REKLAMA
wt. 21 lutego 2023, 11:01

Zawód „zielarz-fitoterapeuta” powinien zostać zlikwidowany? Apel naukowców…

Organizacje naukowe zrzeszające między innymi farmaceutów i lekarzy zaapelowały do Ministra Edukacji i Nauki o likwidację zawodu „zielarz-fitoterapeuta”. W ocenie ekspertów jego funkcjonowanie jest „nie do przyjęcia”, a połączenie dwóch członków „zielarz” i „fitoterapeuta” nie ma żadnego uzasadnienia.

Uszkodzenie miąższu wątroby, ogniskowe zwłóknienia - to tylko niektóre z długiej listy toksyczynych działań roślin, stosowanych dawniej w medycynie (fot. Shutterstock)
"Pacjenci nie powinni być narażani na zagrożenia płynące z niekompetencji zielarza-fitoterapeuty" - piszą autorzy apelu (fot. Shutterstock)

„Określanie dawkowania sporządzanych preparatów, działań niepożądanych oraz ich interakcji z lekami syntetycznymi” – to jedno z zadań zawodowych zielarza-fitoterapeuty. Zawodu, do którego wykonywania wystarczające jest wykształcenie… średnie. Do Ministra Edukacji i Nauki wpłynął właśnie apel środowiska naukowców o usunięcie tego zawodu z klasyfikacji zawodów i specjalności, która znalazła się w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 7 sierpnia 2014 roku. Pod apelem podpisały się: Sekcja Fitoterapii Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Komitet Terapii i Nauk o Leku PAN, PTFarm i Polska Rada Leku Roślinnego.

Aktualnie w zawodzie „zielarz-fitoterapeuta” kształcą w Polsce trzy uczelnie, poprzez stopnia inżynierskie I stopnia, ale także inne uczelnie przez studia podyplomowe bez wymogu kierunkowego przygotowania słuchaczy (studia on-line, weekendowe). Mało tego – kształcenie w tym zawodzie odbywa się w ramach kursów, w których mogą uczestniczych osoby chętne, bez przygotowania, a nawet bez matury. W ocenie naukowców, tak niejednolity model kształcenia uniemożliwia osiągnięcie umiejętności do wykonywania tak złożonych zadań zawodowych, jakie stawia się przed „zielarzami-fitoterapeutami”.

– Wiadomo, że w europejskich systemach opieki zdrowotnej za leczenie co do zasady odpowiada tylko lekarz, który ma właściwe kompetencje do wszelkich czynności terapeutycznych. W tym systemach jest oczywiście miejsce dla lekarza-dentysty, farmaceuty, pielęgniarki i położnej, diagnosty laboratoryjnego, fizjoterapeuty i ratownika medycznego – wskazują autorzy apelu.

Przypominają, że wykonywanie tych zawodów jest w Polsce regulowane i wyznaczane w toku edukacji na poziomie szkolnictwa wyższego spełnieniem określonych standardów kształcenia. Uzyskanie dyplomów ukończenia studiów wyższych w zakresie ww. zawodów medycznych pozwala zapewnić efekty kształcenia w kategoriach wiedzy i umiejętności objętych programami studiów, które dają asumpt do rzetelnego wykonywania czynności terapeutycznych właściwych dla danego zawodu (czytaj również: Fitoterapia szansą w leczeniu zakażeń układu moczowego).

Fitoterapia to nie metoda alternatywna czy komplementarna!

W tym kontekście – w ocenie naukowców – nie do przyjęcia jest pojawienie się we wspomnianym rozporządzeniu zawodu „zielarz-fitoterapeuta”. Sklasyfikowany jest on wśród grupy zawodów określonych mianem: 32 – średni personel do spraw zdrowia i 3230 praktykujący niekonwencjonalne lub komplementarne metody terapii.

– Nie ma żadnego uzasadnienia połączenie dwóch członów zielarz i fitoterapeuta w jeden zawód. Zawód zielarz powinien być w grupie specjalistów nauk biologicznych i dziedzin pokrewnych (213) i 2132 – specjalistów w zakresie rolnictwa, lecnictwa i pokrewnych (np. inżynier zielarstwa). Zielarz to zawód, który spełnia potrzeby zielarskiej gospodarki surowcowej, przetwórstwa zielarskiego i obrotu ziołami – argumentują autorzy apelu.

Wskazują jednocześnie, że fitoterapia jest działem terapii medycznej, metodą racjonalną, opartą na naukowych dowodach, stanowiącą część medycyny konwencjonalnej. Jej stosowanie jest możliwe tylko przez uprawnione zawody medyczne i nie jest metodą alternatywną czy komplementarną (czytaj również:  Więcej fitoterapii i medycyny tradycyjnej na studiach farmaceutycznych? Powstała inicjatywa…).

– Należy pamiętać, że odbiorcą takich terapii są pacjenci, uprzednio zdiagnozowani przez lekarzy. Stąd pacjenci nie powinni być narażani na zagrożenia płynące z niekompetencji zielarza-fitoterapeuty, który zgodnie z definicją zawodu nie posiada wykształcenia lekarskiego lub farmaceutycznego na poziomie uniwersyteckim. Wśród pacjentów stosujących leki roślinne często są poważnie chorzy, w tym m.in. na choroby nowotworowe – czytamy w apelu.

Fitoterapia tylko dla lekarzy i farmaceutów

Naukowcy stoją też na stanowisku, że zadania zawodowe podane w charakterystyce tego zawodu są niewłaściwe i niemożliwe do osiągnięcia w obowiązującym systemie edukacji. Takie zadania wymagają bowiem wysokospecjalistycznego kształcenia uniwersyteckiego, które w tym przypadku jest możliwe w toku studiów farmaceutycznych i lekarskich (czytaj więcej: Fitoterapia sprawdza się jako kuracja wspierająca terapię syntetycznymi lekami).

– Należy podjąć zdecydowane działania, w celu wprowadzenia zmiany na liście istniejących zawodów i usunięcia zawodu „zielarz-fitoterapeuta”. Natomiast bardzo pożądane jest utworzenie zawodu „zielarz” z właściwymi dla tego zawodu kompetencjami, utrzymując, że edukacja w zawodzie zielarz powinna być tak zaprogramowana, aby umiejętności zielarza były wystarczające do poradnictwa związanego ze sprzedażą ziół i preparatów roślinnych w sklepach zielarskich – czytamy w apelu.

Jego autorzy podkreślają też, że tylko osoby z wyższym wykształceniem medycznym, zawodowo do tego uprawnione (a więc lekarze i farmaceuci) mogą prowadzić fitoterapię.

©MGR.FARM


Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]