REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 5 października 2022, 12:33

Przewidywanie katastrof, demagogia i żądania. Minister Zdrowia o stanowisku Podkarpackiej ORA

W połowie lipca Podkarpacka Okręgowa Rada Aptekarska wydała stanowisko, w którym przedstawiła zarzuty i daleko idące postulaty dotyczące funkcjonowania rynku aptecznego. Okazuje się, że resort zdrowia odniósł się do nich po interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Odpowiedź Ministra jest bezlitosna…

Ministerstwo zdrowia w warszawie
Minister bezlitośnie wytknął farmaceutom demagogię, przewidywanie katastrof i działanie we własnym interesie (fot. MGR.FARM)

REKLAMA

Skrócenie terminu wypłat było doraźne…

W stanowisku Podkarpackiej Okręgowej Rady Aptekarskiej znalazł się również postulat dotyczący skrócenia płatności przez NFZ aptekom i „zaprzestania praktyki kredytowania państwa przez prywatnych przedsiębiorców”. W ocenie wiceministra Miłkowskiego jest on „przejawem niewłaściwej diagnozy tego stanu”.

Zwraca on uwagę, że pierwotną przyczyną wyjątkowego skrócenia terminu płatności z minimum 14 dni, do maksymalnie kilku dni była epidemia COVID-19. W związku z nią Minister Zdrowia, w początkowej jej fazie, polecił Narodowemu Funduszowi Zdrowia szybsze realizowanie płatności. Było to oczekiwane przez środowisko aptekarskie oraz podmioty prowadzące apteki, któremu Minister Zdrowia i Fundusz wyszli naprzeciw.

Jak wyjaśnia wiceminister przez około 2 lata pracownicy Funduszu, przy występujących w jego strukturach ograniczonych możliwościach kadrowych, realizowali płatności w kilkukrotnie krótszych terminach, niż wynika to z przepisów obowiązującego ich prawa, a mianowicie z art. 46 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który stanowi, że apteki otrzymują refundacją nie częściej, niż co 14 dni.

– W tym kontekście zastanawia, z jakich względów stanowisko OIA jest tak jednostronne i sformułowane wyłącznie od strony oczekiwań aptek, a nie np. uwzględniające fizyczne możliwości realizowania płatności w ekstraordynaryjnym trybie przez dłuższy czas przez NFZ. Postulat, poniekąd również zarzut sugeruje mające mieć miejsce specjalne, nienaturalne wydłużenie terminu płatności, podczas gdy w istocie w ostatnich miesiącach nastąpiło przywrócenie wymagań pierwotnych, wyjściowych, mających – jak wyżej wskazano – formalne podstawy ustawowe, które w niezmienionym kształcie trwały przez wiele lat. Dlatego też ostatnie działania NFZ w kontestowanym przez OIA zakresie, należy postrzegać w kategoriach przywrócenia normalności, a tylko działanie sprzed 2 lat, polegające na skróceniu terminów płatności, należałoby oceniać jako wyjątkowe, doraźne i jedynie tymczasowe – wskazuje Maciej Miłkowski.

Termin 14 dni jest optymalny…

W przekonaniu wiceminister ustawowy termin płatności 14 dni nie jest długi, tylko optymalnie dobrany. Jest to czas, który „świadomy i racjonalny ustawodawca” przewidział jako niezbędny pracownikom oddziałów wojewódzkich NFZ na realizację procesu rzetelnego gospodarowania środkami finansowymi przeznaczonymi na opiekę zdrowotną, który z punktu widzenia interesów państwa stanowi jeden ze strategicznych obszarów dla realizacji ważnego interesu publicznego, jakim jest ochrona zdrowia i życia ludności.

Dodatkowo zwraca uwagę na fakt, że mające przed ok. 2 laty działania wychodzące naprzeciw oczekiwaniom, miało jednostronny charakter, gdyż były to oczekiwania i preferencje tylko jednej ze stron. Utrzymane zostały jej obowiązki i terminy ich wykonywania, a zwiększona presja czasowa nałożona została wyłącznie na Fundusz.

– Aktualnie Podkarpacka OIA oczekuje wprowadzenia, jako obowiązującego, stanu, który nie może być efektywnie wykonywany bezterminowo. Jedynym dającym się wyobrazić powodem takiego postulatu jest to, że jest to rozwiązanie dogodne dla podmiotów prowadzących apteki, ale jest przy tym nierealne, gdyż nie uwzględnia możliwości realizacyjnych po stronie NFZ. Należy zwrócić uwagę, że standard płatności w rozliczeniach gospodarczych jest przeważnie istotnie dłuższy. Nawet hurtownie farmaceutyczne informują, że termin płatności przez apteki jest dłuższy niż 14 dni, również przez podmioty szpitalne w których prowadzone są apteki szpitalne. Również możliwość fakturowania 2 razy w miesiącu jest wyjątkiem w normalnych transakcjach handlowych gdzie fakturowanie jest przeważnie miesięczne – wyjaśnia Maciej Miłkowski.

Walidacja e-recept

Wiceminister odniósł się też do żądania PORA dotyczącego walidacji e-recept, która w swoim stanowisku wskazywała, że potencjał farmaceutów należy skierować na pacjenta, a nie na błędy na nich.  W ocenie podkarpackich farmaceutów wystawiona e-recepta, która jest przyjmowana przez system P1 powinna być uznawana za receptę wystawioną poprawnie.

Zdaniem Macieja Miłkowskiego w zasadniczej większości przypadków problemy z receptami występują na poziomie już ich wystawiania, natomiast problemy na poziomie realizacji są najczęściej pokłosiem powyższego (czytaj więcej: Na bezbłędne e-recepty trzeba jeszcze poczekać. Wdrożenie walidacji przesunięte…).

– Farmaceuta realizujący receptę w aptece ma szereg możliwości by sanować wady na etapie preskrypcji, celem zrealizowania recepty pomimo określonych braków, czy błędów wystawionej recepty. Zabezpiecza to szereg przepisów zwłaszcza § 8 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2020 r. w sprawie recept. Farmaceuta ma prawo z nich korzystać, ale nie ma takiego obowiązku. Wszystkie one są ukierunkowane na realizację prawa podmiotowego pacjenta do otrzymania leku dostępnego wyłącznie na podstawie recepty – wyjaśnia wiceminister.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przekonuje „Minister Zdrowia przyjąłby z aprobatą możliwość zrezygnowania z ww. rozwiązań przydanych farmaceucie”. Zakończyłoby to wieloletni proces pozostawania przez Ministerstwo Zdrowia „adresatem niezadowolenia farmaceutów z tytułu korygowania nieprawidłowo wystawianych recept”.

– Rezygnacja z tych rozwiązań nie jest jednak możliwa, gdyż prawdopodobnie nie ma możliwości stworzenia systemu, który uwzględni wszelkie możliwe okoliczności i zmienne związane z wystawianiem recept, i który pozwoli na przyjęcie założenia, że wystawiona recepta w każdym przypadku nie wymaga następczej weryfikacji na poziomie apteki. Wydaje się, że takie też było przekonanie stojące za ww. przepisami pozwalającymi farmaceucie realizującemu receptę na pewną elastyczność zachowania. Dość powiedzieć, że istotna część tych przepisów wzięła się z sygnałów od samego środowiska farmaceutów, w tym reprezentującego ich samorządu, zgłoszonych w przekonaniu, że pewne korekty, w tym uzupełnienia, na recepcie przez farmaceutę są nieodzowne w praktyce i konieczne do uregulowania na poziomie przepisów prawnych – wskazuje Maciej Miłkowski.

Opłata za sprawdzenie autentyczności leku?

Podkarpacka Okręgowa Rada Aptekarska w swoim stanowisku zawarła taż postulat mówiący o wprowadzeniu systemu opłat za wykonywanie usługi sprawdzenia i kontroli autentyczności leków w systemie KOWAL. Taka opłata mogłaby wynosić  1 zł za każde
zeskanowane opakowanie.

– Nie jest wiadome, po raz wtóry, czym podyktowany jest postulat. Nie posiada on żadnego miarodajnego i dającego się przyjąć uzasadnienia, które w choć minimalnym stopniu uprawdopodabniałyby istnienie faktycznej potrzeby w postulowanym zakresie. Nie jest również wiadome, o jaki konkretnie „system opłat” chodzi OIA – komentuje wiceminister.

W jego ocenie uwaga PORA została sformułowana w tak ogólnikowy sposób, że mogłoby się wydawać, że chodzi po prostu o opłatę pobieraną od zeskanowania danego opakowania, a nie żaden system. Jego zdaniem postulat ten, jak szereg innych w stanowisku, podyktowany jest dążeniem do zwiększania zysków (czytaj również: KOWAL przypomina aptekom o wygasających certyfikatach dostępowych do PLMVS).

– Nie ma wyraźnych podstaw do pobierania opłat za zeskanowanie opakowania (czy mówiąc precyzyjniej, dokonania weryfikacji niepowtarzalnego identyfikatora leku oraz wycofanie go z systemu baz, w którym to procesie czynność zeskanowania opakowania jest jedynie elementem składowym praktycznej jego realizacji) w relewantnych przepisach prawa UE. Przepisy te, nie przewidują bowiem wynagradzania podmiotów dokonujących sprawdzeń w powyższym zakresie. Powyższe czynności to immanentny element procesu wydawania leków z apteki. Nie jest jasne, z jakich przyczyn akurat zeskanowanie opakowania poprzedzające jego wydanie, miałoby wiązać się z opłatą, podczas gdy każde inne wydawanie niewymagające tej skądinąd rutynowo wykonywanej czynności, czy nawet szerzej – wszelka inna niż wydawanie leku usługa farmaceutyczna, takiej opłaty ma nie wymagać – wskazuje wiceminister.

Zdaniem Macieja Miłkowskiego podkarpaccy farmaceuci nie uzasadnili tego, dlatego należy uznać powyższy postulat za nieznajdujący podstaw.

– Co więcej zaniepokojenie Ministra Zdrowia budzi fakt, ze przedstawiciele OIA nie rozumieją zasadnego celu wprowadzenia tej regulacji przez Unię Europejską chroniącą pacjenta ale i również apteki przed niebezpieczeństwem wprowadzenia w łańcuchu dystrybucji fałszywych leków. Dzięki wprowadzeniu tego systemu bezpieczeństwo pacjenta jest osiągnięte w krajach UE na bardzo wysokim poziomie, czego nie da się powiedzieć o innych rynkach i sygnałach i dowodach wskazujących na duży odsetek leków sfałszowanych sprzedawanych poza UE pacjentom – komentuje wiceminister.

Jego zdaniem w interesie samorządu aptekarskiego powinno być aby korzystać z mechanizmów chroniących zarówno pacjentów jak i same apteki przed sprzedawaniem leków z niewiadomego źródła.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA