REKLAMA
pt. 8 grudnia 2023, 08:01

Pacjenci powinni zaopatrzyć się w te leki na zapas. Od 1 stycznia ceny poszybują…

Od 1 stycznia 2024 r. zmienia się sposób refundacji leków recepturowych, wykonywanych w aptekach przez farmaceutów. Jest niemal pewne, że ich koszt dla pacjentów wzrośnie… nawet kilkukrotnie. Farmaceuci ostrzegają i zachęcają pacjentów, do zaopatrywania się w nie na zapas. Mają czas do końca grudnia. Sytuacja może dotyczyć nawet 1 mln pacjentów…

Zmiana wysokości taxa laborum miała wejść w życie 1 stycznia 2024 r. jednak rozporządzenia w tej sprawie nie opublikowano w Dzienniku Ustaw (fot. Shutterstock)
Ile Ci pacjenci zapłacą za swoje leki od 1 stycznia? Na to pytanie nikt dziś nie zna odpowiedzi (fot. Shutterstock)

Już 1 stycznia zaczną obowiązywać limity finansowania surowców wykorzystywanych do wykonywania w aptekach leków recepturowych. Ich wprowadzenie oznacza, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie już finansował całego kosztu wykonania takiego leku. Jeśli apteka wykorzysta do jego przygotowania surowiec zakupiony w cenie wyższej od kwoty limitu, to pacjent zapłaci różnicę między nimi. Ile dokładnie? Tego na ten moment nikt nie wie. Kwota ta zostanie pacjentowi doliczona do „standardowej” opłaty ryczałtowej i może różnić się pomiędzy aptekami.

Wykaz limitów finansowania składników leków recepturowych, które NFZ opublikował pod koniec listopada, wywołał burzę wśród farmaceutów. Twierdzą oni, że ustalone przez Fundusz kwoty limitów są zaniżone, w stosunku do cen rynkowych. Limity wyznaczane są niemal automatycznie, na poziomie 15 percentylu z rozkładu cen składników z poprzedniego roku. I tutaj w ocenie ekspertów tkwi problem. Oparcie wyliczeń na danych z 2022 roku nie uwzględnia wzrostu cen surowców, spowodowanego chociażby inflacją.

Opublikowany przez NFZ wykaz limitów finansowania składników receptury spotkał się też z ostrą reakcją firmy Amara – czołowego dostawcy i wytwórcy surowców recepturowych. Jej prezes – Magdalena Bogucka – w piśmie do Funduszu zapowiedziała, że od 1 stycznia zostaje „zmuszona do wstrzymania wytwarzania substancji czynnych i wprowadzania ich do obrotu w ustalonych wartościach”.

Podwyżki dla pacjentów nie są związane tylko z nowym mechanizmem refundacji leków recepturowych. Od 1 stycznia ulegnie bowiem zmianie także wysokość wspomnianego ryczałtu, jaki pacjent płaci za lek recepturowy. Aktualnie wynosi on 18 zł. Stawka ta wynika z wysokości minimalnego wynagrodzenia, ustalanego przez Radę Ministrów. To z kolei od początku roku wzrośnie do 4 242 zł. Ryczałt za lek recepturowy stanowi 0,50% tej kwoty, stąd od 1 stycznia wyniesie on 21,20 zł.

1,12 mln pacjentów

Narodowy Fundusz Zdrowia na swoich stronach przedstawił niedawno dane dotyczące refundacji leków recepturowych. Wskazywał przede wszystkim na wyłudzenia i nadużycia, jakie miały miejsce w tym obszarze, na przestrzeni ostatnich lat. To one stały się głównym powodem zmian w zasadach refundacji leków recepturowych i wprowadzenia mechanizmów zapobiegających patologiom, kosztującym budżet nawet kilkaset milionów złotych rocznie.

W 2012 roku Fundusz na refundację receptury przeznaczył niecałe 180 mln zł. Tymczasem w 2022 roku było to już ponad 550 mln. W tym samym czasie liczba pacjentów stosujących leki recepturowe spadła o połowę. W 2012 roku było ich 2,2 mln, a w 2022 – 1,12 mln.

Ta ostatnia liczba pokazuje jednocześnie, jak dużej rzeszy pacjentów będą dotyczyć wprowadzane od 1 stycznia zmiany. To ponad 1,12 miliona pacjentów, którzy w ubiegłym roku korzystali z leków recepturowych, wykonywanych w aptekach przez farmaceutów. Są wśród nich osoby, który lekarze doraźnie przepisali różnego rodzaju maści, proszki czy syropy.

Są jednak w tym gronie też i tacy pacjenci, którzy na leki recepturowe są wręcz skazani. To dzieci chorujące na krzywicę hipofosfatemiczna, gdzie lek recepturowy jest podstawową i jedyną dostępną farmakoterapią. W tym gronie są też dzieci cierpiące na krótkowzroczność, stosujące krople do oczu z atropiną w stężeniu 0,01%. Również dla części chory z łuszczycą jedynym ratunkiem są maście z cygnoliną i kwasem salicylowym.

Od 1 stycznia będzie drożej – to jest pewne

Ile Ci pacjenci zapłacą za swoje leki od 1 stycznia? Na to pytanie nikt dziś nie zna odpowiedzi. Pewne jest, że nie będzie to już 18 zł za opakowanie – jak do tej pory. Część producentów substancji recepturowych zapowiada obniżenie cen, tak by dopłaty pacjentów nie ograniczały im dostępu do terapii. Trzeba jednak pamiętać, że apteki ciągle dysponują zapasami surowców, które w pierwszej kolejności powinny zostać wykorzystane, zanim dokonają zakupów kolejnych.

– Apteki wciąż mają spory zapas surowców, które zakupione były w cenach znacznie wyższych od limitów ustalonych przez MZ. W tej chwili nie ma żadnych deklaracji ze strony hurtowni i producentów i dystrybutorów, że posiadane przez apteki surowce zostaną przecenione. Może się zatem zdarzyć, że na początku roku pacjentów będzie czekała w aptece niemiła niespodzianka i zamiast 18 zł, jak to było w 2023 roku, za ten sam lek magistralny pacjent będzie musiał zapłacić nawet kilkaset zł – mówi mgr farm. Arkadiusz Przybylski z portalu Receptura.pl.

Jako przykład podaje etanolowy roztwór detreomycyny i hydrokortyzonu może kosztować pacjenta nawet 400 zł. Kilkadziesiąt złotych trzeba będzie też zapłacić za prostą maść z hydrokortyzonem.

Lepiej zrobić zapasy?

Farmaceuci przyznają, że to jedna z tych sytuacji, gdy pacjenci powinni rozważyć zrobienie zapasu swojego leku, by móc kontynuować terapię. Przynajmniej do czasu, gdy sytuacja na rynku się ustabilizuje. Eksperci wskazują na konkretne grupy pacjentów, którzy mogą to zrobić.

– Dlatego warto, by pacjenci, którzy przewlekle przyjmują lub stosują  leki robione zrobili w grudniu zapas tych preparatów, których oczywiście okres przydatności na to pozwala. Tyczy się to proszków dzielonych, roztworów bezwodnych, maści bezwodnych, leków konserwowanych – mówi mgr farm. Arkadiusz Przybylski.

Wtóruje mu mgr farm. Konrad Okurowski z portalu rx.edu.pl, który wskazuje, że kluczowa jest trwałość takiego leku. Niektóre z nich po prostu nie mogą być przechowywane na zapas.

– Pacjenci, którzy stosują na stałe leki recepturowe, żeby zabezpieczyć się przed wyższą ceną leku, powinni w miarę możliwości zaopatrzyć się na zapas. Niemniej nie każdy lek można przechowywać bez ryzyka dłużej niż 30 dni. Zrobienie zapasu może dotyczyć np. kropli z atropiną w butelkach z wewnętrznym systemem zachowującym jałowość do 6 m-cy od wykonania i 30 dni po otwarciu. Kolejnym przykładem leku mogą być proszki z sildenafilem. Z maści można rozważyć ewentualnie tylko te bezwodne. Myślę, że apteki znają swoich stałych pacjentów i mają z nimi dobry kontakt, więc wystarczy przyjrzeć się historii i przekazać sugestie odpowiednim osobom – mówi Okurowski.

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]