REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 5 października 2022, 12:33

Przewidywanie katastrof, demagogia i żądania. Minister Zdrowia o stanowisku Podkarpackiej ORA

W połowie lipca Podkarpacka Okręgowa Rada Aptekarska wydała stanowisko, w którym przedstawiła zarzuty i daleko idące postulaty dotyczące funkcjonowania rynku aptecznego. Okazuje się, że resort zdrowia odniósł się do nich po interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Odpowiedź Ministra jest bezlitosna…

Ministerstwo zdrowia w warszawie
Minister bezlitośnie wytknął farmaceutom demagogię, przewidywanie katastrof i działanie we własnym interesie (fot. MGR.FARM)

REKLAMA

Obecność farmaceuty w aptece to kwestia etyki

Jednym z postulatów zgłaszanych przez Podkarpacką ORA w stanowisko było wprowadzenie  mechanizmów kontroli obecności farmaceutów w aptekach w godzinach ich otwarcia oraz przeniesienia odpowiedzialności w przypadku braku obecności farmaceutów z kierowników aptek na ich właścicieli. W ocenie Macieja Miłkowskiego jest to postulat „dość zaskakujący”.

– Obowiązek zapewnienia obecności farmaceuty w aptece już bowiem teraz spoczywa na podmiocie ją prowadzącym, więc w tym zakresie postulat jest niezrozumiały. Po wtóre, nie wskazuje się jako głównego problemu tego, że sytuacje nieobecności mają w praktyce miejsce (i jako takie powinny podlegać odpowiedzialności dyscyplinarnej, która skądinąd sprawowana jest w ramach struktur samorządu zawodu farmaceuty), tylko tego, że przepisy są w tym zakresie nieprecyzyjne, czy wręcz, że istnieje w tym zakresie stan pewnej luki prawnej. A jest to przecież również problem etyki zawodowej, co w piśmie OIA się pomija – twierdzi wiceminister.

Dodatkowo zdaniem Macieja Milkowskiego postulat ten zdaje się być wewnętrznie sprzeczny, gdyż z jednej strony wskazuje na konieczność wprowadzenia określonych mechanizmów kontrolnych (z czego wniosek, że takowe nie istnieją i nie funkcjonują). Zaś z drugiej strony wskazuje na konieczność przeniesienia odpowiedzialności za nieobecność farmaceuty w aptece w godzinach jej otwarcia z kierownika apteki (z czego wniosek, że kontrola taka istnieje, a przynajmniej, że istnieją ku niej podstawy prawne) na podmiot prowadzący aptekę (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia nie odpowie na pismo o „korporacyjnym establishmencie”).

– W istocie przepisy Prawa farmaceutycznego, które w art. 92 formułuje ww. obowiązek obecności farmaceuty aptece, nie wiąże wprost i jednoznacznie odpowiedzialności za naruszenie ww. wymogu, z osobą kierownika apteki. Takie działanie kierownika apteki może być rozpatrywane przede wszystkim na gruncie odpowiedzialności zawodowej czy dyscyplinarnej i w tym zakresie to OIA należałoby zapytać o jej działania, ich skalę i częstotliwość, w tym w zakresie faktycznie wymierzanych kar za sprzeniewierzenie się zasadom etyki i deontologii zawodowej – uważa wiceminister.

Brak farmaceuty i cofnięcie zezwolenia

Zdaniem Macieja Miłkowskiego bardziej naturalnym wydaje się, wbrew temu co twierdzi Izba, wiązanie omawianego naruszenia obowiązku, z odpowiedzialnością podmiotu prowadzącego aptekę. Skoro brak dawania rękojmi należytego prowadzenia apteki jest podstawą odmowy wydania zezwolenia na prowadzenie apteki, „to zasadnym jest przyjąć, że również jej utrata może w określonej konsekwencji skutkować cofnięciem zezwolenia”. Nie wprost, a raczej wskutek zajścia okoliczności wymienionych w art. 120 ust. 1 ww. ustawy w zakresie naruszenia wymagań obrotu lekiem, skutkujących wydaniem decyzji nakazującej usunięcie w określonym terminie stwierdzonych uchybień (czytaj również: Apteka traci zezwolenie za brak farmaceuty. Jak tłumaczył się kierownik?).

– Dodatkowo, w niektórych przypadkach (tj. w przypadkach zagrożeń określonych w ust. 2 tego samego artykułu) może również dojść do czasowego unieruchomienia apteki. Nieusunięcie w wyznaczonym terminie ww. uchybień, potencjalnie, acz w skrajnych przypadkach, może skutkować nawet ww. cofnięciem zezwolenia w oparciu o art. 37at przywoływanej ustawy z racji nieusunięcia stanu faktycznego lub prawnego niezgodnego z przepisami prawa regulującymi działalność gospodarczą objętą zezwoleniem, pomimo wezwania do jego usunięcia. W ocenie Ministra Zdrowia są to konsekwencje, które jak najbardziej dotyczą podmiotu prowadzącego aptekę – wskazuje Maciej Miłkowski.

REKLAMA
REKLAMA

Co do skutecznego mechanizmu kontroli obecności farmaceuty – w obecnych uwarunkowaniach funkcjonowania Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej, jedynym mechanizmem w tym zakresie jest przeprowadzanie kontroli. Wiceminister wskazuje, że bez wprowadzenia systemu ewidencjonowania czasu pracy farmaceutów, jedynym rozwiązaniem problemu naruszania obowiązku obecności farmaceuty w aptece w czasie jej otwarcia, byłoby w obecnym stanie prawnym zwiększenie częstotliwości przeprowadzania kontroli w aptekach (czytaj również: Petycja w sprawie kontroli obecności farmaceuty w aptece).

– Z czego OIA doskonale zdaje sobie sprawę. A wobec takiego zwiększenia samorząd mógłby kontestować jego fakt. Można mieć wątpliwości, czy aby celem postulatu zapisania wprost związku działania polegającego na naruszaniu art. 92 ustawy Prawo farmaceutyczne z konsekwencją w postaci odpowiedzialności wyłącznie podmiotu prowadzącego aptekę, jest to by dać podstawę nieodpowiadania kierownika apteki przed właściwymi władzami samorządu zawodowego za ww. nieobecność farmaceuty w aptece – zauważa wiceminister.

Apteki zarabiają wystarczająco?

Odnosząc się do innego punktu stanowiska PORA, Maciej Miłkowski zapewnił, że Minister Zdrowia planuje uwzględnić postulat podniesienia urzędowej marży detalicznej. Jednak ponieważ regulacja ta jest jednym z filarów obecnego systemu refundacji, to podwyższenie marż detalicznych musi być utrzymane w racjonalnych granicach.

– Za takim podejściem przemawia ważny interes publiczny w postaci konieczności zahamowania wzrostu budżetu płatnika publicznego, który był też wielokrotny wskazywany przez przedstawicieli szeroko pojętych władz publicznych, broniących brzmienia przepisów wynikających z art. 7 ustawy o refundacji (…), w czasie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym zakończonym postanowieniem z dnia 10 stycznia 2013 r. (sygn. akt K 36/11). Tak postrzegany interes publiczny należy brać pod uwagę szczególnie w obecnym czasie – wskazuje Miłkowski.

Jednocześnie w jego ocenie, jest znaną prawidłowością, że to nie leki refundowane, lecz leki nieobjęte refundacją ze środków publicznych, w tym leki OTC, a niezależnie od leków – również suplementy diety, są asortymentem aptecznym, na którym podmioty prowadzące apteki przede wszystkim, i najlepiej zarabiają (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi prac nad zmianami marż aptecznych. Są „dodatnie”…).

– Wydaje się przy tym, że zarabiają w stopniu uzasadniającym kontynuowanie działalności. Przemawia za tym fakt, że na krajowym rynku funkcjonuje, jak wcześniej wskazano, ok. 12 tys. aptek ogólnodostępnych, podczas gdy nic nie wskazuje, by problemem było, gdyby liczba ta oscylowała w granicach 2/3 obecnej. Przywodzi to do wniosku, że działalność polegająca na prowadzeniu aptek ogólnodostępnych nadal jest działalnością opłacalną, choć już nie w takim stopniu, jak miało to miejsce w okresie poprzedzającym uregulowanie runku ustawą refundacyjną, która częściowo sanowała rynek poprzez ukrócenie różnego rodzaju patologii w postaci np. programów lojalnościowych, inicjatyw typu „lek za grosik”, loterii nagród i innych podobnych wynaturzeń sztucznie napędzających konsumpcję poprzez uzależnianie danego pacjenta od usług określonych aptek – pisze wiceminister zdrowia.

W ocenie Ministra Zdrowia zgłaszany postulat to próba usankcjonowania stanu, w którym podmioty prowadzące apteki zarabiają na lekach nierefundowanych, ale również tych objętych refundacją ze środków publicznych. Miłkowski wskazuje, że inicjatywa ta „być może zostanie uwzględniona”, aczkolwiek w takim zakresie, aby co najwyżej rekompensować niską opłacalność obrotu aptecznego lekami refundowanymi.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA