Wyrok w tej sprawie zapadł już rok temu – w maju 2023 r. Jednak dopiero niedawno opublikowano jego pełne uzasadnienie. Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał właścicielkę apteki, która przez prawie trzy lata uczestniczyła w procederze określanym jako „odwrócony łańcuch dystrybucji” (od maja 2015 roku do dnia lutego 2018). Kobieta była z wykształcenia techniczką farmaceutyczną. Regularnie współpracowała z przedstawicielem hurtowni farmaceutycznej, sprzedając na podstawie zapotrzebowania ponad 132 różne leki podmiotom leczniczym. W rzeczywistości były to placówki należące do hurtowni, a leki wywożono za granicę.
Oprócz kary 6 miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu na rok) kobieta musiała oddać korzyści majątkowe uzyskane z przestępstwa. Okazało się, że zarobiła w ten sposób 128 562,17 zł. Sąd wymierzył jej też grzywnę w wysokości 7500 zł.
- Czytaj również: Sieć aptek zamieszana w „odwrócony łańcuch dystrybucji”
Jak wynika z akt sprawy w marcu 2015 roku nawiązała współpracę z przedstawicielem hurtowni farmaceutycznej. Mężczyzna zajmował się rekrutowaniem aptek, które na podstawie zapotrzebowań na NZOZ-y były gotowe sprzedawać duże ilości deficytowych leków. Mechanizm procederu polegał na tym, że właścicielka apteki otrzymywała mailowo zestawienie leków i ich ilości, które powinna zamówić z hurtowni. Gdy je zgromadziła, wystawiane były zapotrzebowania w ramach konkretnego NZOZ-u, które apteka realizowała. Leki nie trafiał jednak do placówek medycznych, a do firm prowadzących hurtownie farmaceutyczne. Następnie leki sprzedawane były z dużym zyskiem za granicę. Proceder ten nazwano „odwróconym łańcuchem dystrybucji” i ze względu na swoją skalę, stał się kilka lat temu powodem poważnych niedoborów leków w Polsce.
Niewinna, winna… niewinna
Kobieta w trakcie procesu kilkukrotnie zmieniała swoje zeznania. Początkowo nie przyznawała się do łamania przepisów. Później zmieniła zdanie i złożyła wniosek o skazanie. Po czym – gdy sąd go nie uwzględnił – ponownie twierdziła, że jest niewinna.
– …twierdziła, że nie była świadoma gdzie trafiają leki fakturowane przez nią na NZOZ-y, które to placówki medyczne jej zdaniem wykorzystywały je na rzecz swoich pacjentów. Podnosiła również, że nie znała przepisów, nie interesowała się nimi, a tym samym nie wiedziała, że takiej sprzedaży nie może prowadzić – czytamy w aktach sprawy.
Sąd nie dał jednak wiary tym wyjaśnieniom. Było dla niego oczywiste, że kobieta doskonale zdawała sobie sprawę z nielegalności swojej działalności. Broniła jej tylko była kierowniczka apteki, która sama brała udział w procederze i przedstawiciel hurtowni farmaceutycznej. Dla sądu było oczywiste, że robią to tylko dlatego, że od jej zaznań zależał także ich los.
– Gdyby zdecydowała się ujawnić całościowo kulisy nielegalnych transakcji, to okazałoby się, że na ławie oskarżony zasiadłoby więcej osób – czytamy w aktach.
- Czytaj również: Dwie osoby prowadzące aptekę zatrzymane za „odwrócony łańcuch”
Sąd zwrócił też uwagę, że na przerwę w współpracy apteki z przedstawicielem hurtowni. Na ogół odbywała się ona w miesięcznych cyklach, jednak między lipcem i grudniem 2015 roku ustała.
– Zasadnym jest założenie, że to wejście w życie nowelizacji Prawa farmaceutycznego (12.07.2015 r.) penalizującej tego rodzaju działalność spowodowało jej przerwanie, a następnie wznowienie przy pełnej świadomości konsekwencji karnych – uznał Sąd.
W połowie 2015 roku wprowadzono bowiem przepisy, przewidujące karę nawet do 10 lat więzienia, za nielegalną sprzedaż leków z wykazu leków zagrożonych brakiem dostępności. Zyski z procederu okazały się jednak bardziej przekonywujące niż ryzyko kary.
Kierowniczka apteki musiała wiedzieć
Choć na ławie oskarżonych zasiadała tylko właścicielka apteki, to sąd sporo miejsca w uzasadnieniu swojego wyroku poświęcił farmaceutce – kierowniczce apteki. Podczas procesu występowała ona w charakterze świadka. W ocenie Sądu wiedziała ona nielegalnym procederze, który odbywał się w aptece i na niego przyzwalała.
– …jako kierownik apteki, ponosiła odpowiedzialność zawodową m.in. za to, na rzecz jakich podmiotów placówka ta prowadzi sprzedaż leków. Wynika to jednoznacznie z obowiązujących zarówno wtedy, jak i obecnie przepisów. Świadek podpisywała niektóre zapotrzebowania, a więc jej rola nie ograniczała się tylko do tych czynności, o których mówiła w czasie śledztwa. Obowiązana była znać przepisy prawa i trudno uwierzyć w to, że zarówno tak doświadczony farmaceuta jak ona, jak i pracująca wcześniej od wielu lat w innych aptekach oskarżona, uwierzyli młodemu człowiekowi spoza branży, czy też myśleli, iż „na zapotrzebowania można sprzedać każdy lek” – wskazał Sąd.
- Czytaj również: Za co w aptece odpowiada właściciel, a za co jej kierownik?
Z akt sprawy wynika, że farmaceutka świadoma wątpliwości dotyczących sprzedaży leków na zapotrzebowania, kontaktowała się z inspekcją farmaceutyczną. Ostatecznie kierowniczka zrezygnowała z pracy. Sąd ocenił, że „wysoce prawdopodobnym jest, że rzeczywistą przyczyną zmiany przez nią miejsca zatrudnienia była właśnie obawa przed konsekwencjami działalności oskarżonej, która po rozmowie z nią nie zaprzestała nielegalnych praktyk”.
Po jej rezygnacji z pracy w 2017 r. kolejna kierowniczka apteki nie uczestniczyła już w zamawianiu leków „pod zapotrzebowania” i nie miała kontaktu z przedstawicielem hurtowni. Całość „obsługi” nielegalnych transakcji przejęła właścicielka apteki.
Odwrócony łańcuch dystrybucji i łatwe pieniądze…
Z akt sprawy wynika, że kobieta sprzedała w ten sposób leki za łączną kwotę 677 588,56 złotych. Osiągnęła dzięki temu korzyść majątkową w wysokości 128 562,17 złotych.
– Zamówienie leków w hurtowni było przecież standardową procedurą. Przechowanie ich w aptece kilka, czy kilkanaście dni, a następnie wydanie firmie transportowej, także nie było problemem. Zyski zaś nie były małe – oceniał Sąd.
Z materiałów zgromadzonych w postępowaniu wynikało, że hurtownie farmaceutyczne skupowały w ten sposób leki od nawet 6500 aptek. Skala zjawiska w ocenie sądu pokazuje profesjonalizm działalności przestępczej, koniecznej jej organizacji, koordynacji i zaangażowania wielu osób. W tej sytuacji można więc śmiało mówić o zorganizowanej grupie przestępczej.
– Działanie oskarżonej było elementem tego mechanizmu, ale jednak brak danych na to, aby była ona świadoma skali ww. przedsięwzięcia. Zadowolona z uzyskiwanych dochodów być może nie przejawiała zainteresowania tym jak dużo podmiotów działa „na zlecenie” mocodawców [przedstawiciela hurtowni] – czytamy w aktach.
W ocenie sądu zyski kobiety z udziału w nielegalnej działalności mogły być jeszcze wyższe. Te wyliczone przez prokuraturę dotoczyły wyłącznie kwot przedstawionych na fakturach, które stanowiły dowód w sprawie.
– Choć z doświadczenia zawodowego wynika, że niedozwolony handel lekami przynosił bardzo duże zyski (niektóre leki były droższe np. we Francji nawet dziesięciokrotnie), to jednak to, czy oskarżona otrzymywała za bezprawną „współpracę” jeszcze jakieś kwoty poza wartością z faktur sprzedaży pozostaje jedynie w sferze domysłów – czytamy w aktach sprawy.
Zaczęło się kontroli WIF
Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, która była oskarżycielem w tej sprawie, informację o możliwości popełnienia przestępstwa otrzymała od Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego. To on w lipcu 2019 roku przeprowadził kontrolę w aptece. W jej efekcie ujawniono opisany wyżej proceder.
– Stwierdzono zakup znacznych ilości leków, których dostępność dla polskich pacjentów była ograniczona z uwagi na nasilony wywóz do krajów Unii Europejskiej przez podmioty lecznicze, których właścicielami były hurtownie farmaceutyczne (…). Zestawienie ilości, charakteru i przeznaczenia medycznego wydawanego asortymentu oraz specjalizacji zakładów opieki dokonujących zakupu, nasuwało wg inspektorów podejrzenie, że produkty były nabywane w celach innych niż lecznicze, a mianowicie były przedmiotem tzw. „odwróconego łańcucha dystrybucji” – czytamy w aktach sprawy.
W rezultacie w wyniku postępowania administracyjnego inspekcji farmaceutycznej, apteka straciła zezwolenie. WIF z kolei skierował zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, która zakończyło się skazaniem właścicielki apteki.
Sygn. akt III K 50/23
©MGR.FARM










