5 największych skandali...

Istotnym aspektem pracy w aptece całodobowej jest możliwość niesienia pomocy pacjentom szczególnie w tych chwilach, kiedy potrzebują jej nagle (fot. Shutterstock)

Apteka całodobowa z...

Często do aptek trafiają też recepty nierefundowane wypisane w języku obcym. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je zrealizować. (fot. Shutterstock)

Recepta na problem z receptą...

Doskonałym przykładem funkcjonowania instrumentów dzielenia ryzyka jest sytuacja z takimi lekami jak jak Xarelto czy Pradaxa. (fot. shutterstock)

Firmy farmaceutyczne, czarny...

Kiedy pacjentka przychodzi do apteki i informuje personel OTC, że szuka EHC, otrzymuje do wypełnienia formularz, w którym podaje swoje dane: imię i nazwisko, adres, wiek (fot. Shutterstock)

Farmaceuta w Irlandii:...

Piękna katastrofa

Piękna katastrofa

Z perspektywy trzech lat reformę Ustawy Refundacyjnej można określić dwoma słowami - „piękna katastrofa”. Zmiany, które miały poprawić sytuację na rynku leków ostatecznie doprowadziły do jeszcze większej patologii…

Nowelizacja Ustawy Refundacyjnej, która weszła w życie 1 stycznia 2012 roku miała wielu przeciwników. Krytykowano ją między innymi za zakaz reklamy działalności aptek czy sztywne ceny leków refundowanych, które uniemożliwiały udzielanie pacjentom rabatów. Eksperci punktowali kolejne wady nowelizacji, jednak tylko nieliczni zdołali przewidzieć największe niebezpieczeństwo płynące ze zmian. Dzisiaj już wiemy, że katastrofalną w skutkach wadą nowej Ustawy był jednocześnie jej największy sukces – niższe ceny leków.

Nieustannie negocjowane przez Ministerstwo Zdrowia ceny i aktualizowane co dwa miesiące listy leków refundowanych sprawiły, że wiele z nich jest obecnie w Polsce tańszych niż w sporej części Europy. W rezultacie ich eksport do takich krajów jak Niemcy, Szwecja czy Wielka Brytania stał się bardziej opłacalny niż sprzedaż polskim pacjentom. Różnice cen są niekiedy kilkukrotne, a zyski niewyobrażalne. Od kilku lat Polska jest zatem źródłem tanich leków dla reszty Europy. W konsekwencji zaczyna ich brakować dla polskich pacjentów, co dla wielu z nich oznacza realne zagrożenie zdrowia i życia.

Legalne bezprawie?

Przepływ towarów między krajami Unii Europejskiej jest absolutnie legalny. Dotyczy to również leków. Zgodnie z zasadą swobody przepływu towarów w przypadku istnienia różnic cen możliwy jest handel przez niezależnych dystrybutorów, równolegle do systemu dystrybucyjnego producenta. Podmioty prowadzące handel równoległy lekami powinny jednak zaspokajać w pierwszej kolejności potrzeb rynku krajowego. Zgodnie z art. 24 ust. 3c Prawa Farmaceutycznego:

„Podmiot odpowiedzialny oraz przedsiębiorcy zajmujący się obrotem hurtowym produktami leczniczymi są obowiązani zapewnić, w celu zaspokajania potrzeb pacjentów, odpowiednie i nieprzerwane zaspokojenie zapotrzebowania podmiotów uprawnionych do obrotu detalicznego produktami leczniczymi i przedsiębiorców zajmujących się obrotem hurtowym produktami leczniczymi.”

Hurtownie farmaceutyczne powinny zatem zdroworozsądkowo eksportować jedynie nadwyżki leków z dostaw przeznaczonych na nasz rynek w taki sposób, aby nie ograniczyć tym stałego dostępu do nich polskim pacjentom. Niestety ogromne zyski wynikające z eksportu leków sprawiają, że przedsiębiorcy próbują na różne sposoby omijać i fałszować narzucony Prawem Farmaceutycznym obowiązek zaspokojenia potrzeb rynku krajowego. W rezultacie wywożone są leki, które powinny trafiać do polskich pacjentów. Naczelna Izba Aptekarska szacuje, że proceder ten dotyczy obecnie około 200 preparatów – wiele z nich to leki ratujące życie (insuliny, heparyny).

Odwrócony łańcuch dystrybucji

Nielegalne praktyki stosowane przez przedsiębiorców w celu niezgodnego z prawem pozyskiwania leków do celów eksportowych zostały nazwane przez Państwową Inspekcję Farmaceutyczną „odwróconym łańcuchem dystrybucji”. Określenie to trafnie ilustruje mechanizm tego procederu. Polega on na tym, że hurtownie zgodnie z obowiązującymi w naszym kraju standardami sprzedają leki do aptek jednak te zamiast trafiać do pacjentów są sprzedawane z powrotem do wybranych hurtowni, które wywożą je za granicę. Z jednej strony hurtownie pozornie zaspokajają potrzeby pacjentów, dla których przeznaczone są leki, a z drugiej strony apteki uczestniczące w tym procederze łamią prawo odsprzedając je w ogromnych ilościach hurtowniom.

Trudno mówić o tym procederze inaczej niż o doskonale zorganizowanej sieci przestępczej. Trzeba bowiem uzmysłowić sobie, że problem nie dotyczy pojedynczych aptek i kilku opakowań leków. W lipcu tego roku udowodniono udział w tym procederze właścicielowi małej sieci aptek, które w ciągu półtora roku obracały nielegalnie lekami o łącznej wartości 11 mln złotych. A to tylko wierzchołek góry lodowej. W roku 2012 z Polski wywieziono w ten sposób preparaty warte 2,5 mld złotych. W grę wchodzą zatem niebotyczne kwoty. „Przedsiębiorcy mówią, że to najlepszy biznes świata. Lepszy niż narkotyki, niż handel bronią” – tak o sprzedaży leków za granicę mówi Piotr Trzciński, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

Poziom zakamuflowania całego procederu sprawia, że GIF ma poważne problemy z jego ściganiem. Od 2010 roku prowadzonych było około 400 postępowań wobec aptek i około 80 wobec hurtowni zamieszanych w nielegalny wywóz leków za granicę. W rezultacie cofnięto zezwolenie na prowadzenie 95 aptekom i 20 hurtowniom. Obecnie w toku jest 40 kolejnych postępowań wobec aptek i 22 wobec hurtowni. Mimo to najważniejszych leków dla polskich pacjentów nadal brakuje…

Przestępcze praktyki

Przedsiębiorcy zamieszani w odwrócony łańcuch dystrybucji wypracowali kilka modeli tego przestępczego procederu. Jednym z nich jest prowadzenie wirtualnego obrotu. Niektóre hurtownie wystawiają faktury sprzedaży leków do aptek, by po chwili wystawić faktury korygujące dotyczące zwrotu pełnej ilości wirtualnie sprzedanego asortymentu. W rezultacie towar nie jest nawet wydawany z hurtowni do widniejących na fakturach aptek i może być sprzedany poza granice kraju. Faktury sprzedaży tworzone są na potrzeby okazania inspekcji w celu ukrycia rzeczywistego obrotu produktami leczniczymi (korekty są ukrywane). Aby dodatkowo utrudnić wykrycie procederu tego typu transakcje księgowane są na innym koncie niż pozostałe faktury.

Innym modelem nielegalnego pozyskiwania leków na eksport jest podwójna księgowość. Realizowany jest on najczęściej w aptekach i hurtowniach prowadzących normalną działalność. Ich pracownicy i kierownicy najczęściej nie mają nawet pojęcia o rozgrywającym się pod ich nosem przestępczym procederze. W takich sytuacjach obrót deficytowymi lekami odbywa się poza placówką (np. na laptopie Prezesa) lub w innym województwie (co utrudnia kontrolę Inspekcji Farmaceutycznej).

Nielegalny eksport leków jest na tyle opłacalny, że w Polsce powstają nawet hurtownie i apteki, których jedynym celem jest zdobywanie i sprzedawanie deficytowych leków za granice kraju. Podczas kontroli Inspekcji Farmaceutycznej stwierdzane są w takich miejscach zerowe stany i puste magazyny. W wielu przypadkach leki, które rzekomo są sprzedawane aptece, w rzeczywistości nawet nie wyjeżdżają za bramy hurtowni. Zresztą w sytuacji, gdy na jednej fakturze znajduje się około tysiąca opakowań leku, musiałoby to oznaczać konieczność ich dostawy do apteki za pomocą TIR-a…

Sieci mogą więcej

Zdaniem ekspertów spory udział w nielegalnym pozyskiwaniu leków na eksport mają sieci apteczne. „Posiadam wiedzę, z której wynika, że określone apteki sieciowe są zaangażowane w odwrócony łańcuch dystrybucji” – zdradza Grzegorz Pakulski, Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Kaliszu, a od 1 stycznia 2015 też Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Poznaniu. „Wiedza ta jest wynikiem otrzymania przez OIA w Kaliszu dowodów w postaci faktur sprzedaży produktów leczniczych z aptek do hurtowni”. W podobnym tonie wypowiada się też wiceprezes Śląskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, dr n. farm Stanisław Piechula: „Tylko apteki sieciowe mają możliwość kupowania danych leków w dostępnych mniejszych ilościach na wiele aptek, a następnie przesuwanie towaru do jednej skąd jest sprzedawany na eksport”.

Opinię tę potwierdza Główny Inspektorat Farmaceutyczny, który wskazuje, że przesunięcia między magazynowe produktów leczniczych prowadzone przez apteki należące do tej samej spółki (zlokalizowanymi bardzo często w różnych województwach) mają dodatkowo na celu utrudnienia ustaleniu drogi ich dystrybucji. Podobnie służy temu brak serii i dat ważności leków na dowodach przesunięć oraz fakturach sprzedaży. Często przedsiębiorca posiadający kilka aptek typuje jedną z nich „na straty” i to ona odsprzedaje leki do hurtowni podczas gdy pozostałe poprzez legalne przesunięcia magazynowe zbierają leki do nielegalnej sprzedaży. Do przesunięć między magazynowych produktów leczniczych dochodzi również między aptekami należącymi do różnych spółek.

Przedsiębiorcy trudniący się nielegalnym pozyskiwaniem leków na eksport nawet wobec zarzutów ze strony Inspekcji Farmaceutycznej nie rezygnują z przestępczego procederu. W obliczu planowanej kontroli, by uciec od odpowiedzialności, składają wnioski o wygaszenie zezwoleń na prowadzenie aptek i hurtowni farmaceutycznych. Dochodzi również do sytuacji, w której przedsiębiorcy zgłaszają do inspekcji fikcyjne zawieszenie działalności, a w rzeczywistości „przy zamkniętych drzwiach” dalej dochodzi do prowadzenia niezgodnego z przepisami obrotu produktami leczniczymi. Aby zamydlić nielegalny proceder przedsiębiorcy otwierają, przejmują lub „werbują” dodatkowe hurtownie celem wydłużenia odwróconego łańcucha dystrybucji. W rezultacie dochodzi do sprzedaży leków przez hurtownię do apteki, po czym apteka odsprzedaje to innej hurtowni, która pośrednio lub bezpośrednio sprzedaje leki do hurtowni będącej na początku łańcucha.

Kontrola producentów

Obowiązek zaspokojenia krajowych potrzeb dostępu do leków należy również do producentów (co wynika ze wspomnianego art. 24 ust. 3c Prawa Farmaceutycznego). Takie zapotrzebowanie wylicza się na podstawie liczby pacjentów potrzebujących leku w Polsce, a dostawy ostateczne dodatkowo powiększa się o około 40% marginesu bezpieczeństwa. Niestety od kilku lat mimo niezmienionej wielkości dostaw leków do Polski ilości, które do tej pory całkowicie pokrywały potrzeby rodzimych pacjentów, nagle przestały być wystarczające. Producenci bardzo szybko zorientowali się, że przyczyną takiego stanu jest nielegalny eksport. Warto zaznaczyć, że handel równoległy jest dla nich zjawiskiem ekonomicznie niekorzystnym. Oznacza bowiem, że pacjenci w różnych krajach Europejskich kupują te same leki w niższych cenach niż zostały wynegocjowane z lokalnymi władzami – a to bezpośrednio przekłada się na zyski. Widząc nasilający się eksport tanich leków z Polski, producenci podjęli więc własne działania.

Pierwszym krokiem do zwiększenia kontroli dystrybucji leków przez producentów było wprowadzenie „sprzedaży bezpośredniej”. W praktyce oznaczało to konieczność zamawiania leków przez apteki bezpośrednio u producenta przez specjalne infolinie (a nie w hurtowniach jak do tej pory). Dopiero po potwierdzeniu takiego zamówienia, lek był dostarczany z wybranej hurtowni do apteki. Sytuacja ta doprowadziła do swoistej reglamentacji produktów leczniczych. Obecnie farmaceuta chcący zamówić lek potrzebny pacjentowi w wielu przypadkach musi bowiem udowadniać pracownikowi infolinii producenta, że naprawdę potrzebuje leku dla pacjenta (np. przesyłając zeskanowane recepty). „Można śmiało rzec, że cofnęliśmy się w ten sposób o kilkanaście, a może i kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy to reglamentacja wszelkich bez wyjątku dóbr w Polsce była powszechna” – zauważa dr n. farm Tadeusz Bąbelek, prezes Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.



Kolejnym etapem nasilonej kontroli producentów nad dystrybucją produktów leczniczych zagrożonych eksportem równoległym było ograniczenie dostępu do leków przez wybrane hurtownie. Obecnie większość z nich, dystrybuowana jest przez trzy największe w Polsce hurtownie farmaceutyczne: Farmacol, Neuca i PGF. Warto zaznaczyć, że hurtowni farmaceutycznych w Polsce jest kilkaset, z czego około 20 pełno asortymentowych (dysponujących pełnym asortymentem leków refundowanych). Dlaczego producenci wybrali te trzy hurtownie, a odmówili dostaw do czwartego co do wielkości Hurtapu (udział w rynku 7%) i kilkudziesięciu innych? Zdaniem Ewy Grendy (przedstawicielki Związku Producentów Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA) hurtownie „są dobierane według standardu obsługi i rzetelności swojej pracy. Jeżeli rzetelnie dostarczają leki do aptek, wtedy są wybierane jako partnerzy do świadczenia takiej usługi dla producenta”. Problem polega jednak na tym, że pomimo prowadzonych przez producentów działań, leków dla polskich pacjentów nieustannie brakuje w aptekach…

Kontrola czy zmowa?

Eksperci zwracają uwagę, że kontrola rynku przez producentów poprzez uprzywilejowane traktowanie wybranych hurtowni nie dość, że nie ma poparcia w prawie, to dodatkowo narusza zasady wolności gospodarczej i stoi w sprzeczności z regułami wolnego rynku. Dr n. farm. Grzegorz Pakulski zwraca uwagę, że „taka sytuacja nie daje możliwości innym hurtowniom wywiązywania się z ich obowiązków ustawowych, a także pozbawia środków finansowych na ich prowadzenie. Każda hurtownia i każda apteka mają prawo i obowiązek mieć dostęp do niezbędnych leków. Żaden podmiot gospodarczy nie ma prawa jednostronnie ograniczać tego dostępu.”

Właściciele hurtowni farmaceutycznych wskazują, że producenci deficytowych leków rozwiązują z nimi umowy bez podawania jakichkolwiek przyczyn. W rezultacie aptekarze są zmuszani do współpracy z jedną z trzech wymienionych wyżej hurtowni, ponieważ jedynie to daje cień szansy na zdobycie wspomnianych leków. Jednocześnie dochodzi do sytuacji, gdy producenci przez ograniczanie kanałów dystrybucji do hurtowni PGF, Neuca i Farmacol podnoszą ich konkurencyjność i wymuszając korzystanie przez apteki z ich usług zwiększają udziały w rynku. To wywołuje oczywisty protest pozostałych hurtowników, których zdaniem takie zjawisko doprowadzi do monopolizacji rynku hurtowego, a w następstwie – do nieuniknionego wzrostu cen. Apteki bowiem będą unikać takich hurtowni, które nie będą posiadać leków deficytowych.

Sens ograniczania dystrybucji leków do zaledwie trzech hurtowni kwestionuje również fakt, że jak do tej pory nie rozwiązało to problemu braku leków w Polskich aptekach. Podczas Komisji Zdrowia, która 6 listopada 2014 debatowała nad tym problemem, poseł Rajmund Miller (PO) wyjawił, że „hurtownia, która jest na liście hurtowni rzetelnych, sprzedała tylko do jednej nowo otwartej apteki jednorazowo pięćset opakowań leku, podczas gdy innym odmawiano albo sprzedawano po jedno, dwa opakowania”. Pytanie o cel ograniczenia dystrybucji deficytowych leków do tylko trzech największych hurtowni nasuwa się samo – kontrola czy zmowa? Pikanterii sytuacji dodaje również fakt, że producentom leków oczywiście zależy na ograniczeniu handlu równoległego nimi, jednak nie zawsze takie same priorytety mają ich krajowe oddziały, dla których większa sprzedaż oznacza dodatkowy zysk.

Recepta na… leki w aptekach

Pierwotną przyczyną braku blisko 200 leków w polskich aptekach są przede wszystkim niedopatrzenia nowelizacji Ustawy Refundacyjnej z początku 2012 roku. Eksport równoległy leków istniał już wcześniej, jednak nigdy nie dotykał on do tego stopnia polskich pacjentów. Niskie ceny leków wynikające ze zmiany prawa nie tylko nasiliły to zjawisko, ale i doprowadziły powstania mechanizmów służących nielegalnemu pozyskiwaniu leków na eksport. Kolejną przyczyną zainteresowania taką drogą uzyskiwania dochodu przez hurtownie farmaceutyczne, była redukcja marż na leki refundowane, która również była konsekwencją nowelizacji Ustawy 2012 roku. Jednocześnie nie wprowadzono żadnych regulacji i mechanizmów, które zabezpieczałyby potrzeby polskich pacjentów i utrudniały eksport równoległy tanich leków.

Ten błąd próbuje się naprawiać teraz. Od kilku miesięcy członkowie Sejmowej Komisji Zdrowia pracują nad rozwiązaniami, które mają ukrócić odwrócony łańcuch dystrybucji. Wśród licznych projektów nowelizacji Prawa Farmaceutycznego i Ustawy Refundacyjnej znajdują się propozycje wysokich kar dla przedsiębiorców, którym udowodniono udział w tym procederze. O tym, że dotychczasowe kary są zbyt niskie i wręcz zachęcające do dalszego uprawiania nielegalnego, procederu mówi też dr n. farm Tadeusz Bąbelek – „W środowisku farmaceutów ciągle poruszany jest temat nakładania nieadekwatnie niskich kar w stosunku do skali procederu. Skoro brakuje w aptekach produktów leczniczych ratujących życie i zdrowie ludzi, samo cofnięcie zezwolenia i jednocześnie, w zasadzie tylko krótko czasowe, uniemożliwienie funkcjonowania aptekom, w których doszło do wyżej opisanego przestępstwa, jest zagrożone zbyt niską karą”. Również zdaniem dr n. farm Stanisława Piechuli: „muszą zostać wprowadzone znaczące kary przewyższające wartość wywożonego towaru, ale przede wszystkim Inspekcja musi dostać możliwość i bezwzględną konieczność pozbawienia zezwolenia na prowadzenie wszystkich aptek przedsiębiorcę, który będzie sprzedawał leki z jakiejkolwiek swojej apteki komukolwiek innemu niż pacjentowi i inaczej niż detalicznie.”

Z kolei samorząd aptekarski zaproponował nowelizację dającą równy dostęp do deficytowych leków wszystkim hurtowniom, a nie tylko trzem wybranym przez producentów. Propozycja ta spotkała się z ostrą krytyką środowisk biznesowych – Konfederacji Lewiatan, Związku Producentów Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA i Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”. Te same środowiska niedawno proponowały wręcz zalegalizowanie odwróconego łańcucha dystrybucji. Tomasz Dzitko, przewodniczący komisji ds. rynku farmaceutycznego Business Centre Club wskazywał, że odwrócony łańcuch dystrybucji jest rzekomo praktykowanym modelem dystrybucji leków w wielu krajach europejskich, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Włoszech czy w Holandii. Jego zdaniem należy umożliwić aptekom prowadzenie sprzedaży hurtowej lub alternatywnie przez dystrybucje zawsze z udziałem hurtowni farmaceutycznych.

Polityka vs praktyka

Walka z nielegalnym pozyskiwaniem leków na eksport kosztem potrzeb polskich pacjentów trwa nieustannie. Główny Inspektorat Farmaceutyczny ścigając ten proceder współpracuje z Urzędem Skarbowym, Centralnym Biurem Śledczym, Prokuraturą i Policją. Efektem tego są kolejne aresztowania i cofnięcia zezwoleń na prowadzenie działalności apteki lub hurtowni. GIF wskazuje, że większą rolę w walce z odwróconym łańcuchem dystrybucji powinien odgrywać również samorząd aptekarski. Miałoby to się odbywać poprzez zlikwidowanie powszechnego poczucia bezkarności farmaceutów, którzy jako osoby odpowiedzialne za prowadzenie aptek i hurtowni uczestniczą, bądź przyzwalają na prowadzenie obrotu produktami leczniczymi niezgodnie z przepisami. Problem polega jednak na tym, że „farmaceuci pracujący w aptekach niekoniecznie są świadomi swojej roli w tym procederze” – zauważa dr n. farm. Tadeusz Bąbelek. Poza tym odpowiedzialność za nielegalną działalność apteki (lub całej sieci) czy hurtowni ponoszą przede wszystkim przedsiębiorcy będący ich właścicielami. A Ci zgodnie z obowiązującym prawem nie muszą być farmaceutami, a przez to nie podlegają jurysdykcji samorządu aptekarskiego.

Okręgowe Izby Aptekarskie nie pozostają jednak bierne w walce z odwróconym łańcuchem dystrybucji. „Interweniujemy u władz wojewódzkich, wśród posłów i senatorów reprezentujących nasz region w parlamencie” – przyznaje prezes WORA. „W skrajnych przypadkach, dysponując odpowiednimi dowodami potwierdzającym występowanie procederu odwróconego łańcucha dostaw bądź innych patologii, kierujemy sprawy na policję oraz do prokuratury”.

Zuchwałość przedsiębiorców trudniących się odwróconym łańcuchem dystrybucji zdumiewa na każdym kroku. Właściciel pięciu aptek w Poznaniu zamkniętych z tego powodu, w ostatnich dniach ich funkcjonowania dystrybuował wśród pacjentów ulotki tłumaczące, że z powodu drobnych uchybień formalnych apteki te w sposób nieadekwatny do czynu  zostały zamknięte przez Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu. W rezultacie pacjenci masowo zgłaszali swoje niezadowolenie i interweniowali w tej sprawie dzwoniąc i pisząc do Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej oraz do Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej. To pokazuje, że organizatorzy odwróconego łańcucha dystrybucji to ludzie pozbawienia jakiejkolwiek etyki i skrupułów. Nie dość, że okradają polskich pacjentów z należnych im leków, to jeszcze manipulują chorymi wykorzystując ich niewiedzę…

Będzie lepiej?

Czy istnieje jakiekolwiek rozwiązanie problemu odwróconego łańcucha dystrybucji? Zdaniem dr n. farm. Grzegorza Pakulskiego „musimy tak się organizować zmieniając prawo i kierować działaniami wyznaczonych do tego organów, żeby ograniczyć do minimum proceder odwróconego łańcucha. Obecne prawo precyzyjnie określa, że łańcuch odwrócony jest zabroniony. Według mnie zawsze będzie istniała pokusa do łamania prawa przy istnieniu „okazji”, która czyni ten proceder intratnym”.

Dotychczasowy prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Kaliszu od 1 stycznia pełnił będzie funkcję Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu. Jak zamierza walczyć z odwróconym łańcuchem dystrybucji, który doprowadził do rezygnacji jego poprzednika? „Skutecznie”. Dodaje jednak:

„Mam świadomość, że niczego nie jestem w stanie zdziałać w pojedynkę. Jestem przekonany, że szeroko pojmowanemu środowisku farmaceutycznemu będzie zależało, by polscy pacjenci mieli stały dostęp do produktów leczniczych w każdej aptece i dlatego zwracam się z prośbą o pomoc i współpracę. Wierzę, że dobra współpraca z samorządem aptekarskim będzie kontynuowana i w zakresie rozwiązywania problemu, jakim jest odwrócony łańcuch dystrybucji”.

Ogromne zyski, jakie przynosi proceder nielegalnego pozyskiwania leków na eksport sprawiają, że zajmujący się nim przedsiębiorcy wykorzystują swoje wpływy, aby utrzymać obecny stan rzeczy. Konferencje i spotkania biznesowe organizowane przez przeciwników likwidacji odwróconego łańcucha dystrybucji i dostaw bezpośrednich odbywają się niemal każdego tygodnia. Tymczasem sytuacja polskich pacjentów z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna, a farmaceuci bezradnie rozkładają ręce. Leków jak nie było, tak nie ma. Taka piękna tragedia…

Przeczytaj również:
Wywiad z dr n. farm. Tadeuszem Bąbelkiem na temat odwróconego łańcucha dystrybucji

Będzie to już kolejne przesunięcie terminu wejścia w życie obowiązkowego przekazywania danych za pośrednictwem Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi. (fot. Shutterstock)Raportowanie do ZSMOPL od... 1 kwietnia...

Dopiero co w życie weszła nowelizacja przesuwająca termin obowiązkowego raportowania danych...

Zdaniem NFZ stosowanie "mnożników aptecznych" prowadzi do zawyżania wartości składników. (fot. Shutterstock)NFZ kwestionuje stosowanie "...

W związku z sygnalizowaniem przez kierowników mazowieckich aptek przypadków kwestionowania przez...

Ministerstwo zdrowia będzie miało czas do końca roku, by stworzyć rozporządzenie dokładnie precyzujące jak leki i na jakich zasadach będą mogły być sprzedawane wysyłkowo (fot. Shutterstock)Wysyłkowa sprzedaż leków na receptę od...

Podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Zdrowia posłowie przegłosowali poprawkę Prawa i...

Wysyłkowa sprzedaż leków na receptę funkcjonuje w takich krajach jak Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Portugalia czy Estonia. (fot. Shutterrstock)PharmaNET za sprzedażą leków na receptę...

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców i Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET wyraziły...

Naczelna Izba Aptekarska zaapelowała, w popartej przez posłów poprawce, słowo "produktów leczniczych" zamienić na "wyrobów medycznych podlegających refundacji" (fot. sejm.gov.pl)VIDEO: Gorąca dyskusja o wysyłkowej...

Podczas dzisiejszego posiedzenia Komisji Zdrowia prowadzono gorącą dyskusję na temat możliwości...