Szpital Wojewódzki im. Ojca Pio w Przemyślu wstrzymał właśnie wypłatę wynagrodzeń lekarzom i pielęgniarkom pracującym na kontraktach. Dyrekcję zmusiła do tego sytuacja finansowa, gdyż placówka szpitalna znów boryka się z długami. Obecnie w połowie 2019 r. ma już 9 mln zł straty. Przyczyną są ubiegłoroczne podwyżki dla personelu medycznego, na które szpitalowi brakuje już środków (czytaj również: Lekarze nie będą podwójnie karani za błędy na receptach).
Niezapłacone faktury za leki
Teraz przemyski szpital wraz z zarządem województwa negocjuje udzielenie kredytu restrukturyzacyjnego. Jak mówi Maciej Kamiński, rzecznik prasowy placówki, będzie to kredyt w wysokości 71 mln złotych. Niestety, do czasu aż na konta szpitala wpłyną środki finansowe z banku, zawiesza on wypłatę nie tylko części wynagrodzeń, ale i zapłatę faktur dostawcom leków.
Podwyżki wynagrodzeń w 2018 roku dla lekarzy i pielęgniarek wprowadzone nowelą ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz rozporządzeniami ministra zdrowia były gwoździem do trumny szpitali. Zawsze te wojewódzkie lepiej radziły sobie finansowo, ale w tej chwili one też mają problemy. W szpitalach powiatowych sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej (czytaj również: Szpital sprzedaje aptekę ogólnodostępną. Oferta tylko dla farmaceutów…).
Brak pieniędzy na dyżury
Kilka lat temu szpitale wydawały na wynagrodzenia ok. 80% kontraktu z NFZ. Przez ostatni rok te procenty znacznie wzrosły. Jak tłumaczy mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego, rząd wyznaczył wynagrodzenie zasadnicze lekarzy pracujących na etatach na poziomie 6700 zł. Na to zabezpieczył pieniądze w NFZ. Jednak zabrakło ich na wynagrodzenia za dyżury. Efektem podwyżek było za to zjawisko podkupowania sobie lekarzy przez szpitale.
Doprowadziło to do tego, że są szpitale powiatowe we wschodniej Polsce, które są gotowe zapłacić anestezjologowi za dyżur 20 tys. zł. Lekarz przyjeżdża na dyżur weekendowy i dostaje 250 zł za godzinę.
Źródło: IK/prawo.pl










