Temat problemów piętnujących niemieckie apteki jest dość głośny już od dłuższego czasu. W Niemczech, podobnie jak w Polsce liczba aptek z roku na rok systematycznie spada. Niestety, pandemia, wybuch wojny, problemy z dostępnością leków i galopująca inflacja tylko dolały oliwy do ognia. W tym roku u naszych zachodnich sąsiadów liczba aktywnych placówek aptecznych osiągnęła poziom najniższy od ponad 40 lat. Farmaceuci, jak również sami pacjenci obawiają się, że za chwilę zwyczajnie nie będzie gdzie kupić niezbędnych leków. Stąd niekończąca się dyskusja pomiędzy środowiskiem aptecznym a niemieckim ministrem zdrowia. Opinia farmaceutów na temat jego dotychczasowych działań nie jest pozytywna.
– Polityka oszczędnościowa federalnego ministra zdrowia Karla Lauterbacha działa, że tak powiem jako dodatkowy czynnik przyśpieszający zamknięcia aptek – stwierdziła niedawno prezes Federalnego Stowarzyszenia Niemieckich Farmaceutów, Gabriele Regina Overwiening.
W ostatnią środę listopada strajk farmaceutów odbył się m.in. w Dreźnie. Jak on wyglądał? Czy udało się uzyskać jakieś konkretne informacje nt. przyszłych propozycji rządu? I co z ewentualnymi, kolejnymi protestami?
Strajk liczny, choć niestety bez konkretów…
Jak potwierdziła ABDA, w strajku w Dreźnie udział wzięło blisko 3.500 pracowników aptek. W opinii Kingi Marzec, farmaceutki pracującej w jednej z niemieckich aptek liczba ta nie jest tak duża, jak oczekiwano. Powodem mogła być niesprzyjająca pogoda i mróz, jaki w tym dniu panował w tym mieście. Mimo to Pani Kinga ocenia przygotowanie samego strajku na bardzo wysokim poziomie.
– Mimo mrozu mieliśmy zapewnione ciepłe napoje oraz kamizelki z napisami o wsparciu aptek – informuje Pani Kinga.
⇒ Czytaj również: Strajk w niemieckich aptekach przybiera na sile…
Jak twierdzi nasza rozmówczyni – w dniu strajku apteki pozostają całkowicie zamknięte (poza tzw. aptekami ratunkowymi). Pacjenci informowani są wcześniej o tym fakcie, aby mogli zaplanować odpowiednio wizytę i ewentualny odbiór leków. O całej sprawie głośno jest także w lokalnych, ale i centralnych mediach w Niemczech. Ale i bez tego pacjenci jak się okazuje nie mieliby pretensji do farmaceutów. Powodem jest strach i niepewność przed ewentualnym brakiem lokalnych aptek.
– Pacjenci boją się, że pewnego dnia drzwi ich apteki pozostaną zamknięte, a co gorsza – nie będą mogli znaleźć apteki, która wykona dla nich lek recepturowy – przestrzega farmaceutka.
Wynika to z planów, jakie na przyszłość snuje Karl Lauterbach. Zgodnie z nimi miałyby powstać tzw. „kioski zdrowotne” i co gorsza – apteki pozbawione receptury aptecznej. Wszystko to za sprawą konieczności obniżania kosztów oraz w związku z brakiem wyspecjalizowanego personelu w postaci farmaceutów. Jak przekonuje Pani Kinga – coraz mniej młodych osób decyduje się w Niemczech na studia farmaceutyczne. Podobnie jest z kierunkiem technika farmaceutycznego. Dla przykładu farmaceutka podała aptekę w niedalekiej odległości od miejsca swojej pracy. W ostatnich tygodniach musiała ona zostać zamknięta. Powód? Brak niezbędnego personelu fachowego…
„Miesiąc protestów” to za mało?
Ostatni strajk w Dreźnie nie przyniósł nic nowego w przekazie ministra zdrowia. I to pomimo faktu, że obecna na nim saksońska minister zdrowia Petra Kopping obiecała wsparcie dla aptek. Co więcej – nie jest ona zwolenniczka wizji Karla Lauterbacha. Dlatego też pracownicy aptek, jak i Stowarzyszenie ABDA nie zamierzają przerywać akcji protestacyjnej.
– To nie koniec strajków. Planowany jest kolejny – tym razem dwudniowy. Chcemy jeszcze dotkliwiej pokazać pacjentom i rządowi, co oznacza brak aptek na miejscu i farmaceutycznego personelu – informuje Pani Kinga.
Kwestią sporną pomiędzy aptekami a rządem jest przede wszystkim brak rentowności aptek w obecnej sytuacji rynkowej. Ale nie tylko. Dodatkowym i niezwykle ważnym tematem jest problem braku dostępności wielu produktów leczniczych. Choć tego typu sytuacja dotyka praktycznie całej Europy, to w Niemczech szczególnie istotny jest problem niedoborów leków dla dzieci. Pomimo deklaracji, że w tym roku powinno być lepiej to okazuje się, że jest wręcz przeciwnie.
– Obecnie nie widać żadnych oznak polepszenia sytuacji – wręcz przeciwnie. Informacje zwrotne od kolegów sugerują, że sytuacja pogorszyła się w porównaniu z zeszłym rokiem” – ostrzega Nicola Buhlinger-Gopfarth, współprzewodnicząca Stowarzyszenia Lekarzy Ogólnych w Niemczech.
Ogień w sporze dotyczącym braku leków podsycają dodatkowo nieprzyjazne farmaceutom i pacjentom przepisy. Okazuje się bowiem, że wydanie zamiennika niedostępnego produktu uniemożliwia w większości przypadków biurokracja. Pacjenci zmuszani są wówczas do powrotu do lekarzy celem korekty recepty lub wystawienia nowej. Wszystko to z powodu tego, że wydanie odpowiednika innego producenta wiąże się nierzadko dla apteki z brakiem zwrotu opłaty przez ubezpieczyciela. A jak twierdzi Kinga Marzec – dodzwonienie się do lekarza celem poprawy recepty wciąż graniczy z cudem…
©MGR.FARM










