Za pośrednictwem Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności zawodowej trafiła skarga na farmaceutkę złożona przez lekarza weterynarii. Wynikało z niej, że weterynarz wystawił receptę na lek Azimycin tabl. 250 mg 1 opakowanie, w ramach terapii dla psa. Na recepcie wskazano dawkowanie leku 1/3 tabletki na dobę.
– Farmaceuta – jak twierdzi Skarżący „bez uprawnień” – zrealizował receptę w Aptece, jednak zamieniając postać leku na syrop, a także jego dawkowanie. Jak wskazuje Skarżący – zmiana ta przyczyniła się do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta – czytamy w aktach sprawy.
Dodatkowo kierowniczka apteki miała dzwonić do pracodawcy lekarza, żądając przeprosin i zarzucając mu zniesławienie.
Wyjaśnienia farmaceutki
Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wszczął w tej sprawie postępowanie, wzywając do wyjaśnień kierowniczkę apteki. Ta przyznała, że osobiście realizowała wspomnianą receptę. Wyjaśniała, że lekarz przepisał lek w postaci tabletek z dawkowaniem 1/3 na dobę. Nie wskazał przy tym czasu terapii. Nie to było jednak największym problemem.
– Postać leki to tabletka powlekana bez podziałki, którą trudno będzie podzielić na 3 równe części, w celu uzyskania równej dawki, jak zalecono – czytamy w aktach.
- Czytaj również: Błąd farmaceutki doprowadził do śmierci… świnki morskiej
Dlatego farmaceutka zaproponowała zmianę postać leku na AzitroLEK 200 mg/5 ml proszek do sporządzania zawiesiny doustnej, na co przystała pacjentka. Jednocześnie przeliczyła dawkowanie na 2.08 ml co 24 godziny.
Skarga na farmaceutkę
Jak się okazuje kilka dni później do apteki zadzwonił lekarz weterynarii i poinformował osobę, która odebrała telefon, że „właśnie złożył skargę w WIF na zdarzenie związane z realizacją recepty”. Jednocześnie skrytykował kwalifikacje personelu apteki i obarczą ją o pogorszenie stany zdrowia leczonego psa. Stwierdził, że nastąpiło ono wskutek zamiany leku, „do którego farmaceuta nie miał uprawnień”.
W związku z tym telefonem, farmaceutka poszukująca kontaktu z lekarzem zadzwoniła do przychodni weterynaryjnej, w której był zatrudniony. Telefon odebrał inny lekarz, który potwierdził możliwość ordynowania zwierzętom leków w postaci zawiesin. Uprawnił się też, że ani antybiotyk, ani jego dawka nie zostały zmienione. Dodatkowo podjął się mediacji z lekarzem skarżącym się na aptekę i wyjaśnienia nieporozumienia – jednak bez skutku.
Farmaceuta miał takie prawo
Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej rozpatrując skargę wskazał, że farmaceutka miała prawo do realizacji recepty i wydania odpowiednika leku. W związku zarzut lekarza o braku uprawnień, był całkowicie bezzasadny.
– Farmaceuci na podstawie par. 5 ust. 7 p. 2) rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie zapotrzebowań oraz wydawania z apteki produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych mają prawo wydać produkt w postaci innej niż określona na recepcie, pod warunkiem, że nie wpłynie to na bezpieczeństwo lub skuteczność stosowania produktu leczniczego – wskazuje OROZ.
- Czytaj również: Porada farmaceutki zabiła psa? Weterynarz ostrzega…
Wydanie leku w zmienionej postaci możliwe jest po uzyskaniu zgody osoby realizującej receptę, przy udzieleniu jej pełnej informacji na temat sposobu dawkowani. Rzecznik uznał więc, że w tej sytuacji zmiana postaci leku została przeprowadzona prawidłowo. Pacjentka wyraziła bowiem zgodę na nią i została poinformowana o nowym sposobie dawkowania.
– Ustalone okoliczności nie dają podstaw do postawienia jakichkolwiek zarzutów farmaceutce, która zmiany dokonała w sposób prawidłowy, zgodnie ze swoimi uprawnieniami, wychodząc naprzeciw pacjentowi poprzez rozwiązanie problematycznego w warunkach domowych podziału tabletki powlekanej – uznał Rzecznik.
OROZ uznał, że nie doszło do przewinienia, w rezultacie umorzył postępowanie wyjaśniające.
©MGR.FARM










