwają jako uczucie pełności, rozdęcie i ogólny dyskomfort w obrębie brzucha [2,4]. Do sprzyjających warunków zaliczyć należy przede wszystkim niewłaściwą i nieregularną dietę [5]. Warto jednak wiedzieć, że wzdęcia mogą być też wynikiem zmiany diety, np. wynikającej z podróży [1]. Taka zmiana przyjmowanego pokarmu może negatywnie wpływać na procesy trawienia, czego efektem będą uciążliwe wzdęcia. Wśród składników pożywienia, które zdecydowanie sprzyjają wzdęciom są m.in. węglowodany, których nadmiar może w jelitach ulegać fermentacji i powodować nadprodukcję gazów jelitowych [1]. Biorąc pod uwagę wspomniane podróże warto też wiedzieć, że już sam lot samolotem może sprzyjać powstawaniu wzdęć, co ma związek ze spadkiem ciśnienia podczas lotu [6]. Organizm reaguje na tę sytuację m.in. nadmierną produkcją gazów jelitowych, co pacjenci odczuwają jako wzdęcia.

MÓWISZ WZDĘCIA – MYŚLISZ SYMETYKON

Pomimo tego, że wzdęcia nie są schorzeniem zagrażającym życiu i zdrowiu, to potrafią skutecznie uprzykrzyć życie i radykalnie obniżyć komfort codziennego funkcjonowania. W kontekście problemów z przewodem pokarmowym wynikających z podróży pacjenci nierzadko sięgają po preparaty probiotyczne. Warto jednak podkreślić, że probiotyki posiadają udokumentowane działanie
w przypadku biegunki podróżnych, biegunki po antybiotykoterapii, czy też wspomagająco
w zaparciach [7]. W redukcji wzdęć i związanych z nimi objawów, probiotyki posiadają dowody naukowe ograniczone do pojedynczych, konkretnych szczepów – i to w ramach terapii IBS [1].

Sprawdzoną substancją, działającą bezpośrednio na przyczynę dolegliwości (czyli na pęcherzyki gazów jelitowych) jest symetykon [2,8]. Symetykon poprawia komfort pacjentów poprzez ułatwienie eliminacji gazów jelitowych – związek ten zmniejsza napięcie powierzchniowe pęcherzyków powietrza w obrębie jelit, a to z kolei pozwala je efektywniej usuwać z organizmu [8].
Symetykon posiada długą historię stosowania (po raz pierwszy w terapii wzdęć został użyty w 1952 roku) [8]. Jako substancja działająca tylko w obrębie jelit odznacza się dobrym profilem bezpieczeństwa, a obecne w literaturze badania potwierdzają zasadność jego stosowania
w niwelowaniu wzdęć, a także w przygotowaniu do badań obrazowych [8,9].

REKOMENDACJA DLA PANA ŁUKASZA

W omawianym przykładzie mamy do czynienia z przypadkiem pacjenta, który w wyniku podróży
i zmiany stosowanej diety musiał zmierzyć się z problemem wzdęć. Tego typu przypadłość nie jest niczym nadzwyczajnym w całym przekroju populacji. Dlatego też warto mieć świadomość jak efektywnie pomagać takim pacjentom.
Rekomendacją dla Pana Łukasza może być preparat Ulgix Wzdęcia Max. Produkt ten zawiera symetykon, substancję dobrze znaną i sprawdzoną w zwalczaniu uciążliwych wzdęć.[10]

Tym co wyróżnia go na tle innych preparatów jest dawka substancji aktywnej. W 1 kapsułce preparatu Ulgix Wzdęcia Max znajduje się aż 240mg symetykonu, co jest znacznie większą ilością niż w innych produktach [10]. Pacjenci zatem mają możliwość przyjęcia mniejszej liczby kapsułek, a dla większości
z nich (zwłaszcza dla osób starszych) taka możliwość jest niezwykle ważna.

Ulgix Wzdęcia Max pozwala na szybką i maksymalną ulgę od wzdęć i doskonale sprawdza się
w przypadkach nadmiernego gromadzenia się gazów w żołądku i jelitach [10]. Dlatego też dla pacjentów, u których pojawi się uczucie pełności, silne wzdęcia czy też odbijanie Ulgix Wzdęcia Max to trafiony produkt, pozwalający na maksymalnie szybką ulgę.[11]

Literatura:

  1. Anna Jackowska, Aleksy Łukaszyk, Wzdęcia – mity i fakty, Przegląd Gastroenterologiczny 2008;3(5): 243-246
  2. Paulina Gulbicka, Marian Grzymisławski, Wzdęcia brzucha – najczęstsze przyczyny i postępowanie, Piel. Zdr. Publ. 2016,6,1,69-76
  3. Marta Słomka, Ewa Małecka -Panas, Wzdęcia i odbijania, Pediatr Med. Rodz 2011,7(1), 30-34
  4. Piotr Eder, Kamila Stawczyk-Eder, Liliana Łykowska-Szuber, Iwona Krela-Kaźmierczak, Krzysztof Linke, Wzdęcie – ważny i powszechny problem kliniczny w codzienne praktyce lekarskiej, Prz Gastroenterol 2012;7(4): 197-202
  5. Anna Zielińska, Ocena zależności między sposobem odżywiania a dolegliwościami u osób z zaburzeniami czynnościowymi przewodu pokarmowego, Piel. Zdr. Publ. 2014,4,3,227-237
  6. Hans C. Pommergaard, et.al., Flatulence on airplanes: just let it go, NZMJ 15 February 2013, Vol 126, No 1369
  7. Hanna Szajewska, Praktyczne zastosowanie probiotyków, Gastroenterologia Kliniczna 2014, tom 6, nr 1, 16-23
  8. Konrad Lewandowski, Magdalena Kaniewska, Agnieszka Świątek, Grażyna Rydzewska, Symetykon – możliwe zastosowania w praktyce klinicznej i samoleczeniu, Lekarz POZ 3/2021
  9. Remy Meier, Michael Steuerwald, Review of the therapeutic use of simethicone in gastroenterology, Schweiz. Zschr. GanzheitsMedizin 2007;19(7/8):380-387
  10. https://ulgix.pl/ulgix-wzdecia-max/?gclid=CjwKCAiAmJGgBhAZEiwA1JZolm3xvxQ27wzoBm-4A9E-AYUP-E0euqxEW8PT0q_0yOpbiUOsItvakBoCSbgQAvD_BwE
  11. https://www.nhs.uk/medicines/simeticone/about-simeticone/

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]