REKLAMA
śr. 10 marca 2021, 10:55

Uzależniony od kodeiny prosi Ministra Zdrowia, by lek był tylko na receptę

Do Ministra Zdrowia wpłynęła petycja, której autor apeluje o zmianę kategorii dostępności leków OTC z kodeiną, w taki sposób, by były dostępne tylko z przepisu lekarza. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że to faktycznie ograniczyłoby zjawisko pozamedycznego stosowania takich leków. Jest jednak pewne „ale”…

Lekarze wskazują, że powinna zwiększyć się liczba konsultacji psychiatrycznych dla dzieci (fot. Shutterstock)
Według resortu zdrowia problem odużania się lekami z kodeiną występuje w Polsce "w ograniczonej skali". (fot. Shutterstock)

Są inne ograniczenia…

Resort zdrowia wskazuje, że w grudniu 2016 r. wprowadzono przepisy, dotyczące maksymalnej zawartości substancji czynnych takich jak kodeina, pseudoefedryna i dektrometorfan w leku, które jednorazowo można sprzedać w aptece. W przypadku kodeiny ilość ta wynosi 240 mg.

– Wprowadzenie powyższej regulacji podyktowane było pilną potrzebą ograniczenia dostępności produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza, zawierających w składzie substancje o działaniu psychoaktywnym, wykorzystywanych w celach pozamedycznych, oraz do produkcji narkotyków. Do przedmiotowego wykazu została zaliczona kodeina, jako substancje o działaniu psychoaktywnym obok pseudoefedryny i dektrometorfanu – pisze wiceminister Miłkowski.

Wskazuje też, że kodeina jest jednym z najsilniejszych leków przeciwkaszlowych, stosowanym od wielu lat. I to wieloletnie stosowanie potwierdziło jej skuteczność, jak i bezpieczeństwo. Jednorazowa dawka maksymalna fosforanu kodeiny to dla dorosłych 0,075 g, a dobowa – 0,3 g. Zatem użycie całego opakowania leku z kodeiną nie spowoduje działań toksycznych u człowieka (czytaj również: Ograniczenia ilości pseudoefedryny, dektrometorfanu i kodeiny dotyczą tylko leków bez recepty).

– W większości krajów europejskich, produkty lecznicze złożone wskazane w leczeniu suchego kaszlu, zawierające w swoim składzie kodeiną są dostępne bez recepty. Dotychczas do Prezesa urzędu nie dotarły żadne informacje dotyczące zmiany stosunku korzyści do ryzyka stosowania bez przepisu lekarza produktów zwierających fosforan kodeiny, które miałyby wpływ na kategorię dostępności produktu leczniczego – wskazuje wiceminister zdrowia.

Problem będzie rozwiązany inaczej?

Maciej Miłkowski zapewnia, że jeśli pojawią się nowe informacje na temat bezpieczeństwa stosowania produktów leczniczych, prezes Urzędu może wezwać podmioty odpowiedzialne do wystąpienia z wnioskami zmianowymi (czytaj również: Gra w kotka i kodeinę).

– Z punktu widzenia przeciwdziałania narkomanii objęcie wszystkich produktów leczniczych zawierających jako substancję czynną fosforan kodeiny kategorią dostępności „Rp”, niewątpliwie ograniczyłoby zjawisko pozamedycznego stosowania przedmiotowych produktów leczniczych. Należy jednak zauważyć, że ograniczyłoby to także dostęp do samoleczenia obywateli i w konsekwencji mogłoby mieć wpływ na system zdrowia publicznego – wskazuje wiceminister.

Dlatego też podejmowane są inne prace mające na celu ograniczenie używania leków OTC zawierających kodeinę w celu odurzania. Jakie? Tego Maciej Miłkowski nie zdradza.

Źródło: ŁW/MZ


Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

12 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

“Dotychczas do Prezesa urzędu nie dotarły żadne informacje dotyczące zmiany stosunku korzyści do ryzyka stosowania bez przepisu lekarza produktów zwierających fosforan kodeiny, które miałyby wpływ na kategorię dostępności produktu leczniczego – wskazuje wiceminister zdrowia.” UZALEŻNIENIE TO TEŻ DZIAŁANIE NIEPOŻĄDANE. Przyznaję się bez bicia, że nie wpadłam na to, żeby to zgłaszać. Może czas najwyższy zacząć? “pisze wiceminister Miłkowski. Wskazuje też, że kodeina jest jednym z najsilniejszych leków przeciwkaszlowych, stosowanym od wielu lat. I to wieloletnie stosowanie potwierdziło jej skuteczność, jak i bezpieczeństwo.” Co na to ratownicy medyczni, lekarze? Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, wygląda na to, że przynosi zauważalne efekty, jeśli chodzi o ograniczenie stosowania substancji psychoaktywnych w celach pozamedycznych wśród młodzieży, ale i tak jest to ciągle za duży odsetek. Ta petycja wpłynęła w dość niefortunnym momencie, kiedy pandemia utrudnia dostęp do lekarzy i potrzebny jest w ogóle łatwiejszy dostęp do leków. I chyba teraz na farmaceutach, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, spoczywa większa odpowiedzialność za wydawanie środków odurzających bez recepty
Przejrzałam ulotki Thiocodinu i Antidolu pod kątem ostrzeżenia przed uzależnieniem. Obydwa leki taką informację posiadają. W tej sytuacji to chyba skarżyć producenta raczej trudno będzie. I tak dobrze, że gość nie wpadł na ten pomysł. Natomiast ulotka pewnego leku z dekstrometorfanem nie wspomina o tym działaniu niepożądanym. Zastanawiam się, dlaczego w takim razie ceduje się na farmaceutów obowiązek informowania pacjentów o obecności substancji psychoaktywnej, uzależniającej w tym leku? Taki pacjent przeczyta ulotkę i powie, ze aptekara bredzi.
Oczywiście osoby uzależnione od leków są codziennie w aptekach. Leki przeciwbólowe, psychotropy, krople do nosa, pseudoefedryna itd. Rozmawiałem kilka lat temu z osobą uzależnioną i czego to ona nie próbowała. Nagle mamy ludzie nie leczyć konkretną substancją bo jakiś ułamek % to wykorzystuje w złym celu. Po prostu parodia.
Łukasz, teraz już wiesz, że jak w aptece zjawia się osoba z uzależnieniem to powinno się to zgłosić jako działanie niepożądane, a nie zamiatać pod dywan, bo potem Pan Miłkowski twierdzi, że "Brak też sygnałów świadczących o zwiększonej skali używania w celu odurzania się produktami leczniczymi OTC zwierającymi kodeiną – twierdzi Miłkowski." Na nas spoczywa obowiązek informowania o zawartości substancji psychoaktywnej, uzależniającej. Trochę osób, którym to powiedziałam, było zdziwionych. Pacjenci powinny otrzymać jasny komunikat, że te leki nadają się jedynie do krótkotrwałej terapii bez porozumienia z lekarzem. Nie czarujmy się, wielokrotnie te środki były stosowane przez chorych bezzasadnie, a czy ktoś z obsługujących próbował dociekać konieczności zażywania ich? "Poproszę Gripex" Proszę bardzo :)" I nie chodzi o to, żeby ratować osoby już uzależnione, bo doskonale wiemy, że to łatwe nie jest, ale trzeba ratować pozostałych pacjentów nieświadomych konsekwencji długotrwałego stosowania środków odurzających i nie liczmy na to, ze taki delikwent przeczyta ulotkę od A do Z Nie twierdzę, że narkomania to problem ostatnich lat. To niejednokrotnie pokłosie niedoinformowania przez osoby leczące, czy braku odpowiedniej adnotacji w ulotce. Jeżeli lek istnieje na rynku przez dłuższy czas, to wiadomo,że różne kwiatki mogą po latach wyjść. Nie tak dawno wpadła mi w ręce ulotka syropu z dekstrometorfanem z połowy lat dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia. Muszę przyznać bardzo lakoniczna była i podobnie jak w tej chwili, ani słowa o uzależnieniu. Nie mniej jednak teraz jest już bardziej rozbudowana, bo bogatsza w badania o te 25 lat. Cudownie by było gdyby wtedy wiedziano, że dekstrometorfan ma taki potencjał uzależniający. Ale nie było : ( Wypada nam tylko czuwać i odpowiednio reagować.
Dostęp, dawkowanie i fakt, że lek pomaga milionom osób nie ma znaczenia? Jeżeli ktoś świadomie źle dawkuje lek w celu odurzenia się nim to TYLKO JEGO WINA.
Dokładnie. Wódka, która uzależnia też ma być na receptę? ;)
Ja apeluję o zaprzestanie produkcji noży w całej Uni Europejskiej. Słyszałem, że sąsiad zadźgał sąsiada właśnie nożem i to było straszne... gdyby noże nie istniały sąsiad by żył... Aaaa i siekiery też powinni wycofać z produkcji a istniejące przetopić w hutach w nieprzekraczalnym terminie np. 72 godzin.
Zróbmy wszystko na receptę a co...dlaczego przez jakiegoś "barana" reszta ma cierpieć? Sama używam pewnego leku OTC z substancją, która może uzależniać (nic innego nie działa) i takie osoby jak ja muszą cierpieć, bo ktoś nie potrafi używać leku z umiarem? Ilu osobom dany lek pomaga w stosunku do ilości osób uzależnionych? Dlaczego głos mniejszości miałby być ważniejszy niż reszty?
Do całej grupy substancji nadużywanych przez pacjentów dorzuciłabym zdecydowanie antrazwiązki. Uzależnić się można od wszystkiego. Swoją drogą ilość młodych osób, nastolatków wyrażających chęć zakupu leków z kodeiną jest przerażająca.
Wczoraj siedziałam sobie na ławce na przystanku i podsłuchałam rozmowę dwóch bardzo młodych "rzeźbiarzy". "Dam ci fajny przepis: kodeina, efedryna, johimbina, kofeina, betacośtam, tauryna". Nie zdołałam zapamiętać całości składu, dowiedziałam się, że ze zdobyciem johimbiny było trochę kłopotu, a z pozostałymi raczej nie. Potem oczywiście szła instrukcja jak stosować i na koniec komentarz: "No bo na razie to się nie masz z czego rozbierać". Szykowałam się już do ataku, ale niestety nadjechał autobus i po zawodach : ( Nie przypuszczam, żeby szczeniak zaopatrywał się w dragi w aptece i trudno obwiniać wyłącznie apteki za problem uzależnień. Zastanawiam się czy ten młody człowiek miał w ogóle świadomość tego w co się pakuje i na domiar złego wciąga w to innych ludzi. A już myślałam, ze na emeryturze będę miała święty spokój...
"Szykowałam się do ataku (...)" no błagam...podsłuchujesz prywatną rozmowę i chcesz atakować cokolwiek by to znaczyło? Popatrzyli by na ciebie jak na wariatkę, kazali spadać w podskokach i tyle.
No wiesz Kasiu, każdy wiek rządzi się swoimi prawami : )