Rząd domaga się renegocjacji umowy z firmą Pfizer. Do Polski ma dotrzeć wkrótce dostawa szczepionek przeciw COVID-19 warta 6 mld zł (67 mln dawek), tymczasem w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych zalega jeszcze 25 mln dawek. Popyt na szczepienia drastycznie zmalał w ostatnim czasie i wiele krajów stanęło przed wizją utylizacji leku wartego miliardy.
– W tej sprawie Mateusz Morawiecki napisał do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Proponuje kilka rozwiązań: przesunięcie dostaw szczepionek lub rozłożenie ich na 10 lat. W grę wchodzi też zamiana na inne produkty medyczne tej samej firmy – podaje Dziennik Gazeta Prawna.
Do tej pory w Polsce podano 54 mln dawek szczepionki. Obecnie liczba dziennych szczepień przeciw COVID-19 nie przekracza 10 000. Podaży tej nie zwiększył także napływ uchodźców z Ukrainy (czytaj również: stycznia w aptekach padł rekord. Ponad 35 000 szczepień!).
– Jak informował podczas zeszłotygodniowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia wiceminister Waldemar Kraska, mimo że zaoferowaliśmy uchodźcom darmowe szczepienia dla dzieci powyżej piątego roku życia i dla dorosłych, skorzystało z niego tylko 25 tys. osób. To ok. 1 proc., zakładając, że granice przekroczyło 2,5 mln osób z Ukrainy. I niewiele wskazuje na to, żeby ta liczba miała się radykalnie zwiększyć – informuje DGP.
Obecna sytuacja oznacza, że jeśli do Polski dotrą nowe dostawy szczepionek, to zdecydowana większość z nich się zmarnuje. Stanie się tak nawet, jeśli Ministerstwo Zdrowia zarekomenduje podawanie czwartej dawki, do której na razie typowane są osoby po 80. roku życia (czytaj również: Brytyjczycy nadal zainteresowani przyjęciem dawki wzmacniającej szczepionki przeciw COVID-19).
Rozmowy na temat zmian w dotychczasowych umowach z Pfizerem i Komisją Europejską na razie nie wskazują żeby firma chciała ustąpić i zrezygnować z możliwych zarobków związanych ze sprzedażą szczepionki.
Źródło: ŁW/DGP










