REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

Uzależniony od kodeiny prosi Ministra Zdrowia, by lek był tylko na receptę

śr. 10 marca 2021, 10:55

Do Ministra Zdrowia wpłynęła petycja, której autor apeluje o zmianę kategorii dostępności leków OTC z kodeiną, w taki sposób, by były dostępne tylko z przepisu lekarza. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że to faktycznie ograniczyłoby zjawisko pozamedycznego stosowania takich leków. Jest jednak pewne „ale”…

Lekarze wskazują, że powinna zwiększyć się liczba konsultacji psychiatrycznych dla dzieci (fot. Shutterstock)
Według resortu zdrowia problem odużania się lekami z kodeiną występuje w Polsce "w ograniczonej skali". (fot. Shutterstock)

– Wiem, że może być to z mojej strony dość nierealistyczna prośba, ale i tak chciałbym spróbować. Moja prośba brzmi: proszę dodać substancję i wszystkie leki zawierające fosforan kodeiny do spisu leków na receptę. Obecnie można kupić leki zawierające ww. substancję OTC bez potrzeby posiadania recepty (np. Thiocodin, Antidol 15). Prośbę tę kieruję po części z powodu osobistego – pisze autor petycji do Ministra Zdrowia.

Wskazuje on, że kodeina jest substancją niezwykle uzależniającą i sięga po nią coraz więcej młodych ludzi… w tym sam autor petycji (czytaj również: Kanada: syropy na kaszel z kodeiną tylko na receptę).

REKLAMA

– Przez to, że jest dostępna w lekach OTC, dostęp do niej jest niezwykle łatwy – mimo wprowadzonych przez rząd ograniczeń – maksymalnie 240 mg w opakowaniu, czy możliwość zakupienia wyłącznie jednego leku zawierającego kodeinę w danej aptece, ograniczenia te nie robią tak naprawdę nic – bo cóż to za problem iść do innej apteki i kupić kolejne opakowania? Na własnej skórze przekonałem się jak substancja ta potrafi zniszczyć życie i właśnie przez tak łatwy dostęp do niej bardzo ciężko ją odstawić – pisze autor.

REKLAMA

Jego zdaniem wprowadzenie fosforanu kodeiny do spisu substancji dostępnych wyłącznie na receptę, nawet w kombinacjach, np. z paracetamolem, czy sulfogwajakolem, mogłoby doprowadzić do polepszenia jakości życia wielu ludzi. Jako uzasadnienie wskazuje, że rozwiązanie takie sprawdziło się w Niemczech, gdzie nie nie można kupić bez recepty żadnej substancji zawierającej jakikolwiek opiat czy opioid, w tym kodeinę (czytaj również: Kanada: Farmaceuci przeciwni obecności kodeiny w lekach bez recepty).

– Liczę na pozytywne rozpatrzenie mojej petycji, lub chociaż na zwrócenie większej uwagi przez Ministerstwo Zdrowia na problem z uzależnieniem młodzieży od opiatów i łatwości dostępu do nich w aptekach – czytamy w petycji.

Zbyt mała skala problemu?

Odpowiedzi na petycję udzielił wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Ocenił on, że problem używania produktów OTC z kodeiną w celu odurzania się jest znany i… występuje on w Polsce w ograniczonej skali czytaj również: Stosowanie kodeiny i tramadolu u dzieci może skończyć się tragicznie).

– Z uwagi na stosunkowo niskie odsetki osób używających ww. produkty lecznicze oraz złożony charakter występowania używania kodeiny w ogólnych wzorach używania substancji, prowadzone badania społeczne nie dają precyzyjnego obrazu tego zjawiska – pisze wiceminister.

REKLAMA

W jego ocenie leki z kodeiną w badaniach ujmowane są w bardziej ogólnych kategoriach, które uwzględniają też inne leki zawierające np. pseudoefedrynę (czytaj również: Leki z pseudoefedryną, dekstrometorfanem i kodeiną tylko na receptę?).

W ramach powtarzalnych badań „Młodzież” zrealizowanych przez fundację CBOS na reprezentatywnej próbie uczniów klas szkół ponadpodstawowych zadawano pytanie o używanie leków przeciwkaszlowych oraz przeciwprzeziębieniowych w celu odurzania się. Jak wynika z ostatniej edycji badań do używania tego typu leków kiedykolwiek w życiu przyznało się 3,8% badanych. Stanowiło to nieznaczny spadel względem poprzednich edycji badania (4,9% w 2016 r. i 4,2% w 2013 r.). W ostatniej edycji badań do używania tych substancji w ciągu ostatnich miesięcy i 30 dni przed badaniem przyznało się 1,7% oraz 1,1% respondentów.

– Brak też sygnałów świadczących o zwiększonej skali używania w celu odurzania się produktami leczniczymi OTC zwierającymi kodeiną – twierdzi Miłkowski.

REKLAMA
REKLAMA
Redakcja mgr.farm

Farmaceutka z Gdańska potrzebuje wsparcia w walce z rakiem!

3 października 202213:35

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. – Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już […]

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych.

– Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już na zaawansowanym etapie choroby. Oznacza to, że choroby takiej nie da się już leczyć chirurgicznie – mówi Urszula Zienkiewicz z Onkofundacji Alivia.

REKLAMA

Na szczęście w przypadku Grażyny, dzięki regularnym badaniom i szybkiemu wykryciu guza, możliwe było jego chirurgiczne usunięcie. Jednak ze względu na szybki progres choroby potrzebny jest jeszcze jeden zabieg – radioembolizacja wątroby. To nowoczesna metoda leczenia, która pozwala na dostarczenie promieniowania bezpośrednio do guza, nie uszkadzając przy tym okolicznych, zdrowych tkanek. Niestety w Polsce nie jest refundowana.

REKLAMA

Grażyna zdecydowała się poprosić o pomoc i założyła zbiórkę w Onkofundacji Alivia. Jej celem jest uzbieranie 130 tysięcy złotych. Można ją wesprzeć wpłacając dowolną kwotę: https://onkozbiorka.pl/grazyna-arlukowicz

– Choroba zmieniła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć... – mówi Grażyna.

Każdy może pomóc!

Przekazanie darowizny to nie jedyny sposób, w jaki można pomóc Grażynie. Nutropharma wystartowała z Akcją “ReAKcja” w ramach kampanii “Farmacja jest kobietą”, której celem jest zachęcenie do badań profilaktycznych oraz wsparcie Grażyny!

– Drodzy, farmacja jest kobietą… i wierzymy, że jest nią również siła! Dlatego Nutropharma i Onkoundacja Alivia połączyły siły, by pomóc jednej z naszych farmaceutek, pani Grażynie, w zebraniu środków na leczenie onkologiczne czytamy w poście na portalu społecznościowym Facebook.

REKLAMA

Życie bywa bardzo przewrotne. Do tej pory Grażyna pomagała innym dbać o zdrowie, teraz sama potrzebuje pomocy. Dlatego zachęcamy do włączenia się w akcję i udostępnienia postu. Pokażmy, że dobro wraca!

Źródło: ŁW/Alivia

REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

12 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

“Dotychczas do Prezesa urzędu nie dotarły żadne informacje dotyczące zmiany stosunku korzyści do ryzyka stosowania bez przepisu lekarza produktów zwierających fosforan kodeiny, które miałyby wpływ na kategorię dostępności produktu leczniczego – wskazuje wiceminister zdrowia.” UZALEŻNIENIE TO TEŻ DZIAŁANIE NIEPOŻĄDANE. Przyznaję się bez bicia, że nie wpadłam na to, żeby to zgłaszać. Może czas najwyższy zacząć? “pisze wiceminister Miłkowski. Wskazuje też, że kodeina jest jednym z najsilniejszych leków przeciwkaszlowych, stosowanym od wielu lat. I to wieloletnie stosowanie potwierdziło jej skuteczność, jak i bezpieczeństwo.” Co na to ratownicy medyczni, lekarze? Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, wygląda na to, że przynosi zauważalne efekty, jeśli chodzi o ograniczenie stosowania substancji psychoaktywnych w celach pozamedycznych wśród młodzieży, ale i tak jest to ciągle za duży odsetek. Ta petycja wpłynęła w dość niefortunnym momencie, kiedy pandemia utrudnia dostęp do lekarzy i potrzebny jest w ogóle łatwiejszy dostęp do leków. I chyba teraz na farmaceutach, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, spoczywa większa odpowiedzialność za wydawanie środków odurzających bez recepty
Przejrzałam ulotki Thiocodinu i Antidolu pod kątem ostrzeżenia przed uzależnieniem. Obydwa leki taką informację posiadają. W tej sytuacji to chyba skarżyć producenta raczej trudno będzie. I tak dobrze, że gość nie wpadł na ten pomysł. Natomiast ulotka pewnego leku z dekstrometorfanem nie wspomina o tym działaniu niepożądanym. Zastanawiam się, dlaczego w takim razie ceduje się na farmaceutów obowiązek informowania pacjentów o obecności substancji psychoaktywnej, uzależniającej w tym leku? Taki pacjent przeczyta ulotkę i powie, ze aptekara bredzi.
Oczywiście osoby uzależnione od leków są codziennie w aptekach. Leki przeciwbólowe, psychotropy, krople do nosa, pseudoefedryna itd. Rozmawiałem kilka lat temu z osobą uzależnioną i czego to ona nie próbowała. Nagle mamy ludzie nie leczyć konkretną substancją bo jakiś ułamek % to wykorzystuje w złym celu. Po prostu parodia.
Łukasz, teraz już wiesz, że jak w aptece zjawia się osoba z uzależnieniem to powinno się to zgłosić jako działanie niepożądane, a nie zamiatać pod dywan, bo potem Pan Miłkowski twierdzi, że "Brak też sygnałów świadczących o zwiększonej skali używania w celu odurzania się produktami leczniczymi OTC zwierającymi kodeiną – twierdzi Miłkowski." Na nas spoczywa obowiązek informowania o zawartości substancji psychoaktywnej, uzależniającej. Trochę osób, którym to powiedziałam, było zdziwionych. Pacjenci powinny otrzymać jasny komunikat, że te leki nadają się jedynie do krótkotrwałej terapii bez porozumienia z lekarzem. Nie czarujmy się, wielokrotnie te środki były stosowane przez chorych bezzasadnie, a czy ktoś z obsługujących próbował dociekać konieczności zażywania ich? "Poproszę Gripex" Proszę bardzo :)" I nie chodzi o to, żeby ratować osoby już uzależnione, bo doskonale wiemy, że to łatwe nie jest, ale trzeba ratować pozostałych pacjentów nieświadomych konsekwencji długotrwałego stosowania środków odurzających i nie liczmy na to, ze taki delikwent przeczyta ulotkę od A do Z Nie twierdzę, że narkomania to problem ostatnich lat. To niejednokrotnie pokłosie niedoinformowania przez osoby leczące, czy braku odpowiedniej adnotacji w ulotce. Jeżeli lek istnieje na rynku przez dłuższy czas, to wiadomo,że różne kwiatki mogą po latach wyjść. Nie tak dawno wpadła mi w ręce ulotka syropu z dekstrometorfanem z połowy lat dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia. Muszę przyznać bardzo lakoniczna była i podobnie jak w tej chwili, ani słowa o uzależnieniu. Nie mniej jednak teraz jest już bardziej rozbudowana, bo bogatsza w badania o te 25 lat. Cudownie by było gdyby wtedy wiedziano, że dekstrometorfan ma taki potencjał uzależniający. Ale nie było : ( Wypada nam tylko czuwać i odpowiednio reagować.
Dostęp, dawkowanie i fakt, że lek pomaga milionom osób nie ma znaczenia? Jeżeli ktoś świadomie źle dawkuje lek w celu odurzenia się nim to TYLKO JEGO WINA.
Dokładnie. Wódka, która uzależnia też ma być na receptę? ;)
Ja apeluję o zaprzestanie produkcji noży w całej Uni Europejskiej. Słyszałem, że sąsiad zadźgał sąsiada właśnie nożem i to było straszne... gdyby noże nie istniały sąsiad by żył... Aaaa i siekiery też powinni wycofać z produkcji a istniejące przetopić w hutach w nieprzekraczalnym terminie np. 72 godzin.
Zróbmy wszystko na receptę a co...dlaczego przez jakiegoś "barana" reszta ma cierpieć? Sama używam pewnego leku OTC z substancją, która może uzależniać (nic innego nie działa) i takie osoby jak ja muszą cierpieć, bo ktoś nie potrafi używać leku z umiarem? Ilu osobom dany lek pomaga w stosunku do ilości osób uzależnionych? Dlaczego głos mniejszości miałby być ważniejszy niż reszty?
Do całej grupy substancji nadużywanych przez pacjentów dorzuciłabym zdecydowanie antrazwiązki. Uzależnić się można od wszystkiego. Swoją drogą ilość młodych osób, nastolatków wyrażających chęć zakupu leków z kodeiną jest przerażająca.
Wczoraj siedziałam sobie na ławce na przystanku i podsłuchałam rozmowę dwóch bardzo młodych "rzeźbiarzy". "Dam ci fajny przepis: kodeina, efedryna, johimbina, kofeina, betacośtam, tauryna". Nie zdołałam zapamiętać całości składu, dowiedziałam się, że ze zdobyciem johimbiny było trochę kłopotu, a z pozostałymi raczej nie. Potem oczywiście szła instrukcja jak stosować i na koniec komentarz: "No bo na razie to się nie masz z czego rozbierać". Szykowałam się już do ataku, ale niestety nadjechał autobus i po zawodach : ( Nie przypuszczam, żeby szczeniak zaopatrywał się w dragi w aptece i trudno obwiniać wyłącznie apteki za problem uzależnień. Zastanawiam się czy ten młody człowiek miał w ogóle świadomość tego w co się pakuje i na domiar złego wciąga w to innych ludzi. A już myślałam, ze na emeryturze będę miała święty spokój...
"Szykowałam się do ataku (...)" no błagam...podsłuchujesz prywatną rozmowę i chcesz atakować cokolwiek by to znaczyło? Popatrzyli by na ciebie jak na wariatkę, kazali spadać w podskokach i tyle.
No wiesz Kasiu, każdy wiek rządzi się swoimi prawami : )