Właściciel aptek znał mężczyznę z widzenia. Kiedyś trenowali na tej samej siłowni, a informację o możliwości pożyczenia od niego pieniędzy, uzyskał od wspólnej znajomej. W rezultacie będąc w trudnej sytuacji finansowej, z groźbą utraty zezwolenia na prowadzenie dwóch aptek, przedsiębiorca w styczniu 2015 r. pożyczył od lichwiarza 10 tys. zł. W zamian za tę pożyczkę, miał płacić mężczyźnie 500 zł odsetek tygodniowo. Umowa nie była zawarta na piśmie. Do lutego właściciel aptek pożyczał od mężczyzny pieniądze jeszcze dwa razy (w kwotach 10 tys. zł i 15 tys. zł) W rezultacie tygodniowa kwota odsetek urosła do 2000 zł. Przedsiębiorca do marca regularnie płacił odsetki, łącznie wpłacając mężczyźnie kwotę 18 tys. zł. Nie był jednak w stanie jednocześnie spłacać długu głównego.
Ostatecznie 21 lutego 2015 r. definitywnie zakończył działalność gospodarczą zamykając obie apteki. W rezultacie pozostał bez źródła dochodu i wkrótce zaczął zalegać z zapłatą odsetek, które lawinowo narastały.
Lichwiarz zaczął wówczas naliczać wyższe odsetki i jednocześnie groził, że pobije przedsiębiorcę jeśli nie będzie ich spłacał. Ten próbował odwlekać kolejne rozliczenia, ale sprawiało, że mężczyzna stawał się bardziej napastliwy i agresywny.
– Systematycznie, od wczesnych godzin porannych nękał pokrzywdzonego telefonami i SMS-ami, w których groził mu ciężkim pobiciem, połamaniem nóg, powybijaniem zębów, wywiezieniem do lasu, poucinaniem palców. Wielokrotnie wymuszał także osobiste spotkania, podczas których powoływał się na swoich kolegów sugerując, że oni nie będą już tak uprzejmi i zrobią pokrzywdzonemu krzywdę. Oskarżony straszył również, że pobije ojca i siostrę przedsiębiorcy, zniszczy im samochody. Przez cały czas skrupulatnie naliczał również odsetki od długu i żądał, aby w związku z brakiem gotówki pokrzywdzony zawierał kredyty konsumenckie i kupował dla niego w systemie ratalnym, luksusowe towary – czytamy w aktach sprawy.
Pod presją lichwiarza, były właściciel aptek podjął nawet dwie próby zakupu ratalnego na własne nazwisko sprzętu AGD i RTV, dysponując symbolami otrzymanymi wcześniej od mężczyzny, zainteresowanego konkretnymi urządzeniami do swojego apartamentu. Punkty bankowe negatywnie jednak weryfikowały zdolność kredytową pokrzywdzonego i odmawiano mu sprzedaży na raty.
W trakcie kolejnych spotkań lichwiarz zażądał także od przedsiębiorcy pisemnego uznania długu, spisania fikcyjnej umowy pożyczki na kwotę 65 tys. zł oraz weksla. Ten ze strachu podpisał wszystkie dokumenty.
W sierpniu 2015 r. pod wpływem narastającej agresji i natarczywości lichwiarza, w obawie o bezpieczeństwo własne i najbliższych, przedsiębiorca pożyczył od swojej siostry 10 tys. zł i przekazał je mężczyźnie na poczet zaległych odsetek. Nie powiedział jednak siostrze na co zamierza przeznaczyć pieniądze. W okresie sierpnia-września 2015 r. na żądanie lichwiarza zawarł też dwie umowy abonenckie o świadczenie usług telekomunikacyjnych, w wyniku czego po promocyjnej cenie zakupił dwa wysokiej klasy telefony komórkowe o wartości około 7 tys. zł. Niewielką część tej kwoty mężczyzna zaliczył na poczet zaległych odsetek i domagając się dalszych wpłat nadal straszył przedsiębiorcę ciężkim pobiciem bądź okaleczeniem.
We wrześniu 2015 r. były właściciel aptek zdołał pożyczyć od znajomych kwotę 35 tys. zł i w całości przekazał ją lichwiarzowi. Liczył, że w końcu spłaci główny dług, zwłaszcza, że na poczet odsetek zdążył już wpłacić sporą sumę.
Lichwiarz wpłatę zaliczył jednak na poczet zaległych odsetek i dalej, w ten sam sposób, domagał się nie tylko zwrotu długu głównego, ale wciąż żądał odsetek, które dalej naliczał.
W październiku 2015 r. mężczyzna zmusił przedsiębiorcę do zbycia samochodu o wartości 13 tys. zł żądając, aby ten podpisał in blanco umowę jego sprzedaży. Ten ze strachu przed lichwiarzem spełnił to żądanie wydając swój samochód wraz z dokumentami. W rezultacie auto zostało zbyte za nieustaloną kwotę, z której tylko 5 tys. zł zostało zaliczone na poczet zaległych odsetek.
Z uwagi na utrzymującą się agresję lichwiarza, nieustające telefony, groźby i ciągłe inwigilowanie otoczenia przedsiębiorcy, w grudniu 2015 r. w desperacji pożyczył od znajomego kolejne 45 tys. zł z definitywnym zamiarem spłaty długu głównego i uwolnienia się od zobowiązań. Kwotę tę w całości przekazał lichwiarzowi, ale ten oświadczył, że jego roszczenia będą wyczerpane dopiero po wpłacie pełnej kwoty zaległych odsetek, które w międzyczasie narosły według jego obliczeń do poziomu 170 tys. zł. Przedsiębiorca zrozumiał wówczas, że nigdy nie spłaci długu… Postanowił wyjechać z miasta i przez wiele miesięcy ukrywał się przed lichwiarzem. Nie odważył się jednak zerwać z nim kontaktu telefonicznego, toteż systematycznie wysłuchiwał żądań i kolejnych gróźb.
W czasie, kiedy przedsiębiorca przebywał poza zasięgiem lichwiarza, ten zaczął kierować swoje groźby do siostry byłego właściciela aptek. Ta z kolei była zupełnie nieświadoma sytuacji swojego brata.
Pewnego dnia mężczyzna śledził ją samochodem. Kiedy kobieta to zauważyła, postanowiła zatrzymać się w sąsiedztwie Komendy Policji. Lichwiarz również się wtedy zatrzymał i zaczął jej grozić „wjazdem do domu i do biura tłumaczeń, które prowadziła, zapowiadał, że rozpier…li drzwi w jej mieszkaniu i uszkodzi auto, jak zrobił to innym dłużnikom”. Kobieta była przerażona sytuacją i kontaktem z potężnym, wytatuowanym i agresywnym mężczyzną, którego groźby potraktowała bardzo poważnie. Nie wiedziała, że jej brat pożyczał od niego pieniądze, a całe zajście było dla niej szokujące. Skontaktowała się więc z bratem, jednak ten starał się ją uspokoić i tuszował sprawę. Jego siostra całej prawdy dowiedziała się dopiero zimą 2017 roku.
W końcu przedsiębiorca powrócił po wielomiesięcznej nieobecności, a lichwiarz nadal go prześladował, nękał groźbami i żądał kolejnych wpłat. Sugerowała, że siostra powinna pomóc mu w spłacie długu.
– Przysięgał, że jeśli nie otrzyma pieniędzy upier… li pokrzywdzonemu palca maczetą. Był wzburzony i coraz bardziej agresywny. Pokrzywdzony bał się o siebie i rodzinę. Zdawał sobie już wówczas sprawę, że nie opanuje sytuacji samodzielnie, więc zaczął dokumentować SMS-y i rozmowy z oskarżonym przygotowując się do powiadomienia organów ścigania. Kiedy podjął pracę zarobkową z początkiem roku 2017 dwukrotnie – w lutym i w marcu, pod wpływem utrzymującego się lęku i ponawianych gróźb oddał oskarżonemu część wynagrodzenia w kwotach po 1 tys. zł – czytamy w aktach sprawy.
W końcu w kwietniu 2017 przedsiębiorca zdecydował się złożyć zawiadomienie o przestępstwie. W międzyczasie ukazało się, że lichwiarz w podobny sposób wyłudzał pieniądze od jeszcze kilku innych przedsiębiorców. W rezultacie kiedy jego sprawa trafiła do sądu, ciążyło na nim 16 zarzutów. Ostatecznie Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał go na 5 lat więzienia i grzywnę w wysokości 20 tys. zł.
Sygn. akt [b][url=http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/aptek/152515150001006_II_K_000485_2017_Uz_2017-10-11_002]II K 485/17[/url][/b]










