REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 18 marca 2020, 13:20

Przez 4 lata prawie 4 tysiące farmaceutów musiało zamknąć swoje apteki

W TVP 1 w programie „Alarm!” dziennikarze podjęli temat nie nowy, ale ciągle aktualny – nierównej walki małych aptek z sieciówkami. Właściciele prywatnych placówek często muszą zamykać swój biznes, gdyż są brutalnie wycinani z konkurencji. A prawo wcale im nie sprzyja.

Sąd uznał, że kara za reklamę apteki nałożona przez WIF i podtrzymana przez GIF była zbyt wysoka dla aptekarki (fot. Shutterstock)
Mali aptekarze wskazują też, że sieci łamią przepisy, które mówią o zakazie reklamowania się (fot. Shutterstock).

Prowadzenie nie sieciowej apteki to żaden biznes, ale sztuka przetrwania – twierdzą gremialnie farmaceuci, którzy przegrywają w walce z sieciami. Nielegalne reklamowanie się, wynajmowanie magistrów farmacji do bycia słupami oraz wycinanie z dostaw to praktyki, które odbywają się na porządku dziennym.

REKLAMA

Bez szans na przebicie

Alina Fornal, farmaceutka z ponad 20-letnim stażem pracy, własną apteką i tysiącem pacjentów, 4 lata temu musiała zamknąć ten rozdział życia, kiedy obok zaczęły pojawiać się apteki sieciowe. – Najdalsza ode mnie apteka mieści się o 300 metrów, a najbliższa mniej więcej 60 metrów – mówi. W podobnej sytuacji jest bardzo wielu właścicieli aptek (czytaj więcej: Aptekarze mają dość. Głośno mówią o patologiach w aptekach…). A każde zamknięcie apteki to dramat dla właścicieli, pracowników i ich rodzin – dodaje Joanna Skrzypczak, farmaceutka.

Około 4 tys. farmaceutów w okresie lat 2011–2015 musiało zamknąć swoje apteki – taką informację podaje dziennikarzom programu farmaceutka, która nie chce pokazać twarzy. Sama teraz pracuje dla jednej z dużych farmaceutycznych sieci. Wcześniej razem z mężem prowadziła kilka dochodowych aptek. Kobieta opowiada o tym, że byli perfidnie wycinani z dostaw leków (czytaj również: Nowe apteki sieciowe będą powstawać w Polsce jeszcze przez lata).

Alina Fornal dodaje, że zarówno firmy farmaceutyczne, jak i hurtownie ograniczają dostęp do leków prywatnym aptekom. – Nie możemy kupić tyle, ile potrzebujemy, tylko tyle, ile nam się wyznaczy – opowiada. Często nie mogła kupić leków na zapas (czytaj również: Apteki sieciowe mogą stracić zezwolenia? Inspekcja wszczyna postępowanie…).

Liczy się zysk

Mali aptekarze wskazują też, że sieci łamią przepisy, które mówią o zakazie reklamowania się. Duże sieci mają stojaki z gazetkami, w których są de facto reklamy leków. – Czy istnieją dwie opcje prawne dla aptek sieciowych i nie sieciowych? – pyta rozgoryczona J. Skrzypczak. Część farmaceutów nie wyobraża sobie pracy w dużych sieciach, bo w nich nie liczy się pacjent, tylko zysk.

REKLAMA
REKLAMA

Magdalena Oniszyk-Dybowska, farmaceutka, mówi dla TVP 1, że wielokrotnie mogła przejść do sieciowej apteki, ale przeraża ją to, jak wygląda tam praca. – Jest narzucone na nas to, co mamy sprzedawać, a nie to, co chcemy sprzedawać – tłumaczy.

Marcin Piskorski, Prezes Związku Pracodawców Aptecznych „PharmaNET” w mailu do redakcji Programu 1. przekonuje, że wszystkiemu są winne prawa rynku. „Otoczenie ekonomiczne i regulacyjne na rynku aptecznym jest coraz trudniejsze, więc właścicielom aptek, aby mu sprostać łączą się poprzez budowę sieci – realnych, wirtualnych, franczyzowych etc. (…). Zyskują polscy pacjenci, którzy mogą taniej kupić leki”.

AdA nie pomaga – co dalej?

Mimo wejścia ustawy Apteka dla Aptekarza wszystkie apteki, które źle funkcjonowały, nadal tak funkcjonują – twierdzi A. Fornal. Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia, podkreśla, że to nie jest ustawa, która miała zlikwidowałać wszystkie patologie. I z pewnością nie zlikwidowała – na podstawione osoby są przejmowane apteki (czytaj również: Ważna decyzja GIF: „Słup” nie kupi i nie otworzy nowej apteki). To jest powszechny proceder, że wynajmuje się magistra farmacji, który firmuje kupno apteki i tym sposobem sieci nadal otwierają apteki, przejmując rynek. Dwa miesiące temu sąd aptekarski w lubuskiem ukarał farmaceutkę, która formalnie była zatrudniona w aptece jako kierowniczka, ale nawet nigdy do niej nie zajrzała.

– Nie mamy żadnego centralnego rejestru, w którym moglibyśmy badać wszelkie powiązania. Są to takie śledztwa gospodarcze wykonywane przez nas – twierdzi Dominika Walczak, rzecznik GIF. – Sieci aptek mają do dyspozycji ogromne kancelarie prawne, które przygotowują dokumenty w taki sposób, by nie budziły żadnych wątpliwości – dodaje. Być może działający od niedawna w Sejmie Zespół Parlamentarny ds. Rynku Farmaceutycznego zmieni obecną sytuację. Paweł Rychlik jest przekonany, że da się wypracować takie propozycje, które będą korzystne zarówno dla pacjentów, jak i farmaceutów.

Źródło: IK/vod.tvp.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA