– Czym mniej przychodu [z leków refundowanych] jest dla aptek, firm farmaceutycznych i hurtowni, to przepychamy te pieniądze do innych kategorii, czyli na leki pełnopłatne, na receptę, OTC, suplementy, kosmetyki itp. Tu pacjent zapłaci więcej, bo gdzieś musimy się utrzymać. Czy rzeczywiście powinno to tak wyglądać? – pytał ekspert.
Jak wskazał, firma PEX PharmaSequence przeprowadziła symulację, z której wynikało, że apteki nie byłyby w stanie utrzymać się wyłącznie ze sprzedaży leków refundowanych (czytaj również: Rentowność aptek w latach 2011–2018. Raport, konferencja i dyskusja…).
– W 2012 powstała tabelka marż degresywnych i określono poziom ryczałtu. Do tej pory nie uległo to zmianie. Moim zdaniem, ta tabelka powinna ulec zmianie. Skąd to finansować? To jest kwestia priorytetów. Mamy Krajowy Plan Odbudowy, Narodowy Plan dla Zdrowia i inne mechanizmy, które mogą podnieść rentowność, np. opieka farmaceutyczna, ale czy jest to substytut tego, co jest w tabelce marż degresywnych? Wydaje mi się, że nie – mówił ekspert.
Apteki adaptują się do zmian
Jarosław Frąckowiak zwrócił uwagę, że ostatni rok sporo zmienił na rynku aptecznym i w sposobie zarządzania aptekami. Jeszcze do niedawna uważano, że sposobem poprawiania rentowności aptek, jest ograniczania wielkości magazynu i odpowiednie zarządzanie nim. Mowa tutaj przede wszystkim o unikaniu przecen leków refundowanych i utrzymywaniu minimalnego stanu magazynowego. Pandemia zmieniła jednak sposób w jaki pacjenci korzystają obecnie z aptek. To z kolei wymusiło zmiany ich funkcjonowaniu.
– Pacjent teraz rzadziej udaje się do apteki. COVID to zmienił. Kiedyś nierzadko spotykaną liczbą było 2,2 mln wizyt dziennie. Teraz jak dochodzimy do 2 milionów to są te „duże liczby”. Wydajemy w tych aptekach znacznie więcej pieniędzy. Koszyk kosztuje tyle, ile kosztował w dniach marca rok temu, kiedy wszyscy Polacy poszli do aptek i trzeba było 20 milionów osób obsłużyć. To jest nawet 80 złotych z doliczeniem refundacji i to się utrzymuje. To jest to signum temporis – mówił ekspert.
Pacjenci chodzą do aptek rzadziej, ale kupujemy więcej i płacą więcej – za co m.in. odpowiedzialne są podwyżki cen. Jak to wpływa na apteki?
– Magazyny rosną i rośnie asortyment. Dlaczego? Dlatego, że jeśli pacjent nie znajdzie produktu, którym jest zainteresowany, to pójdzie do innej apteki. Bardzo szybko aptekarze dostosowali się do tego, co jest potrzebne na danym rynku i o co ludzie pytają – mówił Jarosław Frąckowiak w programie „Kwadrans z farmacją”.
©MGR.FARM










