REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 3 czerwca 2026, 09:45

Szczepionki przeciw grypie w tym sezonie już tylko trójwalentne

W tym sezonie szczepień przeciw grypie zmienia się skład dostępnych preparatów. Z rynku znikają szczepionki czterowalentne, a dostępne będą wyłącznie trójwalentne. Warto więc jasno wyjaśnić, z czego wynika ta zmiana i czy ma ona jakikolwiek wpływ na skuteczność ochrony.

Szczepionki przeciw grypie w tym seoznie już tylko trójwalentne (fot. istockphoto.com)
Szczepionki przeciw grypie w tym seoznie już tylko trójwalentne (fot. istockphoto.com)

W nadchodzącym sezonie szczepień przeciw grypie w Polsce dostępne będą wyłącznie szczepionki trójwalentne. Z rynku znikają preparaty czterowalentne, które przez ostatnie lata były standardem. Dla części farmaceutów i pacjentów to to zmiana, którą trzeba dobrze wyjaśnić – tym bardziej, że dotychczas komunikat był prosty: im więcej szczepów w szczepionce, tym szersza ochrona. Rzeczywistość epidemiologiczna jest dziś jednak inna. Zmiana nie jest krokiem wstecz, ale wynika z aktualnej sytuacji epidemiologicznej oraz jednoznacznych rekomendacji WHO i EMA.

Jak zaznaczał dalej Read, do aptek można udać się po dawkę wzmacniającą także wtedy, gdy znajdujemy się w podróży, z dala od naszego lekarza pierwszego kontaktu (fot. Shutterstock).
CZYTAJ WIĘCEJ

400 zł za szczepionkę przeciw grypie? Izba Lekarska reaguje na ofertę przychodni…

REKLAMA

„Znikający” wirus, który zmienił podejście do szczepień

Jeszcze kilka lat temu szczepionki czterowalentne (QIV) zawierały cztery komponenty: dwa wirusy grypy typu A oraz dwa wirusy typu B – z linii Victoria i Yamagata. Obecność obu linii B miała uzasadnienie, ponieważ przez wiele sezonów występowały one jednocześnie w populacji.

Dziś wygląda to inaczej. Z danych globalnego nadzoru epidemiologicznego wynika, że od marca 2020 roku nie potwierdzono naturalnej transmisji wirusa grypy B z linii Yamagata. Pomimo intensywnego monitorowania, nie obserwuje się jego powrotu. Innymi słowy – jeden z czterech szczepów uwzględnianych dotychczas w szczepionce przestał mieć znaczenie praktyczne.

WHO: nie ma już uzasadnienia dla komponentu B/Yamagata w szczepionkach przeciw grypie

Do tej sytuacji bezpośrednio odniosła się Światowa Organizacja Zdrowia, która od kilku sezonów obserwuje brak wykrywania wirusa B/Yamagata w globalnym nadzorze epidemiologicznym.  WHO wprost wskazuje, że dalsze utrzymywanie tego komponentu w szczepionce nie ma już uzasadnienia.

– Włączenie antygenu linii B/Yamagata do szczepionek czterowalentnych nie jest już uzasadnione, a jego brak wykrywania wskazuje na bardzo niskie ryzyko zakażenia – wskazano w materiałach dotyczących zmiany składu szczepionek.

W konsekwencji organizacja rekomenduje odejście od szczepionek czterowalentnych i stosowanie preparatów zawierających trzy składniki – odpowiadające rzeczywiście krążącym wirusom:

→ A(H1N1)

→ A(H3N2)

→ B/Victoria

To dokładnie skład szczepionek trójwalentnych. W praktyce oznacza to, że aktualnie szczepionka została dostosowana do wirusów, które faktycznie odpowiadają za zachorowania w danym sezonie.

Ograniczenie wiekowe dla finansowania szczepień w aptekach przeciwko grypie, wywołało falę niezrozumienia wśród farmaceutów (fot. Shutterstock)
CZYTAJ WIĘCEJ

„Uderz w stół a… farmaceuci się odezwą”. Szczepienia w aptekach w centrum uwagi…

EMA: w Europie trwa przejście na nowy standard

Podobne stanowisko zajmuje Europejska Agencja Leków. EMA zwraca uwagę, że brak wykrywania wirusa B/Yamagata przez kolejne lata podważa sens jego dalszego uwzględniania w szczepionkach sezonowych.

– Brak krążenia tej linii wirusa oznacza, że nie wydaje się zasadne jej dalsze uwzględnianie w szczepionkach sezonowych – wskazuje EMA w oficjalnym stanowisku.

W praktyce oznacza to, że z rynku znikają szczepionki czterowalentne, a w ich miejsce dostępne są już tylko preparaty trójwalentne. EMA jednocześnie podkreśla, że zmiana nie wpływa na zakres ochrony. Dostępne szczepionki obejmują wirusy, które faktycznie odpowiadają za zachorowania.

Czy mniej znaczy gorzej?

To jedno z tych pytań, na które w nadchodzącym sezonie szczepień trzeba być przygotowanym w aptece. Dla wielu pacjentów liczba komponentów była dotychczas prostym wyznacznikiem „siły” szczepionki. Im więcej, tym lepiej. W przypadku szczepionki przeciw grypie takie podejście nie zawsze jednak ma zastosowanie. Kluczowe jest nie to, ile składników zawiera preparat, ale czy odpowiadają one wirusom, które rzeczywiście powodują zachorowania w danym sezonie.

Z tej perspektywy szczepionka trójwalentna nie oznacza „ubożenia”, tylko dopasowanie składu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej. Zawiera ona:

– szczepy odpowiedzialne za aktualne zakażenia,

– nie obejmuje wirusa, który nie krąży w populacji,

REKLAMA
REKLAMA

– jest zgodna z aktualnymi rekomendacjami WHO.

W praktyce oznacza to, że usunięto składnik, który przestał mieć znaczenie epidemiologiczne. Nie wpływał on już w żaden sposób na zakres ochrony, ponieważ dotyczył wirusa niewykrywanego od kilku lat.

Co pokazują aktualne dane epidemiologiczne?

Dane WHO z ostatnich sezonów dobrze pokazują, jak zmieniła się sytuacja grypy. Jeszcze kilka lat temu uzasadnione było uwzględnianie dwóch linii wirusa typu B, bo oba typy wirusa odpowiadały za zachorowania. Dziś ten obraz wygląda już inaczej. Obecnie:

– dominują wirusy grypy typu A,

– zakażenia wirusem grypy typu B występują rzadziej,

– wszystkie wykrywane wirusy typu B należą do linii Victoria,

– linia Yamagata nie została ponownie wykryta od 2020 roku.

W tej sytuacji czwarty składnik szczepionki czterowalentnej przestał mieć znaczenie, bo nie odpowiadał za rzeczywiste przypadki zachorowań.

Jak tłumaczyć tę zmianę pacjentom?

Choć decyzja ma solidne podstawy naukowe, dla wielu pacjentów może być nieintuicyjna. Przez lata przyzwyczajeni byli do prostego przekazu: im więcej szczepów w szczepionce, tym lepsza ochrona. W tym sezonie to farmaceuci będą musieli ten sposób myślenia trochę „przeorganizować”. W rozmowie z pacjentem warto jasno podkreślić, że:

– zmiana wynika z rekomendacji WHO i EMA,

– usunięto składnik, który nie odpowiada za zakażenia,

– szczepionki nadal chronią przed aktualnie krążącymi wirusami,

– nie oznacza to spadku ich skuteczności.

Pozwoli to uniknąć wrażenia, że pacjent otrzymuje „uboższą” szczepionkę. Choć w rzeczywistości jej skład jest po prostu lepiej dopasowany do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

Warto też pamiętać, że zmiany w składzie szczepionek przeciw grypie nie są niczym nowym. Aktualizuje się je co sezon, w oparciu o to, jakie szczepy wirusów dominują na świecie. Tym razem różnica polega na tym, że zmiana dotyczy nie tylko konkretnego szczepu, ale całej koncepcji preparatu.

Jeżeli jeden z wirusów przestał krążyć w populacji, jego obecność w szczepionce nie przynosi korzyści. Dlatego przejście na szczepionki trójwalentne należy traktować nie jako krok wstecz, ale jako naturalne dostosowanie ich składu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

©MGR.FARM

Źródła

  1. WHO Recommended composition of influenza virus vaccines for use in the 2026-2027 northern hemisphere influenza season
  2. EMA
  3. WHO

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

REKLAMA